piątek, 12 września 2014

Rozdział 24

Kevin



Od ostatniego spotkania z Patrickiem minęło sporo czasu. Mimo jego gróźb nie zrobił nic mojej siostrze. A przynajmniej o niczym nie słyszałem, dlatego nie martwiłem się tak jak na początku. Czemu więc dzisiaj musiałem zaprzątać sobie nim głowę?
Za trzy dni matura. Wciąż się tym nie przejmowałem, bo po co? Wiedziałem, co chcę robić w życiu. Zamierzałem założyć własny interes dotyczący, oczywiście, samochodów. Warsztatów jest w Londynie mnóstwo, ale warsztatów dla aut osób, które biorą udział w nielegalnych wyścigach już mniej. Dlatego też nie przejmowałem się należycie czekającym mnie egzaminem. Do tego nie jest potrzeby papierek z ilością zdobytych punktów.
Mimo tego, że olałem maturę, kwiecień był dla mnie burzliwym miesiącem. Przyczyna jest prosta – Rose. Polubiłem ją i jej wybuchową naturę. Wiedziałem, że nie skończy się na jednym spotkaniu z tą dziewczyną. Na pierwszy rzut oka wydaje się rozkapryszoną, zuchwałą i niepoważnie podchodzącą do życia osobą. Na szczęście to tylko pozory. Kiedy pozna się ją bliżej od razu można stwierdzić, że jest to naprawdę miła, uczynna i przede wszystkim wrażliwa dziewczyna. Wydaje mi się, że zbudowała sobie to drugie oblicze by odstraszać od siebie ludzi bądź też pokazać im, że jest twarda i da sobie sama radę. Nie wiem czemu, ale takie wrażenie zawsze mnie nachodzi, gdy tylko jestem w jej pobliżu.
Właśnie dzisiaj mam się z nią spotkać, więc to chyba normalne, że o niej myślę, prawda?
Oparłem łokcie o blat stołu w kuchni i spojrzałem na zegarek. Wskazówki, według mnie, leniwie zmieniały swoje położenie. Była dopiero 16:45. Umówiłem się z Rose na wpół do szóstej, a już byłem gotowy.
Do moich uszu niespodziewanie dotarł dźwięk dzwonka rozprzestrzeniający się po całym domu. Czyżby to szatynka postanowiła mnie odwiedzić?
Szybkim krokiem dotarłem do wejścia i z uśmiechem na twarzy otworzyłem drzwi. Kiedy tylko zobaczyłem Harry'ego, cała moja nadziej wyparowała. Ogarnij się człowieku, powiedziałem sobie w myślach.
-Cześć. Co cię tu sprowadza? - gestem ręki wskazałem mu, żeby wszedł.
-No witam, witam. A ty się gdzieś wybierasz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
Westchnąłem i powiedziałem:
-Nicole jest u siebie.
Harry uśmiechnął się i poszedł w kierunku pokoju siostry.
-I tak wiem, że się z nią spotykasz! - krzyknął zanim jego postać zniknęła za drzwiami.
Przewróciłem tylko oczami, czego nie mógł już zobaczyć.
Tak, ostatnio Harry był u nas częstszym gościem. A właściwie pojawiał się zawsze, kiedy Nicole miała chwilę wolnego czasu. W odróżnieniu do mnie, ona bardzo przejmowała się swoimi wynikami. Nie dziwię się, staż w szpitalu to coś.
Po raz kolejny zerknąłem na zegarek. W tym momencie loczek wszedł do kuchni z błyskiem w oku.
-Czego? - warknąłem.
-Ale po co te nerwy? Spokojnie, Kevin, na pewno ją przelecisz. - wyszczerzył się.
-Wiesz co, chyba zabronię ci spotykać się z moją siostrą.
-Przecież żartowałem. Nie spinaj się tak. - usiadł na taborecie.
Teraz we dwóch patrzyliśmy na zegarek.
-Zależy ci na niej? - z transu wyrwał mnie głos chłopaka.
-To aż tak widać? - spytałem zrezygnowany.
-Stary, jesteś gotowy przed czasem! To musi być coś większego.
Zaśmiałem się, ale Harry miał rację. Jednak czy to mogło być coś większego? Nie wiem.
Kiedy Nicole zawołała, że jest gotowa, chłopak poderwał się i już chciał odejść, ale zatrzymałem go ręką. Zielonooki spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Nie skrzywdź jej, Styles. Wiesz ile ona przeszła i proszę nie dawaj jej złudnych nadziei, okej? - spojrzałem mu w oczy.
-Nie tylko tobie zależy, Kevin. Nie martw się. - uśmiechnął się i odszedł.
Zamurowało mnie. To niemożliwe. Harry Styles, ten Harry Styles, którego znam, właśnie po raz pierwszy przyznał, że zależy mu na jakiejś dziewczynie. Parę razy musiałem to powtórzyć zanim ogólny sens tych słów dotarł do mojego mózgu.
Oczywiście zależało mu Alex, bo przecież ciężko zniósł rozstanie. Jednak nigdy otwarcie nie przyznał się do tego.
Otrząsnąłem się z myśli i spojrzałem na zegarek. 17:10. Kurwa, spóźnię się, a chciałem być punktualnie.
Szybko wyjąłem telefon i napisałem wiadomość.
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Dopiero wychodzę, więc mogę się spóźnić.
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź.
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nie musisz wychodzić, dzisiaj nie mogę się spotkać. Przepraszam...
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Czemu? Co się stało? :(
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Muszę opiekować się siostrami, bo Liam gdzieś poszedł. Następnym razem?
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Nie ma mowy. Będę u ciebie za pół godziny xx
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nachalny jesteś, wiesz? :)
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Wolę określenie stanowczy :) Poza tym i tak mnie kochasz, wiem o tym xx
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nie wyobrażaj sobie za dużo. Czekam. :)
Uśmiechnąłem się pod nosem. Założyłem buty i wyszedłem z domu




***




Przez całą drogę do Rose miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. I to nie pieszo, ale jedzie za mną samochodem. Oglądałem się nie raz jednak nie mogłem dojrzeć rejestracji. Moja pewność wzrosła wtedy, kiedy specjalnie zrobiłem kółko.
Ktoś mnie śledził. Po co? Patrick? Chce wiedzieć, czy na pewno wystartuję w tym pieprzonym wyścigu za tydzień? Przecież powiedziałem mu jasno, że tak.
Szedłem dalej udając, że niczego nie zauważyłem. Mimo wszystko musiałem dowiedzieć się jaką rejestrację ma ten samochód. Udałem więc, że but mi się rozwiązał i przykucając zerknąłem w stronę pojazdu. Zatrzymał się na poboczu włączając awaryjne. Uśmiechnąłem się, z tej odległości bardzo dobrze wszystko widziałem. Szybko wyjąłem telefon i zapisałem potrzebne mi informacje.
Musiał być kompletnym amatorem, więc kto to jest?




***




Stałem przed wejściem do domu Rose. Samochód ciągle za mną jechał w różnych odległościach. Nie przejmowałem się tym. Louis na pewno znajdzie tego gościa.
Zapukałem. Nikt nie otwierał. Nie ma jej? Nie, przecież napisała, że czeka, musi być. Nacisnąłem na klamkę i pchnąłem drzwi. Ustąpiły. Niepewnie zrobiłem krok do przodu i rozejrzałem się po holu. Dosłownie w ostatniej chwili uratowałem się przed lecącym ciastkiem w moją stroną.
-Woah, co za miłe powitanie. - powiedziałem głośno, żeby ktoś mnie usłyszał.
Z kuchni wyszła szatynka. Kiedy mnie zobaczyła posłała mi uśmiech.
-Szkoda, że spudłowałaś Alice. Może następnym razem ci się uda. - zwróciła się do dziewczynki, która teraz się do mnie uśmiechała.
-Możemy kiedyś urządzić wojnę? Co ty na to? - spytałem się Alice.
-Tak! Kiedy? - uradowana, zaklaskała w ręce.
-Obiecuję ci, że w najbliższym czasie.
-Rose, będziesz się rzucać z nami, prawda?
Dziewczyna zaśmiała się tylko, ale pokiwała głową. Zadowolona dziewczynka poszła do kuchni zostawiając nas samych.
-Siostra? - zapytałem.
-Tak. Najstarsza z maluchów. - uśmiechnęła się.
-Jak liczne jest twoje rodzeństwo?
-Może wejdź, co? Chyba, że chcesz oberwać kolejnym ciastkiem?




***



-Więc najpierw był Liam, ty, Alice, Lucy i Megan, tak? - wyliczałem na palcach.
-Dokładnie. - przytaknęła.
Siedzieliśmy w salonie przymuszeni do oglądania bajek. Nie narzekałem, bo prawda była taka, że dziewczynki zafascynowane losami Kopciuszka zupełnie nie zwracały uwagi na to, czy oglądamy.
-Spora rodzinka. A twoi rodzice? - dociekałem.
Z natury nie jestem ciekawski, ale bardzo interesowałem się Rose. Jednak po zadaniu pytania, dziewczyna posmutniała.
-Nie znałam ich. Oddali nas do domu dziecka. Zresztą maluchy też. Kiedy Liam skończył 21 lat mogliśmy zamieszkać tutaj razem z nim.
-Przepraszam. Nie wiedziałem.
Idiota. Nie musiałem o to pytać.
-Nie przepraszaj. To nie ma znaczenia.
Chwilę się nad tym wszystkim zastanawiałem i pokiwałem głową.
-Ale czemu zaczęłaś się ścigać?
-Bo lubię. Poza tym chciałam odciążyć finansowo Liama. I tak musi pracować po godzinach.
-Mówiłaś kiedyś, że zawarłaś umowę z Patrickiem.
-Tak, połowa kasy moja. Dzięki temu możemy zapewnić dom dziewczynkom. Uwierz mi, nie robię tego dla siebie. Nie chcę, żeby musiały cierpieć tak jak ja.
Objąłem ją i przygarnąłem do siebie. Poczułem jak coś wilgotnego moczy mi koszulkę.
-Ej, nie płacz. Wszystko jest dobrze. - powiedziałem.
-Nic nie jest dobrze. - wyszeptała patrząc mi w oczy.
-Nie rozumiem.
-Ja też jadę za tydzień. Będziemy przeciwnikami, Kev.
-Co kurwa?! - krzyknąłem.
Rose spojrzała na mnie karcąco. Zapomniałem, że w pokoju są dzieci. Wkurzony skierowałem się do kuchni.
A więc tak zamierzał to rozegrać? Pieprzony sukinsyn. Wie, że mi na niej zależy i chce to wykorzystać. Chuj.
Usłyszałem jak dziewczyna wchodzi do pomieszczenia i zamyka za sobą drzwi.
-Nie ścigasz się, Rose. - starałem się opanować gniew.
-Muszę. Mam umowę, wiesz o tym.
-Pieprzyć Patricka i jego jebane umowy. Kurwa, Rose, to jest najbardziej niebezpieczny wyścig w Londynie, rozumiesz?! Nie ma mowy, żebyś brała w tym udział.
-A jak mu to powiem? Nie mogę zerwać tego układu! Poza tym to ostatni wyścig, potem kończę pracę dla Patricka. Obiecał mi to.
Zaśmiałem się krótko.
-Wierzysz w jego słowo? - spytałem.
-Mam to na piśmie.
-Nie jedziesz i to moje ostatnie słowo. - warknąłem.
-Twoje ostatnie słowo? Twoje?! Nie będziesz decydował o tym co mam robić! Jak będę chciała się ścigać to tak się stanie, a tobie nic do tego ! - podniosła głos.
-Ja pierdole, Rose. Nie chcę, żeby coś ci się stało.
Prychnęła i zamierzała wyjść z kuchni, ale zatrzymałem ją i przybliżyłem do siebie. Wychwyciłem zdezorientowane spojrzenie dziewczyny. Oparłem swoje czoło o jej.
-Zależy mi na tobie. Nie chcę, żeby coś ci się stało. - wyszeptałem.
Czułem jej urywany oddech. Przyjemnie łaskotał mi szyję.
-Nic mi nie będzie. Trochę zaufania.
-Ufam ci. Ale wiem jakie są osoby, które się tam ścigają. 
Splotłem razem nasze ręce i spojrzałem jej w oczy. Jej piękne, brązowe oczy, które teraz patrzyły tylko na mnie. Pochyliłem się i ucałowałem kącik ust dziewczyny uśmiechając się przy tym. Nie protestowała. Lekko dotknąłem jej warg i pocałowałem. Oddała pocałunek. Był on ostrożny i delikatny, ale za razem miał w sobie pewną magię.
Dziewczyna popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
-Teraz na pewno cię nie puszczę.
Posmutniała.
-Zobaczysz, wykombinuję coś, żebyś nie musiała brać w tym wszystkim udziału. Obiecuję.
Przytuliłem ją, całując w czoło.
-Obiecuję.







_______________________________________




Specjalnie postarałam się o to, żeby rozdział był dłuższy niż ostatnie, więc mam nadzieję, że nie zanudzicie się w połowie czytania bo tego bym nie chciała :) 
Chciałam podziękować szczególnie Klaudii, ona wie za co <3 Dziękuję kochana ! :*
Oczywiście standardowo proszę was o komentarze, gdyż dają sporego kopa motywacji i szybciej piszę. Poza tym ten rozdział pisałam około tygodnia, bo jest według mnie jednym z kluczowych rozdziałów i musiałam wszystko dokładnie przemyśleć. Dlatego też naprawdę proszę was o opinie :3
Ze spraw organizacyjnych chyba tyle ;d 
Aaa poszukuję osoby, która umie robić szablony. Jeśli znacie taką osobę lub sami się tym zajmujecie, proszę, napiszcie do mnie ! 
@iLoveDoots
dziękuję z góry :) 
Postanowiłam też, że zwiastun będzie ale już do II części, bo moja siostra ma teraz sporo zadań (3gim) i nie wyrabia czasowo, a część I niedługo się skończy więc nie będzie to miało sensu. :)
Rozdział sprawdzałam, ale wiecie jak to jest :d
I znowu długa notka eh....
Dobra, koniec. 
Zapraszam do lektury i zachęcam do komentowania ! Proszę, nawet zwykłe "czytam" żeby wiedziała, że jesteś xx
Do następnego :*

piątek, 5 września 2014

Rozdział 23



Nicole

*miesiąc później*

Trzy dni. Zaledwie tyle dzieli mnie od egzaminu maturalnego. Powiedzieć, że się stresuję, to za mało. Chyba powinnam zacząć brać tabletki na uspokojenie, bo zaczynam wariować. Codziennie od miesiąca po skończonych zajęciach w szkole przychodzę do domu i się uczę. Prawie w ogóle nie jadam i nie śpię. Dopiero kiedy mama przychodzi do mojego pokoju w nocy każąc mi skończyć i się ogarnąć. Przez taki tryb życia schudłam. Niektórzy (czyt. mama) mówią, że za dużo. Ja natomiast nie narzekam. Zawsze uważałam, że jestem gruba, jak chyba każda dziewczyna. Także dodatkowe kilka kilo mniej bardzo mnie satysfakcjonują.
Oczywiście zdarzały mi się "normalne dni", podczas których spotykałam się z Nel i Emily. Najwięcej jednak wolnego czasu przeznaczyłam na spotkania z Niallem i, o dziwo, Harrym. Po pierwszym spotkaniu w domu blondyna opowiedziałam mu o wszystkim. O zielonookim chłopaku, który dwa razy mnie uratował, ale też o tym, że coś przede mną ukrywa. Dodałam też, iż ma to związek z moim bratem. Niestety Harry nie chciał mi o niczym powiedzieć. Ze wstydem i zażenowaniem przyznałam się do pocałowania chłopaka. Niall nie skomentował tego, jedynie zapytał jakie relacje nas łączą. Wtedy to było kilka dni znajomości, teraz... . Właśnie, nie wiem co jest teraz. Nie umiem nazwać kim dla siebie jesteśmy. Może przyjaciółmi? Cóż, dla mojej mamy on ciągle jest moim chłopakiem.
Nie raz próbowałam porozmawiać z Kevinem o tym kim jest Patrick. Żądałam, żeby wszystko mi wytłumaczył, ale on tylko mówił, że mam się nie wtrącać i na siebie uważać, a wszytko będzie dobrze. Kiedy drążyłam temat głębiej – tchórzył. Wkurzał się i wychodził z domu, najczęściej trzaskając przy tym drzwiami. Do tej pory nie udało mi się z niego nic wyciągnąć. Ale nie zrezygnowałam ze swoich planów i mam zamiar dowiedzieć się o co tu chodzi.
Teraz niestety musiałam przerwać swoje małe śledztwo, gdyż matura zbliża się wielkimi krokami, a od napisania jej zależy całe moje przyszłe życie. Jeżeli zdam standardowe przedmioty na co najmniej 60% i dodatkowe dwa rozszerzone przedmioty – biologię i chemię – na 90%, wtedy mam szansę na staż w szpitalu mamy. Jest to dla mnie ogromna szansa, której nie mogę nie wykorzystać.
Aktualnie siedziałam, tępo patrząc się w ścianę na przeciwko mnie. Myślę, że nadszedł już ten moment, w którym człowiek jest tak bardzo zniechęcony tym co robi, że nie robi nic. Tak więc ja, nie robiąc nic, patrzyłam się w ścianę. Byłam wyłączona na wszystkie dźwięki, ale usłyszałam kiedy do pokoju ktoś zapukał.
-Proszę. - powiedziałam wypranym od emocji głosem.
Kontynuowałam bezsensowne gapienie się na ścianę i nie raczyłam nawet sprawdzić kto przyszedł mnie odwiedzić. Do momentu, gdy poczułam czyjeś ręce na moich ramionach.
-Nicole, dość. Słyszysz? Skończ już się uczyć i wyjdź do ludzi.
-Nie mogę, Harry. Muszę powtórzyć jeszcze...
-Nic nie musisz. Już, zbieraj się, masz pięć minut. - powiedziawszy to, opuścił pokój.
Czy do niego naprawdę nie dociera, że ja mam maturę? Zrezygnowana, westchnęłam i zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Na początek rozczesałam dokładnie włosy, bo przez ostatnie dwa dni nie widziały one szczotki. Związałam je w wysokiego kucyka grzywkę pozostawiając luźno. Nałożyłam na siebie pierwszą bluzę, która wpadła mi w ręce i spryskałam perfumami. Z miną męczennika wyszłam na korytarz i powiedziałam, że jestem gotowa.
-Cudnie. To co, masz na coś ochotę? - zapytał z błyskiem w oku.
-Tak, chcę spać.
-Nie po to przychodziłem, żebyś spała w moim towarzystwie. - oburzył się.
-Nie wiem, rób co chcesz.
Uśmiechnął się tylko i otworzył drzwi.


**


Chodziliśmy już dobre dwie godziny. Nogi mi odpadały, ale Harry niewzruszony szedł ciągle na przód. Ten jego "spacerek" zaczął mnie przerastać i już miałam mu to wygarnąć, gdy nagle z piskiem podjechał pod nas czarny samochód. Szyba została opuszczona i zobaczyłam przystojnego szatyna, który teraz się do nas uśmiechał. Odruchowo przysunęłam się bliżej Harry'ego i złapałam go za rękę. Chłopak splótł nasze palce i popatrzył na mnie. Jego oczy wyrażały... przerażenie?
-Jak leci Styles? Co, teraz podrywasz siostrę kumpla? - jego głos w odróżnieniu od urody, był daleki do miłego dla ucha.
-Spierdalaj Foster.
-Powiedz Kevinowi, żeby pamiętał o...
-Pamięta. A ty nie pamiętasz swojej części? - warknął.
Zaśmiał się tylko i odjechał. Spojrzałam na Harry'ego.
-Kto to był?
Domyślałam się jaka może być odpowiedź, ale miałam nadzieję, że się mylę. Ciągle patrząc na chłopaka, w napięciu oczekiwałam na jego słowa. A kiedy już padły, kolana się pode mną ugięły.
-Patrick.





________________________________________

Witam ! xx

Po długiej przerwie wróciłam :) Chciałam dodać rozdział 1 września, ale nie miałam kompletnie weny, a potem zaczęła się szkoła i więcej obowiązków niż myślałam. Dlatego dodaję dzisiaj i myślę że właśnie co tydzień powinny się pojawiać rozdziały na weekend :) Także przepraszam, że musieliście tyle czekać ;c
Po raz nie wiem już który proszę was o te komentarze. Nawet nie wiecie jak bardzo są one dla mnie ważne. Jeżeli sami prowadzicie blogi to powinniście wiedzieć. Jak nie, to cóż, mogę was zapewnić że są one dla mnie wszystkim jeśli chodzi o ff, naprawdę.
Rozdział sprawdzany, ale jakby były błędy to piszcie xx 
Dziękuję tym, którzy zawsze we mnie wierzą i dodają motywacji. 
Ogłaszam wam, że powolutku zbliżamy się do końca części pierwszej. Jeżeli chcielibyście część drugą - nie ma sprawy, zawsze mogę napisać :) 
Proszę was jeszcze raz o opinie. Może być nawet krótkie "super", "fajne" czy też "żałosne". Ważne jest dla mnie to, żebyście w ogóle komentowali :)
Z góry dziękuję.
Pa <3

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 22

Nicole

Dom Nialla znajdował się daleko od centrum. Postanowiliśmy jednak, że przejdziemy się zamiast korzystać z miejskiej komunikacji. I była to dobra decyzja, bo chłopak ciągle opowiadał żarty, z których nie dało się nie śmiać, a z przykrością muszę stwierdzić, że mój śmiech nie należy do łagodnego, kobiecego.
Mijaliśmy właśnie osiedle domów o takich samych kształtach. Widok był dość dziwny. Jakby ktoś przez całą długość ulicy postawił obok siebie klocki lego powykrzywiane pod różnymi kątami.
-Jesteśmy na miejscu. - poczułam jak ktoś łapie mnie za rękaw kurtki.
Odwróciłam się we wskazanym kierunku. Nie wiem jak wyglądała moja mina, ale z pewnością nie należała teraz do tej inteligentnej.
Przed moimi oczami wznosił się budynek koloru różowego z lśniącym, białym dachem. Ramy w oknach były szare i odznaczały się na tle zewnętrznych ścian. Krzewy, które rosły po obu stronach dróżki prowadzącej do wejścia, były równo przycięte, a gdzie nie gdzie dało zauważyć się wystające, różowe róże.
-Wow – wychrypiałam. Tylko tyle udało mi się powiedzieć.
-Robi wrażenie prawda? Moja babcia jest fanką różowego. - mruknął blondyn.
-Zauważyłam. Wygląda zjawiskowo. - przyznałam.
-W takim razie chętnie zobaczysz wnętrze, prawda? - uśmiechnął się.
-Jasne.

**

Babcia Nialla okazała się bardzo miłą i przebojową staruszką. W jej domu nie zastałam żadnych starych mebli. Wręcz przeciwnie, wszystko było nowoczesne i gustownie urządzone.
-Chcecie coś do jedzenia kochani? - spytała, kiedy zostaliśmy sobie przedstawieni.
-Nie, dziękuję. Jadłam śniadanie. - odpowiedziałam szybko. Oczywiście kłamałam, ale chciałam już opowiedzieć wszystko chłopakowi.
-No to chociaż zrobię wam herbaty, dobrze? - powiedziała i zniknęła. Nawet nie wiem czy było to pytanie.
Spojrzałam na Nialla, ale ten tylko się uśmiechnął i pociągnął mnie za rękę w stronę swojego pokoju. Gdy zamknął za nami drzwi zaczęłam się rozglądać. Jego pokój był urządzony... w sumie to nie wiem jak, bo panował tu istny bałagan. Uśmiechnęłam się pod nosem. Widać nie tylko ja nie lubię porządków.
-Przepraszam, nie sprzątałem tutaj dawno. - usiadł na łóżku i poklepał miejsce obok.
-Nic się nie stało. U mnie też nie jest lepiej, uwierz. - uśmiechnęłam się.
-No, to teraz mów, co się stało. - zażądał.
Podłożyłam sobie poduszkę pod plecy i oparłam wygodnie. Nie wiedziałam od czego miałam zacząć chociaż jeszcze przed chwilą w mojej głowie był ułożony cały scenariusz tej rozmowy. Podkuliłam nogi i spojrzałam przez okno. Zapowiada się ładny dzień.
-Nicole, spójrz na mnie. - moje oczy powędrowały w stronę chłopaka – Nieważne co mi powiesz, nie będę cię oceniał. Musisz mi zaufać.
-Z tym u mnie krucho. - odrzekłam smutno.
-Zdziwiłbym się gdybyś powiedziała inaczej. Znamy się jeden czy dwa dni.
-Wydaje mi się, że więcej. Czuję się jakbym znała cię...
-Od zawsze? - spytał.
Pokiwałam głową.
-Też mam takie wrażenie.
Przez chwilę trwaliśmy w ciszy. Nagle Niall pochylił się nade mną i wyciągnął przed siebie najmniejszego palca. Zachichotałam za co spotkałam się z oburzonym spojrzeniem blondyna.
-Ja to traktuję poważnie, Nic.
Odgarnęłam niesforny kosmyk włosów i przybliżyłam się do chłopaka.
-Zaufanie? - spytałam.
-I przyjaźń.
Uścisnęliśmy małe palce patrząc sobie prosto w oczy. Było coś magicznego w tej chwili. Poczułam się pewniej w jego towarzystwie i byłam gotowa powiedzieć mu o wszystkim, co mnie trapi. Wiedziałam, że nie będę żałować, po prostu to czułam. Posłałam uśmiech mojemu towarzyszowi, który od raz odwzajemnił. Zaufałam nowej osobie.




________________________________________


Dodaję ten rozdział wcześniej niż zamierzałam, ale postanowiłam wam wynagrodzić moje długie nieobecności w te wakacje :) No i mam nadzieję, że się spodoba oczywiście i zostawicie po sobie komentarz. Bardzo zależy mi na waszych OPINIACH o tym opowiadaniu. :) Fajnie jakbyście się rozpisali i "powiedzieli" co się wam podoba a co nie ;) Chętnie się poprawię :3 
Nie zapominajcie, że im więcej komentarzy tym szybciej tworzę, bo większa motywacja jest.
Chciałby być ktoś może informowany o nowych rozdziałach na tt? O ile istnieją takie osoby, które to czytają oczywiście :)
Ze spraw organizacyjnych chyba tyle...
Aa! Zwiastun. Więc gadałam z siostrą i powiedziała, że jak będzie jej się chciało to w tym tygodniu powinien być gotowy. Właśnie "chciało" jest tu kluczowym słowem jak już zauważyliście :D
A teraz do treści. Co sądzicie o Niallu i Nicole? Przyjaźń? Czy może coś więcej z czasem? A co z Harry'm? Myślicie, że mógłby się w niej zakochać? Macie jakieś pomysły? :3
To chyba tyle :) Liczę na to, że rozdział przypadnie do gustu ! xx

Hej :)

Brr... czy tylko u mnie jest dzisiaj tak deszczowo? ;c A takie plany miałam. Teraz zamiast leżakowania na słoneczku będę leżakować w łóżku. No cóż, ale nie o tym chciałam pisać. Otóż chciałam wam przedstawić parę blogów, które obserwuję i czytam. Oczywiście nie są to wszystkie blogi. Wybrałam kilka moim zdaniem wartych czytania i obserwowania. Może komuś też się spodobają. No to zaczynamy! :)



1. http://after-harry-styles-fanfiction.blogspot.com - oczywiście After, lubię tego bloga bardzo. Moim zdaniem różni się od innych i chętnie go czytam 

2. http://mydiana-fanfiction.blogspot.com - na tego bloga trafiłam zupełnie przypadkiem, ale zaintrygowało mnie kim jest Diana, więc zaczęłam czytać i nie pożałowałam. 

3. http://redemption-pltlumaczenie.blogspot.com - jest to tłumaczone fanfiction jednak bardzo wciągające.

4. http://furious-fanfiction.blogspot.com - do tej pory były same ff o Harrym. To jest o Louisie i, nie chciałabym przeklinać, ale to jest po prostu zajebiste.

5. http://dreadful-fanfiction.blogspot.com - tego bloga znalazłam dzięki siostrze, przyznam że z początku mnie nie zainteresował, ale czytając dalsze rozdziały zaciekawiły mnie losy Luka i Effie.

6. http://ttdfiction.blogspot.com - nie mogłabym tego NIE dodać. Tak naprawdę zaczęłam i skończyłam czytać, wszystkie do tej pory dodane rozdziały, wczoraj, ale blog bardzo mnie zaciekawił i historia również.



To wszystkie fanfiction, które chciałam wam przedstawić. Oczywiście nie są to wszystkie blogi. Wybrałam kilka, moim zdaniem, wartych czytania i obserwowania. Serdecznie zapraszam was do zapoznania się bliżej z każdą historią. Na pewno nie pożałujecie, obiecuję :)

Na zakończenie chciałam jeszcze dodać, że bardzo dziękuję za tyle wyświetleń, bo dla mnie to i tak sukces :) I wielkie DZIĘKUJĘ za WSZYSTKIE komentarze, na prawdę. Może i jest ich niewiele, może i mało, ale wiele dla mnie znaczą! Chciałabym więc podziękować wszystkim osobom komentującym. Jesteście wielcy, dzięki wam dostaję takiego kopa szczęścia, że gdybyście mnie zobaczyli to pomyślelibyście że uciekłam z psychiatryka :D Możecie też pomyśleć, że "czym ona się chwali? przecież to nic w porównaniu z innymi blogami"... ale hej! Cieszmy ze wszystkiego, nawet z tych małych rzeczy, bo dla mnie one są wielkie :)

I taka jeszcze dodatkowa informacja. Byłoby super zobaczyć 1,800 wyświetleń dzisiaj i jakiś nowy komentarz, może dwa? :) Jest to moje małe marzenie, które pewnie się nie spełni, ale wiara jest.

Tak więc kończę już i mam nadzieję, że jeśli czytaliście to chociaż część z was dotarła do połowy notki :D


  Jeszcze raz dziękuję i udanej niedzieli wszystkim.!! xx

piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 21

Nicole

Obudził mnie dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Kiedy usłyszałam stukanie obcasów mamy, przypomniałam sobie o Harrym. Popatrzyłam na chłopaka. Wciąż przebywał w krainie snów. Cóż, będę musiała go obudzić. Ale co dalej? Myśl, Nicole, myśl.
Usiadłam po turecku i przyłożyłam palce do czoła. Może to pomoże?
-Musisz się wiercić? - odezwał się Harry.
-Mama wróciła do domu. - słyszał panikę w moim głosie?
-I dlatego medytujesz?
-Próbuję wymyślić jak mógłbyś wyjść będąc niezauważonym.
-Spoko, załatwię to. - uśmiechnął się.
-Jak? - spytałam zaciekawiona.
-Zobaczysz.
Wyszedł z pokoju, zamykając drzwi. Nie wiedziałam co zamierza zrobić. Spodziewałam się, że opuści dom, więc dlaczego nie założył koszulki? Na dworze nie było jeszcze ciepło. Kiedy do moich uszu dotarł dźwięk głosu Harry'ego i mojej mamy rozmawiających – zaniemówiłam.
Co on do cholery wyprawia? Wygramoliłam się z łóżka po czym szybko pobiegłam do kuchni. Nie przejmowałam się naszym wyglądem. Chciałam tylko wytłumaczyć mamie całe zdarzenie.
-Mamo, to nie jest... - urwałam widząc jak mama śmieje się z tego co właśnie powiedział chłopak.
Co się dzieje?
-O, cześć skarbie. - przywitała mnie rodzicielka.
-Umm... hej. Co słychać? - zapytałam nerwowo się uśmiechając.
-Wszystko w jak najlepszym porządku.
-Super. Idziemy się szykować do szkoły.
Pociągnęłam Harry'ego za rękę w stronę mojego pokoju.
-Co ty wyprawiasz?! - syknęłam.
-Rozmawiam z twoją mamą. Cóż, rozmawiałem. Po co te nerwy? - zaśmiał się.
-Może dlatego, że byłeś w samych bokserkach i wyszedłeś z mojego pokoju? Tak tylko zgaduję. - oburzyłam się.
-Ej wszystko jest okej. Wytłumaczyłem twojej mamie czemu tu jestem.
-Tak? A można wiedzieć co takiego jej powiedziałeś?
-To chyba oczywiste nie? Że jestem twoim chłopakiem.
Stałam osłupiała i wpatrywałam się w Harry'ego. Co kurwa?
-Czemu ją okłamałeś?
-Czemu to musi być kłamstwo? - spytał zadziornie.
-Bo nie jesteśmy razem! - krzyknęłam.
Co ja narobiłam? Co mama sobie teraz pomyśli? Po co zapraszałam go na noc? Muszę się uspokoić. Nigdy nie byłam taka drażliwa. Może rozmowa z kimś mi pomoże? Tylko z kim? Nie napiszę do dziewczyn, bo będą podejrzewały, że do czegoś między nami doszło. Nagle mnie olśniło. Niall.
-Ubieraj się, wychodzimy za.... - zerknęłam na budzik – 15 minut.
-Ja nie idę do szkoły. - oznajmił nagle.
-Co? Jak to?
-Normalnie. Wywalili mnie na ostatnim roku. - wzruszył ramionami.
Próbowałam coś powiedzieć, ale za każdym razem gdy już jakieś słowo miało ulecieć z moich ust, zamykałam je. Za dużo niespodzianek jak na jeden dzień, Nicole.
-Tak więc mogę już pójść. Najpierw jednak chciałbym skorzystać z łazienki, mogę?
Kiwnęłam głową i wskazałam odpowiednie drzwi.
Gdy chłopak,po raz drugi dzisiejszego poranka,opuścił mój pokój, od razu wyjęłam telefon i napisałam do blondyna.
Nadawca: Nicole
Odbiorca: Niall
Hej xx Mam nadzieję, że nie obudziłam. Może masz dzisiaj ochotę na wagary? Ważne.
Nadawca: Niall
Odbiorca: Nicole
Hej x Pewnie, gdzie i o której? :)
Uśmiechnęłam się pod nosem. Wygląda na to, że na niego zawsze mogę liczyć. Wysłałam mu adres i zaczęłam szykować na spotkanie.
**
-Do zobaczenia później mamo! - krzyknęłam wychodząc.
-Pa! Miłej nauki.
-Oczywiście. - mruknęłam.
-Mówiłaś coś? - usłyszałam Harry'ego.
-Nie, nic. Przesłyszałeś się.
Gdy byliśmy już na chodniku zamierzałam pożegnać się z chłopakiem i pójść sama w umówione miejsce.
-No to do zobaczenie Harry. Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłeś, oprócz tej akcji z mamą.
-Spoko, nie ma za co. Jakbyś potrzebowała pomocy pisz albo dzwoń.
-Okej, będę pamiętać. To pa. - uśmiechnęłam się.
-Odprowadzę cię.
-Nie, dziękuję. Umówiłam się z dziewczynami, rozumiesz.
-Na pewno? Po tym co wczoraj...
-Na pewno, jest rano, dużo ludzi, dam sobie radę. - ucięłam dyskusję.
-Skoro chcesz. Do zobaczenia Nicole.
-Pa, Harry. - odwróciłam się na pięcie i poszłam w drugą stronę.
A może źle zrobiłam, że go nie przytuliłam? W końcu wczoraj mnie uratował i został na noc, mimo że nie musiał. Ale to nie jest jakiś mój obowiązek. Po prostu zaproszę go kiedyś na jakieś ciastko i będzie po problemie. Zaśmiałam się ze swoich myśli. Dziewczyno, ty się z nim wczoraj całowałaś. Ja na prawdę potrzebuję się komuś wygadać.
Nawet nie zauważyłam kiedy doszłam na miejsce. Niall już na mnie czekał. Uśmiechnął się gdy tylko mnie zobaczył. Pomachałam mu i przebiegłam ostatnie kroki dzielące nas od siebie. Przytuliłam go i dałam upust swoim emocjom. Chłopak nie wiedział o co chodzi, ale już po chwili odwzajemnił uścisk.
-Widzę, że na prawdę coś się stało. O co chodzi? - spytał zmartwiony.
-O chłopaka, ale wątpię, że jest to odpowiednie miejsce do rozmów.
-Może pójdziemy do mnie? - zaproponował Niall.
-Serio? Byłoby super. - uśmiechnęłam się.
-Serio. To co, idziemy?
-Pewnie.


______________________________________
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam. Po prostu przepraszam. Wybaczycie? 
Rozdział sprawdzony niby, ale jakby były jakieś błędy to możecie pisać ;) Mam nadzieję, że się spodoba. 
Jak widzicie dzieje się coś między Harrym a Nicole. Myślcie, że coś z tego będzie? A może to Niall stanie się wszystkim dla dziewczyny? Chętnie poczytałabym co o tym sądzicie :) 
(Nie oszukuj samej siebie i tak nikt tego nie skomentuje)...
Co do zwiastuna. Moja kochana siostra, która go robi dopiero teraz się za niego zabrała -.- Tak... ale cóż, mam nadzieję, że w końcu powstanie, bo akcja się rozwija i niedługo to nie będzie miało już sensu. Ale nadzieja jest jak już pisałam. To chyba wszystko. Jakby mi się coś przypomniało, to dopiszę ;) 
Udanych resztki wakacji wszystkim! ;) 
Proszę o komentarze !!! :) 



niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 20

* Chciałabym zadedykować ten rozdział Klaudii i Gośce, ponieważ dają mi wiary w siebie i upewniają w tym co robię. Dziękuję <3 *



Nicole
-Kim jest Patrick? - spytałam patrząc mu w oczy.
Jego ciało zesztywniało, kiedy usłyszał imię chłopaka. Odwrócił wzrok. Podniosłam zmęczone ciało i usiadłam na łóżku. Delikatnie, bojąc się reakcji Harry'ego uniosłam jego brodę i nakierowałam na swoje tęczówki.
-Powiesz mi, kim jest Patrick? - ponowiłam prośbę.
Miałam wrażenie, że odbywamy teraz niemą walkę na wzrok. Wygrałam ją, ale nie spodziewałam się takiej odpowiedzi.
-Nie mogę ci powiedzieć. Kevin powinien to zrobić.
-Co ma z tym wspólnego mój brat?
-To długa historia.
-A ja mam dużo czasu. - powiedziałam stanowczo.
Usłyszałam ciche westchnięcie.
-Chcę cię chronić Nicole. Dla twojego dobra lepiej żebyś narazie...
-Narazie co? Nic nie wiedziała? Nienawidzę kłamstw! - podniosłam głos.
-Zrozum, że tu chodzi o twoje bezpieczeństwo! - krzyknął.
-Moje bezpieczeństwo? Czy ty siebie słyszysz?! Niewiedza czyni mnie bardziej podatną na zagrożenie!
-Nie w tym przypadku. - zaprzeczył.
-W każdym przypadku Harry! - pierwsza łza – Jeżeli komuś coś się stanie? Oboje chyba wiemy, że dzisiejszy wieczór był zaplanowany, a... - druga łza - ... a nie zawsze będziesz mógł wszystkich uratować. - płakałam.
-Nie płacz. Nie lubię, kiedy jesteś smutna.
-Nie jestem. Jestem zła, zmartwiona, cholernie się boję, nic nie wiem...
Moją dalszą wypowiedź przerwały mi wargi Harry'ego, które przywarły do moich. Ciepłe usta chłopaka delikatnie zaczęły prosić o pozwolenie. Nie wiem czemu, ale nie odpierałam się mu. Odwzajemniłam pocałunek, pogłębiając go. Przez moje ciało przebiegało teraz tysiące iskierek. Harry położył rękę na moich plecach i odwrócił nas tak, że znajdował się nade mną.
-Nie bój się, nie pozwolę cię skrzywdzić. - wyszeptał, pochylając się.
Jego tęczówki były teraz jasno zielone.
-Wierzę ci. - dotknęłam dłonią jego policzka.
Chłopak splótł nasze ręce i przyciągnął mnie do siebie. Przytuliłam się do niego odkładając na bok wszystkie zmartwienia. Teraz liczyła się tylko ta chwila. Wiedziałam, że mogę jej żałować, a najbardziej tego, że mu zaufałam nie znając go dobrze. Nie chciałam o tym myśleć, więc po prostu zaproponowałam, żebyśmy się położyli.
-To będzie najlepsza decyzja. - uśmiechnął się.
-Czemu? - spytałam.
-Bo jutro musisz iść do szkoły, czyż nie?
Zamiast odpowiedzi słownej rzuciłam w niego poduszką. Trafiłam idealnie w głowę. Zadowolona wyszczerzyłam się. W zamian dostałam tylko piorunujące spojrzenie. Wzruszyłam ramionami i ułożyłam się wygodnie na mojej stronie łóżka odsuwając się trochę.
-A ty gdzie?
Poczułam jak silne dłonie Harry'ego przyciągają mnie do jego nagiej klatki piersiowej.
-Dobranoc, Nicole. - umieścił głowę w zagłębieniu mojej szyi.
-Dobranoc, Harry.

Zasnęłam.  






_______________________________________


Hej ! <3
Wiem, że trochę zaniedbałam bloga, ale potrzebowałam przerwy, żeby sobie wszystko poukładać. Poza tym mamy wakacje a przed liceum trzeba wypocząć :D Więc jeżeli rozdziały nie będą pojawiały się regularnie to przepraszam was z góry :) Mam nadzieję, że zrozumiecie =]
Wiem, rozdział 20 planowałam zrobić przełomowym, ale nie wyszło :/ Nie mniej mam nadzieję, że się wam spodoba i zostawicie komentarz ! :) Im więcej ich jest, tym więcej mam motywacji i szybciej piszę ;) 
Jeszcze raz chcę podziękować Klaudii i Gośce <3 DZIĘKUJĘ WAM.!! :**

piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 19

Nicole

Zdjęłam buty i weszłam w głąb mieszkania. W domu było ciemno, nie paliło się żadne światło. Poczułam się nieswojo. Przeszłam kilka kroków i zawyłam z bólu. Uderzyłam się w mały palec u nogi o kant kredensu. Moje oczy automatycznie się zaszkliły. Z grymasem na twarzy zaczęłam szukać włącznika. Znalazłam.
Oświetlona kuchnia jest o wiele lepsza. Zajrzałam do lodówki. Świeciła pustkami. Będę musiała pójść na zakupy jeśli nie chcę umrzeć z głodu.
Na dworze już się ściemniało, więc zostało mi mało czasu. Nie chciałam wracać po ciemku do domu. Ponownie założyłam buty i wzięłam pieniądze. Zamknęłam drzwi i szybko zeszłam po schodach.
Teraz żałowałam, że nie wzięłam kurtki. Gęsia skórka przyozdabiała moje odkryte ramiona za każdym podmuchem wiatru.
Po dziesięciu minutach drogi w końcu dotarłam do najbliższego sklepu spożywczego. Sprawnie zrobiłam zakupy i już po chwili wracałam do domu.
Przez całą drogę towarzyszyło mi dziwne uczucie. Czułam jakby ktoś mnie obserwował. Cały czas rozglądałam się na boki, uważnie sprawdzając czy ktoś za mną nie podąża. Odwróciłam się do tyłu słysząc czyjeś kroki i nie zauważyłam wystającego krawężnika. Upadłam. Siatka z zakupami się rozdarła i cała zawartość leżała teraz na drodze. Na pewno zdarłam sobie skórę na kolanie, bo poczułam piekący ból. Zaklęłam pod nosem i spróbowałam wstać, kiedy poczułam jak "ktoś" mnie podnosi i zaczyna się śmiać.
-No proszę, kogo my tu mamy? - znowu ten śmiech.
-To ta Kevina? - zapytał drugi głos.
-Z opisu Patricka, wynika, że chyba tak.
-Zostawcie mnie. - poprosiłam drżącym głosem.
Nie wiedziałam skąd znają imię mojego brata i kim jest ten cały Patrcik. Zaczęłam się bać. Nie chcę mieć powtórki z niedzieli, a teraz raczej nikt mnie nie uratuje. Ulice były puste, nawet gdybym zaczęła krzyczeć, wątpię czy ktokolwiek by mnie usłyszał. A może dałabym radę uciec?
Moje myśli przerwał szorstki dotyk. Zesztywniałam. Próbowałam się wyrwać, ale to tylko pogorszyło sprawę. Zaczęli mnie obmacywać. Krzyczałam, żeby przestali i nieustannie wołałam o pomoc.
-I tak nikt cię tu nie usłyszy. - zaśmiał się jeden z nich.
-Jesteś tego taki pewien? - usłyszałam dobrze znany mi głos.
Sprawnie odciągnął ode mnie napastników i powalił ich na ziemię. Jeden chyba zemdlał, bo nie podnosił się z chodnika. Drugiego zaczął okładać pięściami. Wpadł w trans tak jak wtedy na klatce schodowej. Pociągnęłam go za ramię.
-Zabijesz go! Przestań! - krzyczałam.
Gdy poczuł mój dotyk, drgnął i spojrzał na mnie. Jego zielone oczy pociemniały. Uklęknęłam i ujęłam jego twarz w dłonie. Dokładnie skanowałam twarz Harry'ego. Nie wiem co mnie do tego skłoniło, ale wtuliłam się w niego, głowę umieszczając w zagłebieniu szyi. Zaczęłam płakać. Poczułam jak Harry podnosi nas z ziemi i przytula mnie. Cała się trzęsłam. Chłopak oderwał się ode mnie na chwilę, zdjął swoją bluzę i założył na mnie po czym ponownie przytulił.
-Czy ty zawsze musisz przyciągać takich dupków? - usłyszałam.
-N-ni-e wie-em. - załkałam.
-No już, ciii. Wszystko dobrze. - zapewniał mnie, głaskając po głowie.
-Dziękuję. - szepnęłam, kiedy się już uspokoiłam.
-Chodź, wracajmy do domu.
Kiwnęłam tylko głową i zamierzałam pozbierać rozsypane zakupy, ale Harry mnie uprzedził.

Harry

Szedłem do Kevina, ponieważ miałem parę informacji o Rose. Poza tym kilka pytań nie dawało mi spokoju. Postanowiłem, że pójdę krótszą drogą, więc skręciłem w mniej zaludnioną ulicę. Nagle usłyszałem krzki dziewczyny. Wydawało mi się, że skądś znam ten głos. Podszedłem bliżej i od razu ją rozpoznałem. Nicole.
-I tak nikt cię nie usłyszy. - zaśmiał się jeden z tych obleśnych typów.
-Jesteś tego taki pewien? - spytałem wkurzony.
Nie czekając na odpowiedź, od razu odepchnąłem ich od Nic. Jeden z nich nie wstawał z chodnika. Nie wiem czy udawał czy naprawdę coś mu było. Nie obchodziło mnie to w tamtej chwili. Zacząłem okładać drugiego pięściami, gdy poczułem dotyk dziewczyny. Uklęknęła koło mnie i objęła moją twarz swoimi małymi rączkami nieustannie patrząc mi w oczy. Zdiwiłem się, kiedy umieściła swoją głowę w zagłębieniu mojej szyi, ale spodobało mi się to. Przez chwilę pomyślałem, że mogłoby być tak już wiecznie. Jednak trwało to tylko sekundę. Otrząsnałem się i podniosłem nas z ziemi. Przytuliłem dziewczynę i dałem jej swoją bluzę, bo cała się trzęsła.
-Czy ty zawsze musisz przyciągać takich dupków?
-N-ni-e wie-em. - była roztrzęsiona.
Byłem wkurwiony. A gdybym akurat tędy nie przechodził? Co by się z nią stało?
-No już, ciii. Wszystko dobrze. - zapewniałem dziewczynę.
-Dziękuję. - usłyszałem jej szept.
-Chodź, wracajmy do domu. - powiedziałem i zacząłem zbierać zakupy.

**

Ułożyłem zakupy na blacie i zacząłem chować je do lodówki. Nicole poszła wziąć prysznic, więc skorzystałem z okazji i napisałem do Kevina.
Nadawca: Harry
Odbiorca: Kevin
Gdzie się kurwa szlajasz?
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Harry
Nie mam teraz czasu, potem ci powiem.
Zdziwiłem się, ale nic już nie napisałem. Obiecał wytłumaczyć, to zrobi to. Nudziłem się, więc wyciągnąłem telefon i zacząłem grać.
-Harry, mam prośbę. - usłyszałem głos Nicole.
Zablokowałem telefon i spojrzałem na dziewczynę. Była ubrana w za duże szorty i starą bluzkę Kevina. Wyglądała tak niewinnie. Zacisnąłem szczęki przypominając sobie tych facetów, którzy mogliby jej coś zrobić.
-Tak? - spytałem, jednak trochę za ostro.
-Nie złość się na mnie, proszę. Ja po prostu... - nie dałem jej dokończyć.
-Nic, ja nie jestem na ciebie zły. Nie umiem być na ciebie zły. - powiedziałem.
Stała zszokowana. Próbowała coś powiedzieć, ale za każdym razem gdy otwierała usta, od razu je zamykała.
-To jaką masz prośbę? - spytałem.
-Tak, um... to może zabrzmi dziwnie, ale...
-Ale?
-Mógłbyś dzisiaj ze mną zostać na noc? Boję się... - spuściła głowę.
Podszedłem do niej i przytuliłem.
-Zostanę. - szepnąłem.

**
Leżeliśmy w jednym łóżku. Nicole leżała wtulona w mój tors. Wyglądała słodko. Odgarnąłem jej blond kosmyki z czoła i uśmiechnąłem się. Miała zamknięte oczy już od jakiegoś czasu. Sądziłem, że śpi, dlatego zdziwiłem się, kiedy usłyszałem jej pytanie.

- Kim jest Patrick? - spojrzała w moje tęczówki.






________________________________________
Witam! :) Dawno dodawałam rozdział, ale w końcu jest :D Więc mam nadzieję, że skomentujecie czy coś :] Bardzo mi na tym zależy, co pewnie już wiecie ;> 
Przypominam tylko jakby ktoś zapomniał, że jak piszę "Nic" to chodzi mi o skrót imienia Nicole :) 
Mam dla was jeszcze jedną wiadomość. Niedługo, w najbliższym czasie powstanie zwiastun do tego FF :D Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że wy też :) Spytacie może, czemu dopiero teraz? To już 19 rozdział i dopiero zwiastun? Co z nią nie tak? 
Hmm... w sumie nie wiem. Po prostu myślę, że taki krótki filmik nikomu nie zaszkodzi a zachęci was do częstszego wpadania tutaj i czytania moich wypocin :) 
Także no, to chyba wszystko. 
Trzymajcie się ! <3

Obserwatorzy