Nicole
Obudziłam się czując na sobie ciężar
ciała Harry'ego. Jego ręce oplatały mnie w pasie przytrzymując
przy sobie a rytmiczny oddech uspokajał moje nerwy. Zamknęłam oczy
rozkoszując się tą magiczną chwilą.
Kiedy ponownie je otworzyłam ujrzałam
w progu Louisa.
-Hej. Coś się stało? -
wychrypiałam.
-Obudź proszę Harry'ego i powiedz
mu, żeby przyszedł do salonu.
-Dobrze. Louis...
Nie dał mi dokończyć zdania
zamykając drzwi. Zdziwiłam się. Nigdy nie był taki wkurzony.
Spojrzałam na Harry'ego. Przykro mi
kochanie, ale będę cię musiała obudzić.
-Harry.
Szturchnęłam go w ramię. Zero
reakcji.
-Harry, wstawaj.
Nawet się nie poruszył.
-Haroldzie Styles mam ci sprzedać
kopniaka, żebyś wstał? - podniosłam głos.
Ten przewrócił się tylko na bok i
dalej kontynuował drzemkę.
Cóż, ja ostrzegałam.
Z całej siły uderzyłam Harry'ego
tak, że spadł na dywan leżący obok łóżka.
Uśmiechnęłam się zwycięsko i
patrzyłam jak podnosi się podłogi pocierając bolące miejsce.
-Wreszcie. - wyszczerzyłam się.
-Nie mogłaś zrobić tego po
ludzku? - fuknął.
-Próbowałam.
Nieufność w jego spojrzeniu i mina,
którą przybrał niczym małe, poszkodowane dziecko wywołała u
mnie salwy śmiechu.
-To nie było śmieszne.
-Było.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Dobra, nie sprzeczajmy się o to.
Lepiej podaj mi jakiś dobry powód, dla którego postanowiłaś
obudzić mnie tak brutalnie.
Wstał otrzepując ze swojego ciała
niewidzialny pyłek. Był bez koszulki, mogłam więc oglądać jego
piękne ciało. Tatuaże pokrywające delikatną, oliwkową skórę.
Wyrzeźbiony brzuch i umięśnione ramiona. Czułam jak atmosfera
ulega zmianie.
Harry podszedł do łóżka nie
spuszczając ze mnie wzroku. Podniosłam się z łóżka uprzednio
wygrzebując nogi z kołdry. Byłam teraz od niego wyższa.
Odchylił głowę i patrzył na mnie w
skupieniu. Dotknęłam jego włosów lekko za nie pociągając.
Nagle silne ręce objęły mnie w talii
i nie czułam już materacu pod swoimi stopami. Szybko założyłam
dłonie za jego szyję a nogi oplotłam w pasie.
Spojrzałam mu w oczy. Podtrzymywał
mnie za pupę.
Opuszkami palców rysowałam kontury
czarnego atramentu zdobiącego klatkę piersiową Harry'ego.
Pochyliłam się i zaczęłam obsypywać
tatuaże pocałunkami. Nie wiem co się ze mną działo. Byłam jakby
pod działaniem zaklęcia. Przy Harrym czułam się sobą.
Podniosłam wzrok i nasze spojrzenia
się skrzyżowały.
Chciałam mu powiedzieć o Louisie i o
tym, że ma do niego pilną sprawę, ale jego usta natarły na moje
zanim zdołałam powiedzieć choćby słowo. Całował mnie
namiętnie, zmysłowo. Oddałam się temu pocałunkowi bez reszty.
Lekko przygryzł moją wargę. Jęknęłam.
Harry zaczął się przemieszczać
nieustannie mnie całując.
Poczułam zimną ścianę. Przeszedł
mnie dreszcz podniecenia. Złapałam jego twarz w dłonie i zaczęłam
całować z pełnym pożądaniem, które teraz krążyło w mojej
krwi.
Odsunęłam się od niego gdy zabrakło
mi tlenu w płucach. Oparłam swoje czoło o jego. Oboje dyszeliśmy
jak po długim biegu.
-Ja... się... - zaczęłam
niepewnie.
-Tak?
-Chybasięzakochałam. -
powiedziałam na jednym wydechu.
-Co? - zapytał uśmiechając się.
Stałam już na podłodze, boso. Harry
trzymał swoje ręce po obu stronach mojej głowy. Czułam się
osaczona. Opuściłam głowę kierując wzrok na nasze stopy.
-Hej, spójrz na mnie. - jego dłoń
lekko podniosła mój podbródek.
Patrzył mi prosto w oczy. Jak ja mu
teraz powtórzę to, co przed chwilą wyszło z moich ust? Och,
mogłam niczego nie mówić.
-Ja się chyba... zakochałam. W
tobie.
Czułe spojrzenie, które mi posłał
było wszystkim, co mogłam sobie wyobrazić.
-Ja też. - powiedział.
-Jakiś ty romantyczny. -
skrzywiłam się.
-Dla pani zawsze. - uśmiechnął
się.
Ciche pukanie rozległo się po pokoju.
Drzwi zostały lekko uchylone.
-Przyszłam tu, bo tak sobie
pomyślałam, że pewnie zapomniałaś powiedzieć Harry'emu, że
Louis prosił go na chwilę do siebie. - Monic patrzyła na nas z
zabawnym uśmieszkiem na twarzy.
Louis! Jak mogłam zapomnieć?
Mogłaś.
-Nie, pamiętałam, po prostu...
tak jakoś wyszło. - zaczęłam się tłumaczyć.
-Nic się nie stało. Harry
zejdziesz na dół? - zwróciła się do chłopaka.
-Jasne, już lecę.
-Ubierz się. - poleciłam mu.
-Naprawdę wolisz, żebym się
ubrał? - poruszył zabawnie brwiami.
-Nałóż koszulkę i leć, pewnie
się niecierpliwi. - przewróciłam oczami.
Wyszedł zostawiając mnie z
dziewczyną. Zaczerwieniłam się przypominając sobie to, co miało
miejsce chwilę temu.
-Jak się spało? - pytanie Monic
zbiło mnie z pantałyku.
Myślałam, że będzie chciała
wiedzieć co zaszło między mną a Harrym. Na szczęście nie.
Odetchnęłam.
-Dobrze, jestem tylko trochę
głodna. - przyznałam.
O niebiosa! W końcu poczułam głód.
Jakby na potwierdzenie tych słów w moim brzuchu zaczęło burczeć.
-Przepraszam. - zarumieniłam się.
-Nie ma sprawy. Może chcesz
skorzystać z łazienki? Pożyczyłabym ci jakieś ubrania a potem
zrobiłybyśmy sobie śniadanie.
-Brzmi świetnie. Chętnie.
***
Po szybkim prysznicu ubrałam się w
pożyczone spodnie i bluzkę. Rozczesałam mokre włosy i wysuszyłam
suszarką. Wyszłam z łazienki kierując się do pokoju. Chciałam
pościelić łóżko, żeby nie wyjść na niechluja, którym w
rzeczywistości jestem. Ale grunt to dobre maniery, nie prawda?
Gdy właśnie skończyłam drzwi się
otworzył a do środka wparował Harry. Był zły.
-Co się stało? - spytałam
zmartwiona.
To nie mogło oznaczać nic dobrego.
-Nie jest dobrze.
-Czyli?
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć,
Nicki.
Co? Znowu zaczyna? Przecież było
dobrze! Po co kolejne tajemnice?
-Harry! Mów mi o wszystkim. - nie
ustępowałam.
-Nie tym razem.
-Ale...
-Nie. Po prostu nie. - stanowczość
w jego głosie mnie przeraziła.
-Okej. - powiedziałam cicho i
wyminęłam go.
Usłyszałam westchnięcie za plecami,
ale nie odwróciłam się.
-Nicki, zaczekaj.
-Zamierzasz powiedzieć mi co się
stało? - spytałam nie odwracając się do niego.
-Nie mogę, zrozum.
-Ostatnio też nie mogłeś.
-Tak, ale teraz to... robi się
skomplikowane.
-Prawda nigdy nie jest
skomplikowana, Harry.
Po tych słowach pobiegłam do łazienki
zamykając się w niej na klucz.
Opadłam na podłogę podkulając nogi.
Czy zachowywałam się jak dziecko? Nie
byłam pewna. Ale przecież mogę znać prawdę. Co jest takiego
strasznego, że nie mogłabym się o tym dowiedzieć? Przecież wiem
o tym, co robili w przeszłości. Ale czy zrobiłam z tego jakąś
kłótnie? Zaczęłam płakać i krzyczeć? Wariowałam?
Zemdlałaś. Nie pamiętasz?
Zacisnęłam pięści. Nikt nie musiał
mi o tym przypominać.
Pomyśl. Może nie chcą, żebyś
znowu straciła przytomność? A jak to jest ponad twoje siły?
Oczywiście, że dam sobie radę.
Wstałam tłumiąc płacz w zarodku. Postanowiłam. Będę silna.
Muszę być jeśli chcę należeć do tego świata.
Spojrzałam w lusterko. Przemyłam
twarz zimną wodą i oparłam ręce na umywalce w tej samej chwili, w
której ktoś zapukał do drzwi.
Znieruchomiałam. Szybko wytarłam
ostatnie kropelki wody ręcznikiem.
-Nicole, proszę, wyjdź.
To Harry.
Otworzyłam drzwi i wyszłam na
korytarz kierując się do kuchni. Chłopak złapał mnie za rękę.
-Jesteś zła? - zapytał smutno.
-Jestem głodna, Harry. Puść
mnie, chcę coś zjeść. - powiedziałam twardo.
-Nicki, są rzeczy, których nawet
gdybym chciał, to i tak nie mogę ci powiedzieć.
-Rozumiem. Czy teraz mogę iść
już na dół?
Wyszarpnęłam swoją rękę i zbiegłam
po schodach.
Ja też umiem mieć dwie twarze,
Harry.
Koniec części I
_____________________________________
Hej Haj Heloł ! :D
Chciałam dodać nowy rozdział razem z nowym wyglądem bloga lecz cóż... tak jakoś wyszło haha :d
Dodam jutro wygląd zrobiony przez mojego miszcza :)
I chciałam powiedzieć, że.... WOW !!! W końcu dotarłam do końca I części. Myślałam, że nie dam rady i w pewnym momencie to po prostu zostawię. Ale teraz mam wolne ( a raczej koniec nieee) i jakoś naszło mnie na pisanie. To źle i dobrze. Dobrze dla was, jeśli to lubicie, bo często dodaję rozdziały ale źle, bo niedługo może być tak, że będzie jeden wpis na miesiąc ;/
Ale tfu! Wypluwam to, co napisałam, postaram się być systematyczna :3
Także no miłego czytania! :)
Dziękuję za komentarze! WSZYSTKIE. W sumie dzięki nim pisze tak szybko.
Tyle, bo się rozpisze.
Czytajcie, komentujcie, będzie mi miło, do następnego! <3
Ps. mówcie czy chcecie, żebym zaczęła pisać część II :)