______________________________________________
Rozdział 2
Kevin
Musiałem tego małego potworka po schodach na trzecie piętro
zanieść na rękach. Nicole nie jest ciężka, ale nie waży też tyle co 5-letnie
dziecko. Mimo to nie uskarżam się. Przyszła do mnie. Chociaż zapierała się
rękami i nogami, że już więcej tego nie zrobi. Cóż, mój urok osobisty jest
większy niż myślałem. Zachichotałem pod nosem i otworzyłem drzwi do jej pokoju
nogą.
Zasypiała już w kawiarni. Starała się to ukryć jednak nie
wyszło. To moja wina, wyciągam ją z domu tylko po to, żeby się wyżalić? Jestem
nieodpowiedzialnym, starszym bratem. A jakby coś się jej stało? Nic nie myślisz
dupku, skarciłem się w myślach.
Jej pokój był jak zawsze jednym wielkim chaosem. Nigdy nie
zrozumiem jak ona może tutaj cokolwiek znaleźć?
Położyłem ją delikatnie na łóżku, zdjąłem buty i przykryłem
kołdrą. Wygląda tak słodko i niewinnie jak śpi. Zamknąłem drzwi najciszej jak
umiałem i udałem się do łazienki. Wziąłem szybką, orzeźwiającą kąpiel i
przebrałem się w bokserki i stare dresy. Przeczesałem mokre włosy ręką spoglądając
w lustro przypominając sobie dzisiejszy wieczór.
- Nie wiem od czego
mam zacząć. – powiedziała nie patrząc na mnie.
- Może od początku? –
spytałem
Nawet nie wiedziałem, jak bardzo te wspomnienia zabolą. Mimo
to kontynuowałem tą bezsensowną drogę po moim umyśle.
- Widzisz nie możemy
się już spotykać. Nie możemy być razem. Ja… ja już cię nie kocham Kevin. –
powiedziała łamiącym się głosem.
- Nie podjęłam tej
decyzji szybko. Już dłuższy czas się nad tym zastanawiałam. Widzisz, poznałam
kogoś. Spotykamy się od miesiąca. Uznałam, że to nie fair okłamywać cię.
Nie wiem czemu, ale
nie mogłem zrozumieć co do mnie mówi. Czy ona właśnie ze mną zrywa? Po tym co
przeszliśmy? No kurwa! Byliśmy razem ponad trzy lata a ona mi mówi, że od
miesiąca ma kogoś na boku? Wkurwiony popatrzyłem na nią z niemym pytaniem
‘’czemu?’’.
- Przepraszam. –
szepnęła i odeszła.
Tak po prostu poszła.
Nie odwróciła się za siebie ani razu. Bolało, kurwa, tak bardzo bolało.
Wróciłem myślami do rzeczywistości. W przeciwieństwie do
swojej siostry byłem bardzo emocjonalny. Oparłem się o chłodną ścianę, co z
moją rozgrzaną skórą współgrało idealnie. Po raz drugi tego dnia oparłem łokcie
o kolana, a twarz schowałem w dłonie. Zacząłem płakać jak dziecko.
Nie wiem ile już czasu tak siedziałem, ale chyba sporo, bo
ktoś zawzięcie próbował dobić się do łazienki. Wstałem pełen obaw, iż może to
mama wróciła już z pracy. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem zielone tęczówki
dziewczyny. Nicole.
- Nie śpisz? – spytałem ochrypłym od płaczu głosem.
- Nie.
- Czemu?
- Bo ty nie śpisz. I muszę do łazienki.
Uśmiechnąłem się i wyszedłem z pomieszczenia. Usłyszałem
dźwięk zamykania drzwi, więc ruszyłem w stronę swojego pokoju. Gdy moje ciało
dotknęło miękkiego materaca, odpłynąłem.
_____________________________________
Naprawdę proszę o ten chociaż jeden komentarz :) chciałabym wiedzieć, co o tym sądzicie =]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz