niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 26



Harry


-I pobiegła gdzieś, chuj wie gdzie. Kurwa, Monic, wszystko spieprzyłem. Kevin się wścieknie kiedy się dowie o tym, że Nick chodzi teraz sama po mieście. Ja pierdole, jak coś się jej stanie to będzie moja wina.

-Spokojnie Harry. Louis ją znajdzie. - zapewniała mnie dziewczyna.

Nie wiem, co bym bez niego zrobił. Kiedy zadzwoniłem do Lou było już późno i obudziłem przyjaciela ze snu, ale nie zaczął mnie wyklinać. Gdy dowiedział się, że właśnie pokłóciłem się z Nicole, a ta uciekła kazał mi od razu przyjechać do siebie. Jednak nie zastałem go w domu. Monic powiedziała mi, że pojechał szukać dziewczyny.

Czułem się w tym momencie jak chuj. Zawiodłem Nick i Kevina, nawrzeszczałem na nią, ale powiedziałem prawdę. Może nie był to idealny moment, dopiero co dowiedziała się kim jest ten facet. Poza tym to całe gówno, w którym siedzę ja i Kev...

-Ale czemu chciała pójść do tego pieprzonego Nialla? Czemu mi o nim nie wspomniała? - wypowiedziałem swoje myśli na głos
.
-A nie zastanawiałeś się może nad tym, że ona potrzebuje odskoczni od tego? Może ten chłopak pozwala jej o tym zapomnieć? - zasugerowała blondynka.

-Nie chcę, żeby to on pomagał jej zapomnieć. Chcę, żebym to był ja. - ukryłem twarz w dłoniach.

Co robiłem źle? Ciągle coś mi nie wychodziło. Ciągle coś stało na przeszkodzie i utrudniało życie. Nie dość się już wycierpiałem? Czemu Bóg tak bardzo się na mnie uwziął?

-Harry... czy ty... może... - zaczęła Monic.

-Czy ja co?

-Nie, nic.

-Dokończ, proszę.

-A może ty się w niej zakochałeś?

Spojrzałem na kobietę siedzącą po mojej prawej stronie. Czy to, co mówiła mogło być prawdą?
-Nawet jeżeli tak, to ona ma mnie teraz w dupie. - mruknąłem.

-Za szybko się poddajesz. Walcz, masz o co.

Zamiast odpowiedzi, zaśmiałem się sarkastycznie. Owszem, miałem o co, ale brakowało mi sił i chęci.

-Nicole jest bardzo... wrażliwą dziewczyną, tak słyszałam. Sam powinieneś o tym bardzo dobrze wiedzieć.

-Wiem.

-Więc czemu ją opieprzyłeś?

-Bo nie wytrzymałem? Zresztą, nie ważne. Stało się. Zjebałem sprawę, znowu.

Siedzieliśmy w milczeniu. Żadne z nas już się nie odezwało. Nie przeszkadzała mi cisza. Lubiłem ją. Mogłem się wtedy skupić i zacząć trzeźwo myśleć. Szkoda tylko, że nie zadziałało to w tym przypadku. Niezmącony spokój przerwał nam dzwonek telefonu. Spojrzałem na Monic. Posłała mi pocieszający uśmiech, po czym odebrała nadchodzące połączenie.

-I co? - zapytała.

-Z Zaynem? Co robili?

-Jak zwykle... Jasne, niech przyjeżdżają.

-Czekamy. Kocham Cię. Pa. - odłożyła komórkę na stół.

-Więc? - zacząłem.

-Louis ją znalazł. Była z Zaynem.

-Z Zaynem? Kolejny przyjaciel na pociechę? - zakpiłem.

-Tak się składa, że to mój brat. - powiedziała.

-Oh... przepraszam. - bąknąłem.

-Nie ma sprawy.

-Monic... ja... dziękuję. Za to, że mnie wsyłuchałaś i nie oceniłaś. Dziękuję. - szepnąłem patrząc jej w oczy.

Blondynka usiadła bliżej mnie i przytuliła. Chyba naprawdę tego potrzebowałem, bo zrobiło mi się lepiej. Tym uściskiem chciałem jej przekazać wszystko, co czułem.

-Wiesz... chyba na początku źle cię oceniłem. - uśmiechnąłem się przypominając sobie sytuację, kiedy zobaczyłem po raz pierwszy obraz wiszący w salonie Tomlinsona.

-Ważne, że teraz jest dobrze. - powiedziała.

-No ale poważnie, kto wiesza zdjęcie z Monroe na ścianie? - zaśmiałem się.

-W tej chwili obrażasz moją idolkę, więc możesz być pewien, że zaraz ci przyjebie. - rzekła poważnym tonem.

Kiedy usłyszeliśmy samochód podjeżdżający do garażu, od razu zerwaliśmy się z miejsca. Pobiegłem w stronę drzwi prowadzących do pomieszczenia z autami. Z pojazdu wysiadali Lou, Zayn, którego jeszcze nie znałem i Nicole. Cała i zdrowa. Odetchnąłem z ulgą. Nie byłem pewien czy chcę teraz wiedzieć gdzie mój przyjaciel ich znalazł.

-Dziękuję. - szepnąłem do Louisa.

Ten tylko pokiwał głową. Wiedział, że później mu wszystko wyjaśnie, ale najpierw chciałem porozmawiać z Nicole.

-Chodź Zayn, twoja siostra na pewno się za tobą stęskniła. - rzekł przyjaciel.

-Kto by za mną nie tęsknił? - spytał.

Mężczyźni zaśmiali się, po czym zniknęli mi z oczu. Zostałem sam z Nick. Popatrzyłem na dziewczynę skruszony. Unikała mojego wzroku.

-Ja przepraszam, nie chciałem, żeby to tak wyszło.

Nie uzyskałem odpowiedzi. Podszedłem do niej i ująłem piękną twarz w swoje dłonie. Zielone tęczówki patrzyły na mnie z zaciekawieniem.

-Proszę, nie bądź na mnie zła. - szepnąłem.

Strąciła moje ręce i odsunęła o krok.

-Nie bądź zła? Czy ty wiesz jak ja się czułam? Co myślałam? Jak bardzo zabolały mnie twoje słowa? Zdajesz sobie z tego sprawę?! - syknęła.

-Tak, wiem o tym, ale...

-Ale co? Zapomniało ci się, że też mam uczucia? Jestem pewna, że Kevin opowiedział ci o tym, co stało się kilka lat temu. O tym, co przeszłam z ojcem.

Zacisnąłem pięści. Naprawdę chciała teraz do tego wracać? Po co?

-Wiesz jak trudno jest mi zaufać nowej osobie? To prawie niewykonalne.

-Możesz przestać mówić przez chwilę? - zapytałem.

-Co?! Jezu, Harry! Jesteś niemożliwy!

-Muszę ci coś ważnego powiedzieć. - brnąłem dalej.

-A co może być ważniejszego od rozwiązywania naszego konfliktu? Musimy znaleźć jakiś sposób, żeby nie kończyć każdej rozmowy...

Złapałem ją za ręce i naparłem na nią swoim ciałem. Złączyłem nasze wargi razem. Jej słodkie usta były takie kuszące, tak dawno ich nie kosztowałem. Nie protestowała. Uśmiechnąłem się poprzez pocałunek.

Odsunąłem się od niej i spojrzałem w oczy. Była zdezorientowana.


- Bo cię chyba, kurwa, kocham! - krzyknąłem.









_____________________________________





Hej kochani ! x 
Naszła mnie wena, więc dodałam dwa rozdziały :) 
Nie wiem kompletnie, czy ktoś to czyta, ale cóż :D 
Ostatnio moja przyjaciółka miała urodziny, a że lubi to ff postanowiłam napisać dwa rozdziały :) 
Wszystkiego najlepszego Klaudia.! <3
Nie proszę o komentarze, nie mają sensu, jeśli to przeczytałeś/aś wiedz, że Cię kocham. :* 
Do zobaczenia ! 

1 komentarz:

  1. Ohoho no gorąco się zrobiło ^^ dodatkowo Nick nie protestowała :D no ciekawe jak to się tam dalej potoczy :) chce wiedzieć, dlatego ma nadzieje,ze szybko pojawi się nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy