Nicole
Rano obudził mnie dźwięk nastawionego budzika. Nie spałam
dobrze tej nocy. Nie wiedziałam czemu nie pozwoliłam mamie na zadzwonienie po
policję wczorajszej nocy. Po prostu musiał to być impuls, co innego?
Najdziwniejsze, że całą noc myślałam o tym chłopaku. Harry. Szczerze to ja
nawet nie wiem dlaczego o nim myślałam. Przecież był niebezpieczny, to widać na
pierwszy rzut oka. Może myślałam o nim dlatego, że płakałam przez niego w nocy?
To znaczy nie przez niego, po prostu jak na niego spojrzałam to przypomniał mi
się on…
Przestań! Nie myśl teraz o nim, Nic.
Wstałam z łóżka i podążyłam do łazienki. Prawie zapomniałam,
że w domu nocował jeden z kolegów Kevina. Był bardzo poturbowany i sądziłam, że
nie obejdzie się bez fachowej opieki medycznej. Jednak poradziliśmy sobie i
teraz znajdował się w pokoju Kevina. Ciekawe o co im poszło. Byłam bardzo
ciekawa, mimo że nie powinnam.
Po porannej toalecie i doprowadzeniu moich podkrążonych od
nieprzespanej nocy i przekrwionych od płaczu oczu ruszyłam do kuchni. Nie byłam
głodna, więc nalałam sobie soku w szklankę i ruszyłam z powrotem do swojego
pokoju.
Zatrzymałam się przed pokojem brata, gdyż usłyszałam
podniesione głosy. Chyba Kevin nie za bardzo przepadał za swoim przyjacielem,
bo by tak nie krzyczał na niego, prawda?
- Co?! To prawda? – mój brat był naprawdę wkurzony.
- Tak, ile razy mam powtarzać? Tylko testowałem, czy ona
jest mu wierna, jak widzisz nie, więc chyba dobrze zrobiłem nie? Teraz wie na
czym stoi.
Rozbiła się, a sok zamoczył mahoniowe panele. Szybko
pobiegłam po gąbkę z zamiarem posprzątania bałaganu, do którego się
przyczyniłam. Kiedy wróciłam, Kevin zbierał pozostałości szkła. Przetarłam
jeszcze wilgotne miejsce suchą ścierką i wyprostowałam się.
Brat patrzył na mnie smutno. Chyba nie było w jego planach,
żebym widziała jak wpada w gniew. A może było mu źle, bo widział jak bardzo się
przestraszyłam? Zdecydowanie za dużo myślisz, Nicole.
- Przepraszam. Nie chciałem, żebyś tego słuchała. –
usłyszałam cichy szept.
- Jest okej. – skłamałam – Nie przejmuj się tak, serio jest
dobrze.
Uśmiechnął się słabo po czym wyciągnął ręce w moją stronę.
Przytuliłam się do niego pełna obaw. A jak na mnie też nakrzyczy? Czy byłby
zdolny, żeby podnieść na mnie rękę? Bo chociaż na zewnątrz byłam twarda, to w
głębi tak bardzo się bałam.
Ten moment przerwało nam natarczywe pukanie do drzwi. Kevin
odsunął się ode mnie i ruszył w kierunku wejścia do domu.
- Harry? – spytał ze zdziwieniem – Co ty tu robisz?
- Musimy pogadać. Mogę?
- Pewnie.
Wszedł do hallu zdejmując buty. Ciągle stałam w tym samym
miejscu, w którym zostawił mnie Kevin. Czułam się jak idiotka, więc
postanowiłam, że wrócę do kuchni. Kiedy poczułam jak ktoś chwyta mnie za ramię
od razu się odwróciłam. Jego zielone oczy patrzyły na mnie uważnie.
- Cześć.
Co? Serio, cześć?
- Hej. – spuściłam wzrok.
- Z tobą też chciałbym porozmawiać, jeśli nie masz nic
przeciwko.
Pokiwałam głową, a w moim umyśle zapaliła się czerwona
lampka. Na co ja się właściwie zgodziłam? A jak on chce mi coś zrobić?
- Zostawię was samych. – powiedział Kevin.
Wzrokiem błagałam go, żeby tego nie robił. Jednak on tylko
uśmiechnął się zachęcająco i ruszył do swojego pokoju. Kiedy zamknęły się za
nim drzwi, spojrzałam na chłopaka.
- Możemy pójść do twojego pokoju? – spytał.
Zawahałam się. Czy to na pewno jest dobre? Ale Kevin ufa mu
na tyle, że zostawił nas samych, więc chyba tak. Pokiwałam głową i
poprowadziłam go do pomieszczenia.
Zamknął drzwi i wziął głęboki wdech, przymykając oczy. Kiedy
je otworzył popatrzył na mnie uważnie.
- Chciałem cię przeprosić. Wczoraj nie panowałem nad sobą,
byłem strasznie wkurzony. Nigdy się tak nie zachowuje, więc nie chcę też żebyś
myślała, że jestem potworem. Nie mogę ci powiedzieć, czemu go pobiłem, ale mam
nadzieję, że chociaż trochę mnie zrozumiesz i nie będziesz osądzać z góry.
Harry
Nie wiem co mnie nakłoniło do tego, żeby z nią rozmawiać.
Naprawdę nie chciałem by myślała o mnie najgorzej jak tylko potrafi, więc musiałem
jej to powiedzieć. Teraz czekałem na reakcję. Było widać, że intensywnie o
czymś myśli.
Gdy spojrzała na mnie i upewniła się że na nią patrzę,
pokiwała głową.
Miałem powoli tego dość. Czy ona nie umie mówić? Zacząłem
się irytować, ale nie dałem tego po sobie poznać.
- Wiesz, jakbyś mi odpowiedziała słownie to byłoby lepiej. –
zwróciłem się do niej.
- Oh. – wyrwało jej się – Dobrze. Ale co mam ci powiedzieć?
- Zapewnić, że nie będziesz o mnie myśleć w ten sposób co
myślałaś na początku? – co ja gadam?
- Więc chcesz usłyszeć co o tobie myślałam wczoraj, tak? I
dzisiaj po twoich przeprosinach?
- Coś w tym stylu.
Znowu spojrzała w podłogę zastanawiając się nad odpowiedzią.
Gdy myślałem już, że nie odpowie, usłyszałem jej przestraszony głos.
- Nie będziesz zły?
- Zły? Ale za co?
Kompletnie zbiła mnie z tropu.
- Za to co teraz powiem.
- Nie, nie będę. Obiecuję.
Pokiwała głową.
- Więc wczoraj kiedy cię zobaczyłam, przestraszyłam się.
Miałeś taki wyraz twarzy jakbyś chciał zabić każdego. Bałam się ciebie
naprawdę. Teraz też się boję. Ale wiem, że nie możesz być aż taki zły, skoro
przyszedłeś dzisiaj mnie przeprosić.
Kiedy skończyła, w końcu zacząłem oddychać. Nie wiedziałem,
że ona może się mnie bać.
A ty byś się nie bał? Gdyby ktoś wparował na ciebie z
obliczem mordercy a potem przychodził i za to przepraszał? Nie lubiłem jak
głosik w mojej głowie miał rację.
- Mam tylko jedną prośbę. Możesz nie mówić Kevinowi, że się
bałam? – spytała.
- Okej. Też mam prośbę.
- Jaką?
- Nie osądzaj mnie zanim dobrze nie poznasz.
- Dobrze.
Uśmiechnąłem się do niej ukazując dołeczki w policzkach.
Nienawidziłem ich, ale teraz wydawało mi się, że dziewczyna chyba trochę się
rozluźniła zauważając je.
- Dziękuję. – powiedziałem i wyszedłem.
Skierowałem się do pokoju kumpla. Teraz czeka mnie większe
wyzwanie, bowiem chciałem mu opowiedzieć o rozmowie z Alex, ale też dowiedzieć
się czemu wczoraj był taki inny. Boże, jeżeli naprawdę istniejesz to daj mi
siły na tą rozmowę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz