piątek, 12 września 2014

Rozdział 24

Kevin



Od ostatniego spotkania z Patrickiem minęło sporo czasu. Mimo jego gróźb nie zrobił nic mojej siostrze. A przynajmniej o niczym nie słyszałem, dlatego nie martwiłem się tak jak na początku. Czemu więc dzisiaj musiałem zaprzątać sobie nim głowę?
Za trzy dni matura. Wciąż się tym nie przejmowałem, bo po co? Wiedziałem, co chcę robić w życiu. Zamierzałem założyć własny interes dotyczący, oczywiście, samochodów. Warsztatów jest w Londynie mnóstwo, ale warsztatów dla aut osób, które biorą udział w nielegalnych wyścigach już mniej. Dlatego też nie przejmowałem się należycie czekającym mnie egzaminem. Do tego nie jest potrzeby papierek z ilością zdobytych punktów.
Mimo tego, że olałem maturę, kwiecień był dla mnie burzliwym miesiącem. Przyczyna jest prosta – Rose. Polubiłem ją i jej wybuchową naturę. Wiedziałem, że nie skończy się na jednym spotkaniu z tą dziewczyną. Na pierwszy rzut oka wydaje się rozkapryszoną, zuchwałą i niepoważnie podchodzącą do życia osobą. Na szczęście to tylko pozory. Kiedy pozna się ją bliżej od razu można stwierdzić, że jest to naprawdę miła, uczynna i przede wszystkim wrażliwa dziewczyna. Wydaje mi się, że zbudowała sobie to drugie oblicze by odstraszać od siebie ludzi bądź też pokazać im, że jest twarda i da sobie sama radę. Nie wiem czemu, ale takie wrażenie zawsze mnie nachodzi, gdy tylko jestem w jej pobliżu.
Właśnie dzisiaj mam się z nią spotkać, więc to chyba normalne, że o niej myślę, prawda?
Oparłem łokcie o blat stołu w kuchni i spojrzałem na zegarek. Wskazówki, według mnie, leniwie zmieniały swoje położenie. Była dopiero 16:45. Umówiłem się z Rose na wpół do szóstej, a już byłem gotowy.
Do moich uszu niespodziewanie dotarł dźwięk dzwonka rozprzestrzeniający się po całym domu. Czyżby to szatynka postanowiła mnie odwiedzić?
Szybkim krokiem dotarłem do wejścia i z uśmiechem na twarzy otworzyłem drzwi. Kiedy tylko zobaczyłem Harry'ego, cała moja nadziej wyparowała. Ogarnij się człowieku, powiedziałem sobie w myślach.
-Cześć. Co cię tu sprowadza? - gestem ręki wskazałem mu, żeby wszedł.
-No witam, witam. A ty się gdzieś wybierasz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
Westchnąłem i powiedziałem:
-Nicole jest u siebie.
Harry uśmiechnął się i poszedł w kierunku pokoju siostry.
-I tak wiem, że się z nią spotykasz! - krzyknął zanim jego postać zniknęła za drzwiami.
Przewróciłem tylko oczami, czego nie mógł już zobaczyć.
Tak, ostatnio Harry był u nas częstszym gościem. A właściwie pojawiał się zawsze, kiedy Nicole miała chwilę wolnego czasu. W odróżnieniu do mnie, ona bardzo przejmowała się swoimi wynikami. Nie dziwię się, staż w szpitalu to coś.
Po raz kolejny zerknąłem na zegarek. W tym momencie loczek wszedł do kuchni z błyskiem w oku.
-Czego? - warknąłem.
-Ale po co te nerwy? Spokojnie, Kevin, na pewno ją przelecisz. - wyszczerzył się.
-Wiesz co, chyba zabronię ci spotykać się z moją siostrą.
-Przecież żartowałem. Nie spinaj się tak. - usiadł na taborecie.
Teraz we dwóch patrzyliśmy na zegarek.
-Zależy ci na niej? - z transu wyrwał mnie głos chłopaka.
-To aż tak widać? - spytałem zrezygnowany.
-Stary, jesteś gotowy przed czasem! To musi być coś większego.
Zaśmiałem się, ale Harry miał rację. Jednak czy to mogło być coś większego? Nie wiem.
Kiedy Nicole zawołała, że jest gotowa, chłopak poderwał się i już chciał odejść, ale zatrzymałem go ręką. Zielonooki spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Nie skrzywdź jej, Styles. Wiesz ile ona przeszła i proszę nie dawaj jej złudnych nadziei, okej? - spojrzałem mu w oczy.
-Nie tylko tobie zależy, Kevin. Nie martw się. - uśmiechnął się i odszedł.
Zamurowało mnie. To niemożliwe. Harry Styles, ten Harry Styles, którego znam, właśnie po raz pierwszy przyznał, że zależy mu na jakiejś dziewczynie. Parę razy musiałem to powtórzyć zanim ogólny sens tych słów dotarł do mojego mózgu.
Oczywiście zależało mu Alex, bo przecież ciężko zniósł rozstanie. Jednak nigdy otwarcie nie przyznał się do tego.
Otrząsnąłem się z myśli i spojrzałem na zegarek. 17:10. Kurwa, spóźnię się, a chciałem być punktualnie.
Szybko wyjąłem telefon i napisałem wiadomość.
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Dopiero wychodzę, więc mogę się spóźnić.
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź.
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nie musisz wychodzić, dzisiaj nie mogę się spotkać. Przepraszam...
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Czemu? Co się stało? :(
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Muszę opiekować się siostrami, bo Liam gdzieś poszedł. Następnym razem?
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Nie ma mowy. Będę u ciebie za pół godziny xx
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nachalny jesteś, wiesz? :)
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Wolę określenie stanowczy :) Poza tym i tak mnie kochasz, wiem o tym xx
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nie wyobrażaj sobie za dużo. Czekam. :)
Uśmiechnąłem się pod nosem. Założyłem buty i wyszedłem z domu




***




Przez całą drogę do Rose miałem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. I to nie pieszo, ale jedzie za mną samochodem. Oglądałem się nie raz jednak nie mogłem dojrzeć rejestracji. Moja pewność wzrosła wtedy, kiedy specjalnie zrobiłem kółko.
Ktoś mnie śledził. Po co? Patrick? Chce wiedzieć, czy na pewno wystartuję w tym pieprzonym wyścigu za tydzień? Przecież powiedziałem mu jasno, że tak.
Szedłem dalej udając, że niczego nie zauważyłem. Mimo wszystko musiałem dowiedzieć się jaką rejestrację ma ten samochód. Udałem więc, że but mi się rozwiązał i przykucając zerknąłem w stronę pojazdu. Zatrzymał się na poboczu włączając awaryjne. Uśmiechnąłem się, z tej odległości bardzo dobrze wszystko widziałem. Szybko wyjąłem telefon i zapisałem potrzebne mi informacje.
Musiał być kompletnym amatorem, więc kto to jest?




***




Stałem przed wejściem do domu Rose. Samochód ciągle za mną jechał w różnych odległościach. Nie przejmowałem się tym. Louis na pewno znajdzie tego gościa.
Zapukałem. Nikt nie otwierał. Nie ma jej? Nie, przecież napisała, że czeka, musi być. Nacisnąłem na klamkę i pchnąłem drzwi. Ustąpiły. Niepewnie zrobiłem krok do przodu i rozejrzałem się po holu. Dosłownie w ostatniej chwili uratowałem się przed lecącym ciastkiem w moją stroną.
-Woah, co za miłe powitanie. - powiedziałem głośno, żeby ktoś mnie usłyszał.
Z kuchni wyszła szatynka. Kiedy mnie zobaczyła posłała mi uśmiech.
-Szkoda, że spudłowałaś Alice. Może następnym razem ci się uda. - zwróciła się do dziewczynki, która teraz się do mnie uśmiechała.
-Możemy kiedyś urządzić wojnę? Co ty na to? - spytałem się Alice.
-Tak! Kiedy? - uradowana, zaklaskała w ręce.
-Obiecuję ci, że w najbliższym czasie.
-Rose, będziesz się rzucać z nami, prawda?
Dziewczyna zaśmiała się tylko, ale pokiwała głową. Zadowolona dziewczynka poszła do kuchni zostawiając nas samych.
-Siostra? - zapytałem.
-Tak. Najstarsza z maluchów. - uśmiechnęła się.
-Jak liczne jest twoje rodzeństwo?
-Może wejdź, co? Chyba, że chcesz oberwać kolejnym ciastkiem?




***



-Więc najpierw był Liam, ty, Alice, Lucy i Megan, tak? - wyliczałem na palcach.
-Dokładnie. - przytaknęła.
Siedzieliśmy w salonie przymuszeni do oglądania bajek. Nie narzekałem, bo prawda była taka, że dziewczynki zafascynowane losami Kopciuszka zupełnie nie zwracały uwagi na to, czy oglądamy.
-Spora rodzinka. A twoi rodzice? - dociekałem.
Z natury nie jestem ciekawski, ale bardzo interesowałem się Rose. Jednak po zadaniu pytania, dziewczyna posmutniała.
-Nie znałam ich. Oddali nas do domu dziecka. Zresztą maluchy też. Kiedy Liam skończył 21 lat mogliśmy zamieszkać tutaj razem z nim.
-Przepraszam. Nie wiedziałem.
Idiota. Nie musiałem o to pytać.
-Nie przepraszaj. To nie ma znaczenia.
Chwilę się nad tym wszystkim zastanawiałem i pokiwałem głową.
-Ale czemu zaczęłaś się ścigać?
-Bo lubię. Poza tym chciałam odciążyć finansowo Liama. I tak musi pracować po godzinach.
-Mówiłaś kiedyś, że zawarłaś umowę z Patrickiem.
-Tak, połowa kasy moja. Dzięki temu możemy zapewnić dom dziewczynkom. Uwierz mi, nie robię tego dla siebie. Nie chcę, żeby musiały cierpieć tak jak ja.
Objąłem ją i przygarnąłem do siebie. Poczułem jak coś wilgotnego moczy mi koszulkę.
-Ej, nie płacz. Wszystko jest dobrze. - powiedziałem.
-Nic nie jest dobrze. - wyszeptała patrząc mi w oczy.
-Nie rozumiem.
-Ja też jadę za tydzień. Będziemy przeciwnikami, Kev.
-Co kurwa?! - krzyknąłem.
Rose spojrzała na mnie karcąco. Zapomniałem, że w pokoju są dzieci. Wkurzony skierowałem się do kuchni.
A więc tak zamierzał to rozegrać? Pieprzony sukinsyn. Wie, że mi na niej zależy i chce to wykorzystać. Chuj.
Usłyszałem jak dziewczyna wchodzi do pomieszczenia i zamyka za sobą drzwi.
-Nie ścigasz się, Rose. - starałem się opanować gniew.
-Muszę. Mam umowę, wiesz o tym.
-Pieprzyć Patricka i jego jebane umowy. Kurwa, Rose, to jest najbardziej niebezpieczny wyścig w Londynie, rozumiesz?! Nie ma mowy, żebyś brała w tym udział.
-A jak mu to powiem? Nie mogę zerwać tego układu! Poza tym to ostatni wyścig, potem kończę pracę dla Patricka. Obiecał mi to.
Zaśmiałem się krótko.
-Wierzysz w jego słowo? - spytałem.
-Mam to na piśmie.
-Nie jedziesz i to moje ostatnie słowo. - warknąłem.
-Twoje ostatnie słowo? Twoje?! Nie będziesz decydował o tym co mam robić! Jak będę chciała się ścigać to tak się stanie, a tobie nic do tego ! - podniosła głos.
-Ja pierdole, Rose. Nie chcę, żeby coś ci się stało.
Prychnęła i zamierzała wyjść z kuchni, ale zatrzymałem ją i przybliżyłem do siebie. Wychwyciłem zdezorientowane spojrzenie dziewczyny. Oparłem swoje czoło o jej.
-Zależy mi na tobie. Nie chcę, żeby coś ci się stało. - wyszeptałem.
Czułem jej urywany oddech. Przyjemnie łaskotał mi szyję.
-Nic mi nie będzie. Trochę zaufania.
-Ufam ci. Ale wiem jakie są osoby, które się tam ścigają. 
Splotłem razem nasze ręce i spojrzałem jej w oczy. Jej piękne, brązowe oczy, które teraz patrzyły tylko na mnie. Pochyliłem się i ucałowałem kącik ust dziewczyny uśmiechając się przy tym. Nie protestowała. Lekko dotknąłem jej warg i pocałowałem. Oddała pocałunek. Był on ostrożny i delikatny, ale za razem miał w sobie pewną magię.
Dziewczyna popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się.
-Teraz na pewno cię nie puszczę.
Posmutniała.
-Zobaczysz, wykombinuję coś, żebyś nie musiała brać w tym wszystkim udziału. Obiecuję.
Przytuliłem ją, całując w czoło.
-Obiecuję.







_______________________________________




Specjalnie postarałam się o to, żeby rozdział był dłuższy niż ostatnie, więc mam nadzieję, że nie zanudzicie się w połowie czytania bo tego bym nie chciała :) 
Chciałam podziękować szczególnie Klaudii, ona wie za co <3 Dziękuję kochana ! :*
Oczywiście standardowo proszę was o komentarze, gdyż dają sporego kopa motywacji i szybciej piszę. Poza tym ten rozdział pisałam około tygodnia, bo jest według mnie jednym z kluczowych rozdziałów i musiałam wszystko dokładnie przemyśleć. Dlatego też naprawdę proszę was o opinie :3
Ze spraw organizacyjnych chyba tyle ;d 
Aaa poszukuję osoby, która umie robić szablony. Jeśli znacie taką osobę lub sami się tym zajmujecie, proszę, napiszcie do mnie ! 
@iLoveDoots
dziękuję z góry :) 
Postanowiłam też, że zwiastun będzie ale już do II części, bo moja siostra ma teraz sporo zadań (3gim) i nie wyrabia czasowo, a część I niedługo się skończy więc nie będzie to miało sensu. :)
Rozdział sprawdzałam, ale wiecie jak to jest :d
I znowu długa notka eh....
Dobra, koniec. 
Zapraszam do lektury i zachęcam do komentowania ! Proszę, nawet zwykłe "czytam" żeby wiedziała, że jesteś xx
Do następnego :*

6 komentarzy:

  1. Jezu,jak się cieszę, w końcu taki dłuższy rozdział <3 mogłam się wczytać na reszcie hihi ^^ ale dalej czuje niedosyt ;c ja chce więcej ! i nie znudziłam się w połowie, nie ma mowy, jest mega wciągający :) w ogóle fajnie, że pojawił się coś o Kevinie,bo dawno nie było i własnie zastanawiałam się co tam będzie z Rose i już mniej więcej wiem ^^ ale jestem ciekawa czy pozwoli jej brać udział w wyścigu :D Podsumowując, cudny rozdział (jak zawsze) <3 i doceniam, że pisałaś go dość długo, ale wiedz, że z pozytywnym skutkiem, bo jest naprawdę świetny :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz <3 I za tyle ciepłych słów :) Po prostu DZIĘKUJĘ, bo nie wiem co mogę innego napisać :) :*

      Usuń
  2. W koncu przeczytałam rozdział !!!!
    Jest genialny ale wydaje się krótki:/
    Pisz dalej !!! I informuj ;)
    @monisia_monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Następne postaram się żeby były dłuższe :)
      Będę informować ;3

      Usuń
  3. CUDOWNY ROZDZIAŁ !!!! następnym razem chcę dłuższy Justynka :D . Poporstu świetny tak się wczytałam ! . Mam nadzieje że masz pomysł na kolejny post !
    bo nie moge doczekać co się stanie . TWOJA KLAUDUSIA ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wychwalaj tak, bo się okaże że następny rozdział będzie marny :D Ale dziękuję <3 No coś pomyślę nad dłuższym ;3 Ale nie obiecuję :) Ily =*

      Usuń

Obserwatorzy