czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 28


Harry



Widziałem, jak jej twarz natychmiastowo pobladła, kiedy wstawała z kanapy. Nic nie powiedziała. Nie skomentowała całej sytuacji nawet jednym słowem. Nagle zatrzymała się w miejscu. Zachwiała się niebezpiecznie i zaczęła upadać. Szybko zerwałem się z kanapy i w ostatniej chwili uratowałem ją przed upadkiem.

-Zemdlała. - powiedziałem.

-Kurwa. Louis !

Mężczyzna od razu pojawił się w salonie. Spojrzał na przyjaciela, a potem na mnie. Wciąż trzymałem dziewczynę w ramionach.

-Co się jej stało? - spytał.

-Za dużo emocji. - mruknął ponuro Kevin - Słuchaj, muszę coś załatwić. Czy Nicole mogłaby dzisiaj tu nocować?

-Jasne, ale pod jednym warunkiem.

Blondyn zmarszczył brwi.

-Jadę z tobą. Nie wiadomo co ci przyjdzie do tego łba. - Louis wzruszył ramionami – Pokój gościnny jest na górze, drugie drzwi po prawej.

Po tych słowach wyszedł z pomieszczenia. Kevin odwrócił się w moją stronę.

-Zostaniesz z nią?

-Tak.

-Tylko pamiętaj, żadnych numerów. - pokiwał mi palcem przed nosem.

Uśmiechnąłem się lekko i wziąłem Nicole na ręce. Była taka leciutka.

Pomaszerowałem do wyznaczonego pokoju. Kopniakiem otworzyłem drzwi. Najdelikatniej jak umiałem położyłem ją na łóżku i przykryłem kocem.

Usiadłem obok wpatrując się w jej piękną twarz. Byli z Kevinem tak bardzo do siebie podobni.
Ostrożnie dotknąłem jej policzka. Był zaróżowiony. Uśmiechnąłem się. Moment, w którym tupnęła nogą był taki uroczy.

Tak samo jak ten, w którym straciła przytomność?
Podniosłem się z łóżka.

To nie tak miało być! Znowu wszystko spieprzone. Czy wszystko czego się tknę musi kończyć się w ten sposób?

Pociągnąłem za włosy, a z moich ust wydostało się warknięcie.
Nie jestem dla niej odpowiedni. Lepiej, żeby związała się z tym Niallem. Przynajmniej nie musiałaby tyle cierpieć.

Uderzyłem pięścią w ścianę, żeby wyładować złość.

-Harry.




Nicole




-Nic się nie stało? Boli cię coś?

Troska w jego głosie była wręcz namacalna.

-Nie. - zapewniłam uśmiechając się – To nie był pierwszy raz, gdy...

Urwałam. Nie byłam jeszcze gotowa by opowiedzieć mu całą historię związaną z ojcem.

-Nicole, ja...

-Chodź.

Przerwałam mu i poklepałam nieśmiało miejsce obok siebie.

-Wysłuchaj mnie. - poprosił.

Kiwnęłam głową czekając na jego słowa.

-Wiesz już o wszystkim, Nicki. A przynajmniej o tym, co związane jest z wyścigami.

Cały czas utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy. Atmosfera w pokoju zmieniła się. Czułam wyraźne napięcie. Wiedziałam, że to będzie ciężka rozmowa. Miałam tylko nadzieję, że nie skończy się kłótnią.

-Wiesz, że piłem i ćpałem. Brałem udział w tym gównie narażając swoje życie. Ale nie wiesz najgorszego.

Zamarłam. Co takiego mógł zrobić?

-Kurwa! Nicki, ja... ja nad sobą nie panuję.

-Harry, każdemu zdarza się czasami stracić kontrolę, to nic złego.

-Nie chodzi o to. - pokręcił głową.

Wziął głęboki wdech i spojrzał na mnie tak, jakbym miała zaraz uciec z tego miejsca krzycząc w niebo głosy.

-Ja... zabiłem człowieka.

-Och.

"Och". Naprawdę potrafiłam tylko tyle powiedzieć w tej sytuacji? Jebane "och"?

Harry patrzył na mnie w skupieniu obserwując każdy najmniejszy ruch.

-Czemu? - spytałam.

Zamknął oczy.

-Nie chcę o tym teraz mówić.

Pokiwałam głową. Rozumiałam go.

-Chodź. - mruknęłam.

Od razu otworzył oczy.

-Nie boisz się?

-Nie. A co, myślałeś, że wybiegnę z wrzaskiem i usunę cię z pamięci?

-Tak.

Zaśmiałam się.

-Powinnam tak zrobić. - stwierdziłam.

-Powinnaś.

-Ale wiesz Harry, ja chyba też coś do ciebie czuję.

Mówiąc te słowa patrzyłam uparcie w materac. Czułam jak policzki pieką mnie ze wstydu. Nigdy jeszcze nie powiedziałam czegoś takiego chłopakowi.

On pozbawił życia jakiejś osoby. Nie rusza cię to? Wolałam, żeby moja podświadomość się przymknęła.

Jasne, że nie była to super nowina. Nie podobała mi się myśl, że Harry mógł kogoś zabić, ale wierzyłam, iż nie zrobił tego bez powodu.

Czy cokolwiek może usprawiedliwić morderstwo? Tak.

Jedna łza, druga...

Dość! Obiecałam sobie, że nie będę płakać z powodu tego tyrana.

-Już dobrze, nie płacz, skarbie.

Harry w jednej chwili znalazł się obok mnie tuląc do siebie jak małe dziecko. Nie płakałam więcej.

-Zrobić ci coś do picia? - spytał.

-Tak. Harry, muszę zadzwonić do mamy, powiedzieć jej, że nic mi nie jest, pewnie się zamartwia.

Wstyd mi było przyznać, że przypomniałam sobie o tym dopiero teraz.

-Myślę, że Kevin już to załatwił. - powiedział.

-Jak to? Przecież jest tutaj, prawda?

Pokręcił przecząco głową.

-Gdzie jest mój brat?

-Załatwia jakieś sprawy. Louis z nim jest.

-Och.

Czułam, że jeszcze o czymś zapomniałam... Niall! Uderzyłam się otwartą dłonią w twarz. Usłyszałam śmiech Harry'ego i spojrzałam na niego groźnie.

-Czy ty się ze mnie śmiejesz? - powiedziałam chłodno odsuwając się od niego.

-Tak. - kpiący uśmieszek nie schodził z jego twarzy.

Poczekaj, już niedługo nie będzie ci do śmiechu.

Skoczyłam na niego przewracając na materacu. Leżałam na nim szczerząc się z satysfakcją.

-I co teraz, Styles? - spytałam pochylając się nad nim.

W jednej chwili poczułam jak przekręca nas tak, że teraz to on nade mną górował.

-I co teraz?

-Pocałujesz mnie? - zrobiłam głupią minę.

-Nie wierzę, że przyjęłaś tą wiadomość tak spokojnie. - powiedział nachylając się do moich ust.

-Ufam, że miałeś powód. - szepnęłam.

Mięśnie jego szczęki zadrgały ostrzegawczo.

-Zasłużył sobie na to.

A więc to on. Czy chodziło o jakąś byłą dziewczynę?

Ujęłam jego twarz w dłonie. Patrzyłam mu prosto w oczy.

-To już przeszłość Harry. Nie cofniesz czasu, ale możesz postarać się o lepszą przyszłość.

-Staram się.

-No to mnie w końcu pocałuj! - zażądałam.

Poczułam jego usta. Całował mnie zachłannie z pożądaniem. Jęknęłam, kiedy jego palce znalazły się pod moją bluzką. Moje ręce powędrowały do jego włosów ciągnąc za końcówki i wywołując tym samym gardłowe warknięcie. Uśmiechnęłam się przez pocałunek.

-Myślę, że czas, żebyś zrobił mi w końcu coś do picia. - powiedziałam, gdy skończyliśmy tą przyjemną czynność.

-Jasne.





Louis



-Odbiło ci?! - krzyknąłem.

-Nie.

-Na chuja tu przyjeżdżaliśmy?

-Muszę powiedzieć Patrickowi, że ma się trzymać z dala od Nicole.

-Jasne. Powiedzieć. Kevin, wracajmy do mnie.

-Nie! Wrócimy i co?

-I nie będziesz żałował tego, co zamierzasz zrobić.

-Nie, Louis. Nie tym razem.

Kurwa. Po co ja mu mówiłem, gdzie on mieszka.

-Pomyśl o swojej mamie! - łapałem się ostatniej deski ratunku.

-Właśnie myślę. Wydaje ci się, że jej nic nie grozi?

-Nie rób tego, jeszcze możesz się wycofać.

Pokręcił głową. Podszedł do drzwi i uderzał w nie, dopóki się nie otworzyły. W progu stanęła blondynka, która patrzyła na nas z wyższością.

-Kim jesteście? - spytała.

-Nie twoja sprawa. Jest Patrick?

Zanim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć u jej boku pojawił się Patrick.

-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy?

-Daruj sobie. - warknąłem ostrzegawczo.

-Kochanie, wejdź do środka. - zwrócił się do blondynki.

Ta posłała mu tylko niezadowolone spojrzenie po czym weszła do domu zamykając drzwi.

-A więc?

-Odpieprz się od mojej rodziny i Rose! - krzyknął Kevin.

-Ah tak... Rose. Kochana, słodka Rose. - zaśmiał się – Mój drogi, ona jest fałszywą suką. Naprawdę sądzisz, że ją znasz? - zakpił.

-Nie nazywaj jej tak.

-Och... czyżbyś się zakochał?

Nikt mu nie odpowiedział. Patrick zaczął się śmiać. Zerknąłem na Kevina. Zaciskał pięści gotowy do ataku. Podszedł do niego i uderzył z całej siły w twarz. Mężczyzna stracił równowagę i upadł na ziemię. Złapał się za bolące miejsce. Blondyn usiadł na nim i zaczął okładać Patricka pięściami. Nie patrzył, gdzie uderza. Chciał mu zadać jak największy ból.

Szybko podszedłem do nich i odciągnąłem przyjaciela. Patrick zaczynał już słabnąć.

Musiałem ciągle trzymać Kevina, by znowu się na niego nie rzucił. Nie wiem do czego jest zdolny w takim stanie, bo jeszcze nikt nigdy nie wkurzył go tak bardzo.

-Masz odpierdolić, rozumiesz?! Następnym razem cię zabiję!

-Kevin, chodź, idziemy. - ciągnąłem go do furtki.

-Słyszysz? Nie żyjesz!

-No chodź. - mruknąłem.

Traciłem cierpliwość, ale na szczęście Kevin odpuścił i zaczęliśmy iść w stronę samochodu. Nagle do moich uszu dotarł huk. Odwróciłem się w stronę domu.

Pokiereszowana twarz Patricka uśmiechała się do nas krzywo.

-Następnym razem cię zabiję. - krzyknął i osunął się po ścianie.

Spojrzałem na przyjaciela. Trzymał się kurczowo za prawe ramię.

-Chuj. - syknął.

-Kurwa, Kevin, mógł nas zabić!

-Ale nie zabił. - przewróciłem oczami.

Jasne.

Plułem sobie w brodę. Gdybym nie podał mu adresu nie doszłoby do tego wszystkiego. Łypnąłem na Kevina. Zaciskał zęby z bólu.

-Trzeba to opatrzeć. Jedźmy do domu. - powiedziałem.

Kiwnął tylko głową.

Siedząc w samochodzie zastanawiałem się nad tym skąd miał broń. Jeśli potrafił strzelić teraz do Kevina, to czy nie zrobiłby tego podczas wyścigów?





______________________________________


Hej ! :)
Krótkie życzenia noworoczne, o ile mi wyjdą :D
Życzę Wam, żebyście w nowy 2015 roku doświadczyli samych miłych rzeczy, często się uśmiechali, spotkali swoich idoli, mieli dobre oceny w szkole, dużo miłości i prawdziwych przyjaźni! I żebyście z życia czerpali jak najwięcej! 
Jeśli to czytasz to wiedz, że cię kocham misiu.! :*
To do następnego, trzymajcie się <3
Może jakiś komentarz? ;3

4 komentarze:

  1. Nie wiem co napisac xd juz tyle sie napisałam komentarzy, że teraz gdy zaczynam pisać nowy to mam pustke w głowie xdd Ale tak pocałowali się i to nie byle jak ^^ to najlepszy moment w tym rozdziale :D hyhy ^^ i wgl słodkie jak sie Harry zajmuje Nicol <3 i sie zdziwilam, że ona nie wybuchła jakims krzykiem czy płaczem,albo nie uciekła jak dowiedziała się, ze on kogos zabił. Widocznie zalezy jej na nim. I też się zgodzę, że morderstwo mozna usprawiedliwic. Zastanawiam się czy będą jakies sceny takie no..yhym..wiesz ^^.A co do tego chuja Patricka to zabiłabym gnoja chyba. Dobrze,ze mu Kevin tak przyłożył, należało mu się. I własnie on ma broń..to mnie zmartwiło i te ostatnie przemyslenia Lou..cos się stanie na pewno. Eh no to tyle :D życzenia juz Ci skladałam hihi ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem twój problem hahaha :D Też czasami tak mam :3
      Cóż, dziękuję za komentarz <3
      Rozpisałaś się, ale dobrze że nie tak jak w TTD hahaahah XD
      co do scen +18.... hmmm... mam 16 lat, myślisz, że by mi wyszły? hhaha
      nie wiem, zastanowię się :)
      <3

      Usuń

Obserwatorzy