Nicole
Ze snu wybudził mnie przyjemny zapach parzonej kawy.
Westchnęłam cicho i otworzyłam oczy. Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam w
stronę kuchni. Zobaczyłam mamę robiącą sobie kanapki.
- Hej. – powiedziałam.
- Hej. – uśmiechnęła się, podając mi jedną z kanapek – Jak
się spało?
- Dobrze. Widziałaś Kevina?
- Śpi jeszcze. Mam dzisiaj wolny dzień, pójdziemy gdzieś? –
spytała się.
Oh, no tak. Zapomniałam, że nawet jeśli nie miałabym ochoty
i tak zostałabym wyciągnięta na jakieś zakupy z mamą. Cóż, trzeba pogodzić się
z losem.
- Ok., o której?
- Jest już dwunasta, więc myślę, że może za 2 godzinki?
Co? Dwunasta?? Boże, nigdy tak krótko nie spałam w soboty.
Muszę się poprawić.
- Tak, pasuje mi.
Skończyłam śniadanie i
postanowiłam, że zanim pokaże się światu muszę się wykąpać. Jak pomyślałam, tak
uczyniłam i już po paru minutach relaksowałam się w gorącej wodzie w wannie.
Zapach mojego ulubionego płynu do mycia wypełnił całą łazienkę, a ja zatopiłam
się w swoich myślach.
Na dworze było ciepło, więc postanowiłam założyć czarne
legginsy sięgające za kolano, a do tego różową bluzę z poszarpanym sercem.
Włosy splotłam w wysokiego kucyka i lekko się pomalowałam. Mówiąc lekko mam na
myśli podkreślenie tuszem rzęs, nałożenie fluidu a na to pudru. Podkreśliłam
też kości policzkowe i mogłam ruszać na podbój sklepów.
Zanim poszłam do pokoju po torebkę wstąpiłam do Kevina.
Ciągle spał. Nie przeszkadzało mi to, na palcach podeszłam do półki, gdzie
trzyma perfumy i z miną szalonego złoczyńcy zbliżyłam się do mojej niedoszłej
ofiary.
Psyknęłam na jego odsłoniętą szyję i szybko zwiałam z
pokoju. Gdy już myślałam, że mi się upiekło poczułam jak ktoś chwyta mnie za
ramię i odwraca. Przestraszyłam się kiedy zobaczyłam jego minę. Była taka
poważna zupełnie jak…
- Nie, proszę nie bij mnie. –szepnęłam spuszczając głowę i
robiąc krok w tył.
Kevin
- Nie, proszę nie bij mnie. – szepnęła spuszczając głowę i
robiąc krok w tył.
Z początku nie zrozumiałem o co jej chodzi. Jednak chwilę
potem dotarło do mnie co zrobiłem. No brawo, Kevin. Musisz być aż takim
kretynem, żeby przypominać jej o tym tyranie?
- Nic, nie uderzę cię. Nigdy bym tego nie zrobił. –
powiedziałem spoglądając w jej zielone oczy.
Naprawdę jesteś pojebem, Kevin. Wystraszyłeś swoją siostrę
przypominając o czymś o czym od lat stara się zapomnieć.
- Przepraszam jeśli cię wystraszyłem.
Dziewczyna podeszła do mnie i przytuliła się ostrożnie.
Odwzajemniłem uścisk.
- Nigdy nie rób tej miny, proszę. – rzekła słabym głosem.
Odsunąłem ją od siebie spoglądając uważnie na jej twarz.
Zaszklone oczy. Ona nigdy nie płakała. Nawet w dzieciństwie, gdy wywróciła się
na lodzie podczas pierwszej lekcji na łyżwach. Miała wtedy podbite oko,
rozwaloną wargę i siniaki na całym ciele, ale nie płakała. Jej łzy widziałem
tylko raz. I obiecałem sobie, że już nigdy więcej ich nie zobaczę.
Nicole
Poczułam, że moje oczy robią się bardziej wilgotne. Nie
płakałam od lat. I tym razem nie zamierzałam tego robić. Nie wiedziałam tylko,
że Kevin jest aż tak do niego podobny. Z wiekiem jego rysy stały się mniej
łagodne, coraz bardziej zaczął mi go przypominać. Są tak bardzo podobni
wyglądem, ale nie charakterem. Nie, Kevin jest naprawdę najlepszym człowiekiem
jakiego spotkałam.
- Idę z mamą na zakupy. Nie wiem o której wrócimy, więc masz
wolny dom. – uśmiechnęłam się.
- Och, dobra. Czyli, że mogę zaprosić kumpla bez obaw, że
będzie się do ciebie ślinił zamiast słuchać co do niego mówię? – zakpił.
Posłałam mu sójkę w bok i zaczęłam śmiać.
-Nicole! Chcesz, żebym cały dzień tu stała zanim
przyjdziesz? – było słychać, że mama się lekko denerwuje, więc szybko chwyciłam
torebkę i zbiegłam dołączając do niej.
- Pa, Kev. –zdążyłam rzucić przez ramię i już mnie nie było.
Dzień spędzony z mamą minął mi lepiej niż się spodziewałam.
Tak jak myślałam zwiedziłyśmy całą galerię. Nie wiem kiedy, ale nagle zrobiło
się ciemno i musiałyśmy wrócić do domu. Postanowiłyśmy się przejść, bo nie
miałyśmy znowu tak daleko. Z bolącymi nogami, ale z uśmiechem na ustach
ruszyłyśmy przed siebie.
- Naprawdę podobała mi się tamta czarna sukienka na
ramiączkach. – zaczęła moja mama.
- Tak, ale wiesz, że ona była nie dla ciebie, nie?
- A czemu niby? – udawała oburzoną.
- Hym, może dlatego, że ona jest dla młodszych osób? –
zasugerowałam.
- Oh, a są jakieś zasady dotyczące tego? – zaśmiała się.
- Teorytycznie nie, ale praktycznie tak. – posłałam jej
uśmiech.
Byłyśmy już pod naszym blokiem, gdy usłyszałam niepokojące
dźwięki. Były mi znane aż za bardzo. Mimowolnie skuliłam się ze strachu. Bójka
to nie jest coś co chciałbym teraz zobaczyć. Przyśpieszyłam kroku i z uchyloną
głową chciałam wejść na klatkę, żeby schronić się przed ewentualnymi
nieprzyjemnościami. Stanęłam jak wryta, gdy nagle przed moim oczami ukazał się
chłopak z dzikim wyrazem twarzy. Moje oczy po raz drugi tego dnia zaczęły
napełniać się łzami.
Harry
Wkurwiony na Max-a zbliżyłem się do niego na niebezpieczną
odległość. Musiałem się kontrolować i on bardzo dobrze o tym wiedział, a jednak
specjalnie mnie prowokował. Co za sukinsyn.
- Powtórz to. – rozkazałem.
- Twoja laska mi obciągnęła jak byliście razem.
Wtedy nie wytrzymałem. Zaciśnięta pięść trafiła w, o dziwo,
dzbanek. Nie mogłem go uderzyć. Obiecałem sobie, że już nigdy nikogo nie
uderzę. Dasz radę, Harry, powtarzałem sobie w myślach.
- Ej chłopaki, spokojnie. – odezwał się Kevin.
- Przecież kurwa słyszałeś co powiedział. – spojrzałem na
niego z niesmakiem.
- Tak, ale to tylko udowadnia, że ona na ciebie nie
zasługuje nie? Więc już dzisiaj powinieneś z nią szczerze porozmawiać i
wyjaśnić to sobie. Jak się okaże, że Max ma rację to wtedy z nią zerwiesz. A
teraz proszę uspokój się stary, bo mi cały dom rozpierdolisz. – powiedział to
takim spokojnym tonem, co nie było do niego podobne.
W ogóle dzisiaj zachowywał się inaczej. Był jakiś
przygaszony, a gdy spytałem się co mu jest, uśmiechnął się sztucznie i rzekł
krótkie ‘’nic’’. Już wtedy wiedziałem, że będę musiał z nim pogadać.
Wróciłem do rzeczywistości.
- Przecież to tylko dzbanek, odkupię ci.
- Czyżby? – spytał ten mały skurwiel.
- Jeszcze tu jesteś? – rzuciłem.
- Harry nie obraź się, ale powinieneś już iść. Niedługo mogą
wrócić.
Wiedziałem, że mówił o matce i siostrze. Wyszły na zakupy,
to takie typowe. Wziąłem głęboki wdech i rozejrzałem się po pokoju. Faktycznie
nie tylko dzbanek uległ zniszczeniu, ale też trzy szklanki i popielniczka.
Kurwa. Odwróciłem się w stronę przyjaciela i tylko kiwnąłem głową.
Zatrzymałem się tylko w drzwiach i rzuciłem ciche
‘’przepraszam’’ po czym wyszedłem. Zaraz po mnie pomieszczenie opuścił także
Max. Tylko na to czekałem. Podszedłem do niego.
-Pamiętaj, że następnym razem to skończy się na twojej
twarzy.
- Nie strasz mnie, Harry. Oboje wiem, że nigdy mnie nie
skrzywdzisz.
Nie wytrzymałem. Uderzyłem go w ten parszywy ryj z całej
siły na jaką było mnie stać. I coś we mnie pękło. Wpadłem w trans. Gdy się z
niego ‘’wybudziłem’’ zobaczyłem chłopaka osuwającego się po ścianie. Szybko
pokonałem ostatnie schody i już miałem wyjść, kiedy na drodze stanęła mi jakaś
dziewczyna.
Miała wystraszone oczy i wyglądała tak jakby się miała zaraz
rozpłakać. Skupiłem się na jej twarzy i z lekkim opóźnieniem zorientowałem się,
że oto przede mną stoi siostra Kevina. Nadchodząca za nią kobieta szybko
zorientowała się w sytuacji i już miała zadzwonić po policję, gdy dziewczyna
rzuciła się na jej telefon i wyrwała z taką szybkością, że nawet nie mrugnąłem
okiem.
- Nie mamo, nie dzwoń. – powiedziała ze stanowczością.
Matka zrobiła surową minę i już miała coś odpowiedzieć,
kiedy ze schodów zbiegł Kevin.
- Harry? – spytał.
Wiedziałem o co mu chodzi. Niepewnie kiwnąłem głową.
- Nicole idź z mamą na górę i jak możecie to przyszykujcie
coś, żeby go opatrzeć. Będzie dzisiaj u nas nocować, zaraz go przyniosę. Harry,
chodź ze mną. – poinstruował .
Ruszyłem za nim, ale coś mnie ciągle zastanawiało. Czemu
jego siostra była taka wystraszona kiedy mnie zobaczyła?
Wyszliśmy na zewnątrz. Zimne powietrze orzeźwiło i uspokoiło
mnie od środka.
- Czemu? – usłyszałem ciche pytanie.
- Przecież wiesz. I proszę, nie broń go. I ty i ja dobrze
wiemy, że sobie na to zasłużył.
- Zasłużył na śmierć?
- Nie na śmierć. Przecież żyje.
- Ale mało brakowało, a…
Nie dokończył, a mnie coś ruszyło. Mało brakowało, a bym go
zabił. Napiąłem wszystkie mięśnie.
- Spokojnie, zajmę się nim. Idź do Alex i wyjaśnijcie sobie
wszystko.
Pokiwałem głową. Kevin już odchodził, gdy zapytałem:
- Twoja siostra.
- Nicole? Co z nią? – zaniepokoił się.
- Była wystraszona i chyba chciała płakać jak mnie
zobaczyła.
Nie byłem pewien, ale chyba zauważyłem jak jego twarz nagle
pobladła.
- Długa historia i raczej ci jej nie opowiem. Muszę iść,
narazie.
- Narazie.
_____________________
Taki trochę długi wyszedł, ale :D I może nie jest perfekcyjny i w ogóle uznacie, że do bani, ale jeśli to nie kłopot, to zostaw po sobie swoją opinię :3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz