Kevin
Od ostatniego spotkania z Patrickiem
minęło sporo czasu. Mimo jego gróźb nie zrobił nic mojej
siostrze. A przynajmniej o niczym nie słyszałem, dlatego nie
martwiłem się tak jak na początku. Czemu więc dzisiaj musiałem
zaprzątać sobie nim głowę?
Za trzy dni matura. Wciąż się tym
nie przejmowałem, bo po co? Wiedziałem, co chcę robić w życiu.
Zamierzałem założyć własny interes dotyczący, oczywiście,
samochodów. Warsztatów jest w Londynie mnóstwo, ale warsztatów
dla aut osób, które biorą udział w nielegalnych wyścigach
już mniej. Dlatego też nie przejmowałem się należycie czekającym
mnie egzaminem. Do tego nie jest potrzeby papierek z ilością
zdobytych punktów.
Mimo tego, że olałem maturę,
kwiecień był dla mnie burzliwym miesiącem. Przyczyna jest prosta –
Rose. Polubiłem ją i jej wybuchową naturę. Wiedziałem, że nie
skończy się na jednym spotkaniu z tą dziewczyną. Na pierwszy rzut
oka wydaje się rozkapryszoną, zuchwałą i niepoważnie podchodzącą
do życia osobą. Na szczęście to tylko pozory. Kiedy pozna się
ją bliżej od razu można stwierdzić, że jest to naprawdę miła,
uczynna i przede wszystkim wrażliwa dziewczyna. Wydaje mi się, że
zbudowała sobie to drugie oblicze by odstraszać od siebie ludzi
bądź też pokazać im, że jest twarda i da sobie sama radę. Nie
wiem czemu, ale takie wrażenie zawsze mnie nachodzi, gdy tylko
jestem w jej pobliżu.
Właśnie dzisiaj mam się z nią
spotkać, więc to chyba normalne, że o niej myślę, prawda?
Oparłem łokcie o blat stołu w kuchni
i spojrzałem na zegarek. Wskazówki, według mnie, leniwie zmieniały
swoje położenie. Była dopiero 16:45. Umówiłem się z Rose na
wpół do szóstej, a już byłem gotowy.
Do moich uszu niespodziewanie dotarł
dźwięk dzwonka rozprzestrzeniający się po całym domu. Czyżby to
szatynka postanowiła mnie odwiedzić?
Szybkim krokiem dotarłem do wejścia i
z uśmiechem na twarzy otworzyłem drzwi. Kiedy tylko zobaczyłem
Harry'ego, cała moja nadziej wyparowała. Ogarnij się człowieku,
powiedziałem sobie w myślach.
-Cześć. Co cię tu sprowadza? -
gestem ręki wskazałem mu, żeby wszedł.
-No witam, witam. A ty się gdzieś
wybierasz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
Westchnąłem i powiedziałem:
-Nicole jest u siebie.
Harry uśmiechnął się i poszedł w
kierunku pokoju siostry.
-I tak wiem, że się z nią
spotykasz! - krzyknął zanim jego postać zniknęła za drzwiami.
Przewróciłem tylko oczami, czego nie
mógł już zobaczyć.
Tak, ostatnio Harry był u nas
częstszym gościem. A właściwie pojawiał się zawsze, kiedy
Nicole miała chwilę wolnego czasu. W odróżnieniu do mnie, ona
bardzo przejmowała się swoimi wynikami. Nie dziwię się, staż w
szpitalu to coś.
Po raz kolejny zerknąłem na zegarek.
W tym momencie loczek wszedł do kuchni z błyskiem w oku.
-Czego? - warknąłem.
-Ale po co te nerwy? Spokojnie,
Kevin, na pewno ją przelecisz. - wyszczerzył się.
-Wiesz co, chyba zabronię ci
spotykać się z moją siostrą.
-Przecież żartowałem. Nie spinaj
się tak. - usiadł na taborecie.
Teraz we dwóch patrzyliśmy na
zegarek.
-Zależy ci na niej? - z transu
wyrwał mnie głos chłopaka.
-To aż tak widać? - spytałem
zrezygnowany.
-Stary, jesteś gotowy przed
czasem! To musi być coś większego.
Zaśmiałem się, ale Harry miał
rację. Jednak czy to mogło być coś większego? Nie wiem.
Kiedy Nicole zawołała, że jest
gotowa, chłopak poderwał się i już chciał odejść, ale
zatrzymałem go ręką. Zielonooki spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Nie skrzywdź jej, Styles. Wiesz
ile ona przeszła i proszę nie dawaj jej złudnych nadziei, okej? -
spojrzałem mu w oczy.
-Nie tylko tobie zależy, Kevin.
Nie martw się. - uśmiechnął się i odszedł.
Zamurowało mnie. To niemożliwe. Harry
Styles, ten Harry Styles, którego znam, właśnie po raz pierwszy
przyznał, że zależy mu na jakiejś dziewczynie. Parę razy musiałem
to powtórzyć zanim ogólny sens tych słów dotarł do mojego
mózgu.
Oczywiście zależało mu Alex, bo
przecież ciężko zniósł rozstanie. Jednak nigdy otwarcie nie
przyznał się do tego.
Otrząsnąłem się z myśli i
spojrzałem na zegarek. 17:10. Kurwa, spóźnię się, a chciałem
być punktualnie.
Szybko wyjąłem telefon i napisałem
wiadomość.
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Dopiero wychodzę, więc mogę się
spóźnić.
Nie musiałem długo czekać na
odpowiedź.
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nie musisz wychodzić, dzisiaj nie
mogę się spotkać. Przepraszam...
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Czemu? Co się stało? :(
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Muszę opiekować się siostrami, bo
Liam gdzieś poszedł. Następnym razem?
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Nie ma mowy. Będę u ciebie za pół
godziny xx
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nachalny jesteś, wiesz? :)
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Rose
Wolę określenie stanowczy :) Poza
tym i tak mnie kochasz, wiem o tym xx
Nadawca: Rose
Odbiorca: Kevin
Nie wyobrażaj sobie za dużo.
Czekam. :)
Uśmiechnąłem się pod nosem.
Założyłem buty i wyszedłem z domu
***
Przez całą drogę do Rose miałem
wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. I to nie pieszo, ale jedzie za
mną samochodem. Oglądałem się nie raz jednak nie mogłem dojrzeć
rejestracji. Moja pewność wzrosła wtedy, kiedy specjalnie zrobiłem
kółko.
Ktoś mnie śledził. Po co? Patrick?
Chce wiedzieć, czy na pewno wystartuję w tym pieprzonym wyścigu za
tydzień? Przecież powiedziałem mu jasno, że tak.
Szedłem dalej udając, że niczego nie
zauważyłem. Mimo wszystko musiałem dowiedzieć się jaką
rejestrację ma ten samochód. Udałem więc, że but mi się
rozwiązał i przykucając zerknąłem w stronę pojazdu. Zatrzymał
się na poboczu włączając awaryjne. Uśmiechnąłem się, z tej
odległości bardzo dobrze wszystko widziałem. Szybko wyjąłem
telefon i zapisałem potrzebne mi informacje.
Musiał być kompletnym amatorem, więc
kto to jest?
***
Stałem przed wejściem do domu Rose.
Samochód ciągle za mną jechał w różnych odległościach. Nie
przejmowałem się tym. Louis na pewno znajdzie tego gościa.
Zapukałem. Nikt nie otwierał. Nie ma
jej? Nie, przecież napisała, że czeka, musi być. Nacisnąłem na
klamkę i pchnąłem drzwi. Ustąpiły. Niepewnie zrobiłem krok do
przodu i rozejrzałem się po holu. Dosłownie w ostatniej chwili
uratowałem się przed lecącym ciastkiem w moją stroną.
-Woah, co za miłe powitanie. -
powiedziałem głośno, żeby ktoś mnie usłyszał.
Z kuchni wyszła szatynka. Kiedy mnie
zobaczyła posłała mi uśmiech.
-Szkoda, że spudłowałaś Alice.
Może następnym razem ci się uda. - zwróciła się do
dziewczynki, która teraz się do mnie uśmiechała.
-Możemy kiedyś urządzić wojnę?
Co ty na to? - spytałem się Alice.
-Tak! Kiedy? - uradowana,
zaklaskała w ręce.
-Obiecuję ci, że w najbliższym
czasie.
-Rose, będziesz się rzucać z
nami, prawda?
Dziewczyna zaśmiała się tylko, ale
pokiwała głową. Zadowolona dziewczynka poszła do kuchni
zostawiając nas samych.
-Siostra? - zapytałem.
-Tak. Najstarsza z maluchów. -
uśmiechnęła się.
-Jak liczne jest twoje rodzeństwo?
-Może wejdź, co? Chyba, że
chcesz oberwać kolejnym ciastkiem?
***
-Więc najpierw był Liam, ty,
Alice, Lucy i Megan, tak? - wyliczałem na palcach.
-Dokładnie. - przytaknęła.
Siedzieliśmy w salonie przymuszeni do
oglądania bajek. Nie narzekałem, bo prawda była taka, że
dziewczynki zafascynowane losami Kopciuszka zupełnie nie zwracały
uwagi na to, czy oglądamy.
-Spora rodzinka. A twoi rodzice? -
dociekałem.
Z natury nie jestem ciekawski, ale
bardzo interesowałem się Rose. Jednak po zadaniu pytania,
dziewczyna posmutniała.
-Nie znałam ich. Oddali nas do
domu dziecka. Zresztą maluchy też. Kiedy Liam skończył 21 lat
mogliśmy zamieszkać tutaj razem z nim.
-Przepraszam. Nie wiedziałem.
Idiota. Nie musiałem o to pytać.
-Nie przepraszaj. To nie ma
znaczenia.
Chwilę się nad tym wszystkim
zastanawiałem i pokiwałem głową.
-Ale czemu zaczęłaś się ścigać?
-Bo lubię. Poza tym chciałam
odciążyć finansowo Liama. I tak musi pracować po godzinach.
-Mówiłaś kiedyś, że zawarłaś
umowę z Patrickiem.
-Tak, połowa kasy moja. Dzięki
temu możemy zapewnić dom dziewczynkom. Uwierz mi, nie robię tego
dla siebie. Nie chcę, żeby musiały cierpieć tak jak ja.
Objąłem ją i przygarnąłem do
siebie. Poczułem jak coś wilgotnego moczy mi koszulkę.
-Ej, nie płacz. Wszystko jest
dobrze. - powiedziałem.
-Nic nie jest dobrze. - wyszeptała
patrząc mi w oczy.
-Nie rozumiem.
-Ja też jadę za tydzień.
Będziemy przeciwnikami, Kev.
-Co kurwa?! - krzyknąłem.
Rose spojrzała na mnie karcąco.
Zapomniałem, że w pokoju są dzieci. Wkurzony skierowałem się do
kuchni.
A więc tak zamierzał to rozegrać?
Pieprzony sukinsyn. Wie, że mi na niej zależy i chce to
wykorzystać. Chuj.
Usłyszałem jak dziewczyna wchodzi do
pomieszczenia i zamyka za sobą drzwi.
-Nie ścigasz się, Rose. -
starałem się opanować gniew.
-Muszę. Mam umowę, wiesz o tym.
-Pieprzyć Patricka i jego jebane
umowy. Kurwa, Rose, to jest najbardziej niebezpieczny wyścig w
Londynie, rozumiesz?! Nie ma mowy, żebyś brała w tym udział.
-A jak mu to powiem? Nie mogę
zerwać tego układu! Poza tym to ostatni wyścig, potem kończę
pracę dla Patricka. Obiecał mi to.
Zaśmiałem się krótko.
-Wierzysz w jego słowo? -
spytałem.
-Mam to na piśmie.
-Nie jedziesz i to moje ostatnie
słowo. - warknąłem.
-Twoje ostatnie słowo? Twoje?! Nie
będziesz decydował o tym co mam robić! Jak będę chciała się
ścigać to tak się stanie, a tobie nic do tego ! - podniosła
głos.
-Ja pierdole, Rose. Nie chcę, żeby
coś ci się stało.
Prychnęła i zamierzała wyjść z
kuchni, ale zatrzymałem ją i przybliżyłem do siebie. Wychwyciłem
zdezorientowane spojrzenie dziewczyny. Oparłem swoje czoło o jej.
-Zależy mi na tobie. Nie chcę,
żeby coś ci się stało. - wyszeptałem.
Czułem jej urywany oddech. Przyjemnie
łaskotał mi szyję.
-Nic mi nie będzie. Trochę
zaufania.
-Ufam ci. Ale wiem jakie są osoby,
które się tam ścigają.
Splotłem razem nasze ręce i
spojrzałem jej w oczy. Jej piękne, brązowe oczy, które teraz
patrzyły tylko na mnie. Pochyliłem się i ucałowałem kącik ust
dziewczyny uśmiechając się przy tym. Nie protestowała. Lekko
dotknąłem jej warg i pocałowałem. Oddała pocałunek. Był on
ostrożny i delikatny, ale za razem miał w sobie pewną magię.
Dziewczyna popatrzyła na mnie i
uśmiechnęła się.
-Teraz na pewno cię nie puszczę.
Posmutniała.
-Zobaczysz, wykombinuję coś,
żebyś nie musiała brać w tym wszystkim udziału. Obiecuję.
Przytuliłem ją, całując w czoło.
-Obiecuję.
_______________________________________
Specjalnie postarałam się o to, żeby rozdział był dłuższy niż ostatnie, więc mam nadzieję, że nie zanudzicie się w połowie czytania bo tego bym nie chciała :)
Chciałam podziękować szczególnie Klaudii, ona wie za co <3 Dziękuję kochana ! :*
Oczywiście standardowo proszę was o komentarze, gdyż dają sporego kopa motywacji i szybciej piszę. Poza tym ten rozdział pisałam około tygodnia, bo jest według mnie jednym z kluczowych rozdziałów i musiałam wszystko dokładnie przemyśleć. Dlatego też naprawdę proszę was o opinie :3
Ze spraw organizacyjnych chyba tyle ;d
Aaa poszukuję osoby, która umie robić szablony. Jeśli znacie taką osobę lub sami się tym zajmujecie, proszę, napiszcie do mnie !
@iLoveDoots
dziękuję z góry :)
Postanowiłam też, że zwiastun będzie ale już do II części, bo moja siostra ma teraz sporo zadań (3gim) i nie wyrabia czasowo, a część I niedługo się skończy więc nie będzie to miało sensu. :)
Rozdział sprawdzałam, ale wiecie jak to jest :d
I znowu długa notka eh....
Dobra, koniec.
Zapraszam do lektury i zachęcam do komentowania ! Proszę, nawet zwykłe "czytam" żeby wiedziała, że jesteś xx
Do następnego :*
Jezu,jak się cieszę, w końcu taki dłuższy rozdział <3 mogłam się wczytać na reszcie hihi ^^ ale dalej czuje niedosyt ;c ja chce więcej ! i nie znudziłam się w połowie, nie ma mowy, jest mega wciągający :) w ogóle fajnie, że pojawił się coś o Kevinie,bo dawno nie było i własnie zastanawiałam się co tam będzie z Rose i już mniej więcej wiem ^^ ale jestem ciekawa czy pozwoli jej brać udział w wyścigu :D Podsumowując, cudny rozdział (jak zawsze) <3 i doceniam, że pisałaś go dość długo, ale wiedz, że z pozytywnym skutkiem, bo jest naprawdę świetny :) :*
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz <3 I za tyle ciepłych słów :) Po prostu DZIĘKUJĘ, bo nie wiem co mogę innego napisać :) :*
UsuńW koncu przeczytałam rozdział !!!!
OdpowiedzUsuńJest genialny ale wydaje się krótki:/
Pisz dalej !!! I informuj ;)
@monisia_monika
Dziękuję <3
UsuńNastępne postaram się żeby były dłuższe :)
Będę informować ;3
CUDOWNY ROZDZIAŁ !!!! następnym razem chcę dłuższy Justynka :D . Poporstu świetny tak się wczytałam ! . Mam nadzieje że masz pomysł na kolejny post !
OdpowiedzUsuńbo nie moge doczekać co się stanie . TWOJA KLAUDUSIA ;3
Nie wychwalaj tak, bo się okaże że następny rozdział będzie marny :D Ale dziękuję <3 No coś pomyślę nad dłuższym ;3 Ale nie obiecuję :) Ily =*
Usuń