Harry
-I pobiegła gdzieś, chuj wie
gdzie. Kurwa, Monic, wszystko spieprzyłem. Kevin się wścieknie
kiedy się dowie o tym, że Nick chodzi teraz sama po mieście. Ja
pierdole, jak coś się jej stanie to będzie moja wina.
-Spokojnie Harry. Louis ją
znajdzie. - zapewniała mnie dziewczyna.
Nie wiem, co bym bez niego zrobił.
Kiedy zadzwoniłem do Lou było już późno i obudziłem przyjaciela
ze snu, ale nie zaczął mnie wyklinać. Gdy dowiedział się, że
właśnie pokłóciłem się z Nicole, a ta uciekła kazał mi od
razu przyjechać do siebie. Jednak nie zastałem go w domu. Monic
powiedziała mi, że pojechał szukać dziewczyny.
Czułem się w tym momencie jak chuj.
Zawiodłem Nick i Kevina, nawrzeszczałem na nią, ale powiedziałem
prawdę. Może nie był to idealny moment, dopiero co dowiedziała
się kim jest ten facet. Poza tym to całe gówno, w którym siedzę
ja i Kev...
-Ale czemu chciała pójść do
tego pieprzonego Nialla? Czemu mi o nim nie wspomniała? -
wypowiedziałem swoje myśli na głos
.
-A nie zastanawiałeś się może
nad tym, że ona potrzebuje odskoczni od tego? Może ten chłopak
pozwala jej o tym zapomnieć? - zasugerowała blondynka.
-Nie chcę, żeby to on pomagał
jej zapomnieć. Chcę, żebym to był ja. - ukryłem twarz w
dłoniach.
Co robiłem źle? Ciągle coś mi nie
wychodziło. Ciągle coś stało na przeszkodzie i utrudniało życie. Nie dość się już wycierpiałem? Czemu Bóg tak bardzo się
na mnie uwziął?
-Harry... czy ty... może... -
zaczęła Monic.
-Czy ja co?
-Nie, nic.
-Dokończ, proszę.
-A może ty się w niej zakochałeś?
Spojrzałem na kobietę siedzącą po
mojej prawej stronie. Czy to, co mówiła mogło być prawdą?
-Nawet jeżeli tak, to ona ma mnie
teraz w dupie. - mruknąłem.
-Za szybko się poddajesz. Walcz,
masz o co.
Zamiast odpowiedzi, zaśmiałem się
sarkastycznie. Owszem, miałem o co, ale brakowało mi sił i chęci.
-Nicole jest bardzo... wrażliwą
dziewczyną, tak słyszałam. Sam powinieneś o tym bardzo dobrze
wiedzieć.
-Wiem.
-Więc czemu ją opieprzyłeś?
-Bo nie wytrzymałem? Zresztą, nie
ważne. Stało się. Zjebałem sprawę, znowu.
Siedzieliśmy w milczeniu. Żadne z nas
już się nie odezwało. Nie przeszkadzała mi cisza. Lubiłem ją.
Mogłem się wtedy skupić i zacząć trzeźwo myśleć. Szkoda
tylko, że nie zadziałało to w tym przypadku. Niezmącony spokój
przerwał nam dzwonek telefonu. Spojrzałem na Monic. Posłała mi
pocieszający uśmiech, po czym odebrała nadchodzące połączenie.
-I co? - zapytała.
-Z Zaynem? Co robili?
-Jak zwykle... Jasne, niech
przyjeżdżają.
-Czekamy. Kocham Cię. Pa. -
odłożyła komórkę na stół.
-Więc? - zacząłem.
-Louis ją znalazł. Była z
Zaynem.
-Z Zaynem? Kolejny przyjaciel na
pociechę? - zakpiłem.
-Tak się składa, że to mój
brat. - powiedziała.
-Oh... przepraszam. - bąknąłem.
-Nie ma sprawy.
-Monic... ja... dziękuję. Za to,
że mnie wsyłuchałaś i nie oceniłaś. Dziękuję. - szepnąłem
patrząc jej w oczy.
Blondynka usiadła bliżej mnie i
przytuliła. Chyba naprawdę tego potrzebowałem, bo zrobiło mi się
lepiej. Tym uściskiem chciałem jej przekazać wszystko, co czułem.
-Wiesz... chyba na początku źle
cię oceniłem. - uśmiechnąłem się przypominając sobie
sytuację, kiedy zobaczyłem po raz pierwszy obraz wiszący w
salonie Tomlinsona.
-Ważne, że teraz jest dobrze. -
powiedziała.
-No ale poważnie, kto wiesza
zdjęcie z Monroe na ścianie? - zaśmiałem się.
-W tej chwili obrażasz moją
idolkę, więc możesz być pewien, że zaraz ci przyjebie. -
rzekła poważnym tonem.
Kiedy usłyszeliśmy samochód
podjeżdżający do garażu, od razu zerwaliśmy się z miejsca.
Pobiegłem w stronę drzwi prowadzących do pomieszczenia z autami. Z
pojazdu wysiadali Lou, Zayn, którego jeszcze nie znałem i Nicole.
Cała i zdrowa. Odetchnąłem z ulgą. Nie byłem pewien czy chcę
teraz wiedzieć gdzie mój przyjaciel ich znalazł.
-Dziękuję. - szepnąłem do
Louisa.
Ten tylko pokiwał głową. Wiedział,
że później mu wszystko wyjaśnie, ale najpierw chciałem
porozmawiać z Nicole.
-Chodź Zayn, twoja siostra na
pewno się za tobą stęskniła. - rzekł przyjaciel.
-Kto by za mną nie tęsknił? -
spytał.
Mężczyźni zaśmiali się, po czym
zniknęli mi z oczu. Zostałem sam z Nick. Popatrzyłem na dziewczynę
skruszony. Unikała mojego wzroku.
-Ja przepraszam, nie chciałem,
żeby to tak wyszło.
Nie uzyskałem odpowiedzi. Podszedłem
do niej i ująłem piękną twarz w swoje dłonie. Zielone tęczówki
patrzyły na mnie z zaciekawieniem.
-Proszę, nie bądź na mnie zła.
- szepnąłem.
Strąciła moje ręce i odsunęła o
krok.
-Nie bądź zła? Czy ty wiesz jak
ja się czułam? Co myślałam? Jak bardzo zabolały mnie twoje
słowa? Zdajesz sobie z tego sprawę?! - syknęła.
-Tak, wiem o tym, ale...
-Ale co? Zapomniało ci się, że
też mam uczucia? Jestem pewna, że Kevin opowiedział ci o tym, co
stało się kilka lat temu. O tym, co przeszłam z ojcem.
Zacisnąłem pięści. Naprawdę
chciała teraz do tego wracać? Po co?
-Wiesz jak trudno jest mi zaufać
nowej osobie? To prawie niewykonalne.
-Możesz przestać mówić przez
chwilę? - zapytałem.
-Co?! Jezu, Harry! Jesteś
niemożliwy!
-Muszę ci coś ważnego
powiedzieć. - brnąłem dalej.
-A co może być ważniejszego od
rozwiązywania naszego konfliktu? Musimy znaleźć jakiś sposób,
żeby nie kończyć każdej rozmowy...
Złapałem ją za ręce i naparłem na
nią swoim ciałem. Złączyłem nasze wargi razem. Jej słodkie usta
były takie kuszące, tak dawno ich nie kosztowałem. Nie
protestowała. Uśmiechnąłem się poprzez pocałunek.
Odsunąłem się od niej i spojrzałem
w oczy. Była zdezorientowana.
- Bo cię chyba, kurwa, kocham! -
krzyknąłem.
_____________________________________
Hej kochani ! x
Naszła mnie wena, więc dodałam dwa rozdziały :)
Nie wiem kompletnie, czy ktoś to czyta, ale cóż :D
Ostatnio moja przyjaciółka miała urodziny, a że lubi to ff postanowiłam napisać dwa rozdziały :)
Wszystkiego najlepszego Klaudia.! <3
Nie proszę o komentarze, nie mają sensu, jeśli to przeczytałeś/aś wiedz, że Cię kocham. :*
Do zobaczenia !
Ohoho no gorąco się zrobiło ^^ dodatkowo Nick nie protestowała :D no ciekawe jak to się tam dalej potoczy :) chce wiedzieć, dlatego ma nadzieje,ze szybko pojawi się nowy rozdział :D
OdpowiedzUsuń