sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 27



Nicole


Mój mózg eksplodował od nadmiaru informacji. Dziwne zachowanie Kevina, dwie nieudane napaści, kłótnie z Harrym, a teraz to. Jego słowa, które wciąż rozbrzmiewały w mojej głowie: "Bo cię chyba, kurwa, kocham!".

I pocałunek. Nie byle jaki pocałunek. Przepełniony żalem, miłością, szczerością, bezradnością. Przepełniony Harrym. Jeśli do tej pory nie zdawałam sobie z tego sprawy, to teraz widzę, że ten chłopak całkowicie zawrócił mi w głowie.

Po prostu nie chciałaś zdawać sobie sprawy. Podświadomość dała mi kopa w tyłek. Jasne, że nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że mogłabym się w nim zakochać. Nie chciałam tego. A może jednak chciałam? Może po prostu bałam się jego reakcji? Pogłębienia swojego uczucia względem Harry'ego?

Przestań analizować każdy szczegół! Po raz kolejny zostałam skarcona przez ten upierdliwy głosik w głowie. Wiem, że ma rację. Niepotrzebnie tak dużo myślę.

Westchnęłam i spojrzałam w zielone tęczówki chłopaka.

Czułam gulę w gardle. O nie!

-Co mam ci odpowiedzieć, Harry? - wychrypiałam.

Prawdę!

-Że mi wybaczasz. - jego oddech pieścił moją szyję.

-A ty? - spytałam.

Czułam jak pieką mnie powieki. Nie, nie mogę się teraz rozpłakać!

-Co ja? - spytał zbity z tropu.

-Czy ty wybaczysz mi? - szepnęłam.

Odważyłam się spojrzeć na niego ukradkiem. Zmarszczył czoło zastanawiając się nad moim pytaniem. Chciałam go dotknąć. Palcem wygładzić zmarszczki na jego pięknej twarzy. Ale nie zrobię tego, dopóki mi nie odpowie.

I nagle dotarła do mnie powaga tej sytuacji. Jeśli teraz nie wybaczymy sobie nawzajem prawdopodobnie już nigdy się nie spotkamy. Już nigdy nie usłyszałabym jego głosu ani ujrzała tego cudownego uśmiechu. Nie!

Łzy popłynęły niekontrolowanie. Próbowałam zdusić szloch.

Poczułam silne dłonie oplatające mnie i przyciągające do jego rozgrzanego ciała. Słyszałam jego urywany oddech. Też płakał?

-Nie chcę cię stracić Nicole. - szepnął.

Pokiwałam głową, niezdolna do mówienia.

-Cholera! Zależy mi, nawet nie wiesz, jak bardzo!

-Ale... sam mówiłeś, że cię znam.

-Jeśli chcesz...

-Chcę. - powiedziałam.

Niepotrzebna nam była komunikacja werbalna. Rozumiałam, o co mu chodzi.

Odsunął się ode mnie. Na jego twarzy zagościł uśmiech. Wydaje mi się, że moje słowa go rozluźniły. A potem znowu zmarszczył czoło. Tym razem moje palce od razu wyrównały jego skórę.

-Czemu płaczesz? - spytał smutno.

-Ze szczęścia. - posłałam mu uśmiech.

Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale zanim to zrobiłam do naszych uszu dobiegł bardzo znany mi głos.





Kevin




Gdy tylko odebrałem telefon od Louisa, wiedziałem, że coś się święci. Jednak, kiedy usłyszałem, co się stało, wkurzyłem się. Jak on mógł pozwolić na to, żeby Nicole sama chodziła po mieście?

Byłem akurat u Rose, a więc nie było tak strasznie daleko do mieszkania Lou.

Opowiedziałem o wszystkim dziewczynie, a ta od razu zgodziła się ze mną jechać.

Po dotarciu na miejsce, ruszyłem w kierunku kumpla. Powiedział mi, że są w garażu. Szybko pokonując schody dotarłem do miejsca pełnego samochodów. Stali przy jednym z nich, przytuleni. Przykro mi, ale będę musiał wam zepsuć ten nastrój miłości.

-Czyś ty, kurwa oszalał?! - krzyknąłem.

Nicole podskoczyła w miejscu i spojrzała na mnie wilkiem. Zignorowałem ją, kierując się w stronę Harry'ego.

-Jak mogłeś? A gdyby coś się jej stało? Pomyślałeś o tym?! - kontynuowałem.

-Przepraszam, to nie było w planie, ja...

-Nie było w planie? Harry, ona była sama! Bez niczyjej opieki!

-Myślisz, że dobrze się z tym czułem?!

-Oh, pewnie, że nie. Ale to nie pierwszy raz, kiedy zostawiasz ją samą. Mówiłeś, że ci na niej zależy!

-Bo tak jest!

-Więc czemu...

-Przymknijcie się wreszcie! - ten głos nie należał do chłopaka.

-To ja sama uciekłam od Harry'ego. On nie jest niczemu winny. Poza tym nie jestem dzieckiem Kevin! Mam tyle samo lat, co ty, więc przestań kontrolować mnie i moje życie!

Po raz pierwszy widziałem swoją siostrę w takim stanie. Wyszła zza pleców Harry'ego i stanęła przed nim. Była taka mała w porównaniu do chłopaka, który stał za nią. Z jej twarzyczki bił gniew i zdecydowanie.

-A jakby ci się coś stało? Myślałaś o mamie? - jęknąłem bezradnie.

Nie wiem, czy budząc w niej współczucie, cokolwiek osiągnę. Ale czy ona nie może po prostu zrozumieć, że się o nią martwię?

-Nic mi się nie stało, a mama o niczym się nie dowie. - ucięła dyskusję.

Stałem, nerwowo przeczesując palcami włosy. Nicole ma rację, nie mogę jej przez całe życie kontrolować.

-Kevin, nie zrozum mnie źle, jestem ci wdzięczna, że się o mnie martwisz, ale nie możesz być taki apodyktyczny. Nie uchronisz mnie przed całym złem tego świata.

Uśmiechnąłem się smutno i pokiwałem głową.

-Dołączymy do reszty? - zasugerowałem.

-Okej. Przyjechałeś z Rose? - spytał Harry.

-Tak, ale...

-Kim jest Rose? - w oczach mojej siostry widziałem czystą ciekawość.

-Moją dziewczyną. - wyszczerzyłem zęby.

-Kevin! - pisnęła i podbiegła do mnie.

Zarzuciła mi ręce na szyję.

-Nie zrani cię? - zapytała smutno.

-Wszystko się może zdarzyć, Nicki.

Odsunęła się i podeszła do Harry'ego. Wzięła go za rękę i spojrzała mi w oczy.

-A więc prowadź. Muszę ją poznać.






Nicole




Rose jest bardzo ładna. Szatynka o nogach godnej modelki. Ciągle się uśmiechała i nie odstępowała Kevina o krok. Wydaje się być w porządku, ale jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek osądy.

Poznałam także Monic i Louisa. Jak wielki przeżyłam szok, gdy dowiedziałam się, że Zayn jest bratem Monic! Nie byli do siebie podobni. Jedynie usta. Tak, usta mieli te same.

-Dobra, będę się już zbierał. - odezwał się Zayn.

-Czemu tak wcześnie? - zdziwiła się Monic.

-Muszę jeszcze podreperować samochód jakiemuś frajerowi, który startuje w tych wyścigach za dwa dni.

-Oh, no dobra. Podprowadzę cię. - rzuciła Monic.

Leżałam na kanapie, oparta o ramię Harry'ego. Gapiłam się w obraz Marilyn Monroe, która uśmiechała się do mnie z wyższością. Jakby wiedziała coś, czego nie wiem ja i czerpała z tego dużą satysfakcję. Patrzyłam się na nią jeszcze chwilę, po czym zaczęłam słuchać rozmowy, która toczyła się między Louisem i Kevinem.

-Samochód będzie gotowy dopiero jutro, Kev. Facet nie przywiózł mi jeszcze jednej części.

Drgnęłam. Harry wyczuł moją reakcję, ale było za późno.

-Jaki samochód? - spytałam.

Czułam, że nie wiem o czymś istotnym. O czymś, co wiedzą wszyscy zgromadzeni w tym pokój z wyjątkiem mnie. Podniosłam się z kanapy, patrząc wprost na mojego brata.

-Kevin? O czym nie wiem?

-Nicole, powinnaś usiąść. To długa historia. - odezwał się Louis.

-Dziękuję, postoję. - warknęłam.

Przyjaciel brata rozłożył ręcę w bezbronnym geście. Widziałam, jak Rose wymienia z nim szybkie spojrzenie.

-Rose, napiłbym się herbaty. Pomogłabyś mi? - Louis zwrócił się do dziewczyny.

-Jasne.

I już ich nie było. Wydaje mi się, że zatrzymali też Monic. Super, a więc zostaliśmy sami. Robiłam się coraz bardziej niecierpliwa.

-No więc? Któryś z was zechce mi powiedzieć o co chodzi?

Harry schował twarz w dłoniach i westchnął przeciągle. Kolejne słowa, które wychodziły z jego ust wbijały niewidzialny nóż w moje serce. Gdy skończył swoją opowieść wciąż stałam. Zdziwiłam się swoją postawą. Dawna Nicole uciekłaby już z płaczem. Ale dawną Nicole przestałam być od momentu, w którym spotkałam Zayna. Teraz zamierzałam zmierzyć się ze wszystkimi problemami. Odnalazłam siłę, której było mi brak przez ostatnie lata.

Mrugnęłam i wypuściłam powietrze, które nieświadomie przetrzymywałam w płucach. Powoli usiadłam i zaczęłam wszystko analizować.

Mój brat wraz z moim chłopakiem, jeśli mogę tak nazwać Harry'ego, ćpali. Obaj ścigali się w nielegalnych wyścigach. A Patrick chce ich teraz zniszczyć.

W przypływie irytacji tupnęłam nogą.

-Czemu nie powiedzieliście mi wcześniej?

-A jak myślisz?

-Nie wiem. Nie myślę, Harry!

-Załamałabyś się Nicki. Przecież wiem jaka byłaś wrażliwa. - szepnął Kevin.

Cholerny Kevin! Cholerny Harry! Cholerne tajemnice. Co jeszcze przede mną ukrywają? Czego jeszcze nie wiem?

-Kiedy odbędzie się ten wyścig? - spytałam pobladła.

-W dniu naszych matur.

-O której?

-O północy.


Wstałam i zaczęłam iść w stronę kuchni. Zatrzymałam się gwałtownie, gdy poczułam jak kręci mi się w głowie. Usłyszałam czyjś głos i poczułam jak spadam. Potem była już tylko ciemność.










________________________________________


Witam po dłuuuuugiej przerwie :3 
Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze został i czasami zagląda. 
Sprawy organizacyjne: jeszcze 2-3 rozdziały i kończę I część :) 
Pogadam z moim mistrzem painta, to może mi zrobi zwiastun do drugiej części i nowy wygląd bloga :D
A teraz miłej lektury. :)
Miło będzie zobaczyć komentarz :*
Do następnego <3

Obserwatorzy