Z tej jakże ważnej okazji, dodaję nowy rozdział :) Hyhy, miło by było chociaż jeden komentarz mieć, nie mówię, że nie XD
_______________________________
Rozdział 5
Kevin
Podprowadziłem Harry’ego prawie pod jego mieszkanie. Przez
całą drogę powrotną próbowałem wyciągnąć od niego o czym rozmawiał z Nicole.
Nie chciał mi powiedzieć, oczywiście. Nie sądziłem, że może mieć przede mną
jakieś tajemnice, tym bardziej z moją siostrą w roli głównej. Tak bardzo
chciałem wiedzieć, że nawet zaoferowałem mu, iż będę sprzątał jego pokój przez
tydzień.
- Ty chyba sobie jaja robisz. – zaśmiał się.
- Nie. – odparłem poważnym tonem.
Spojrzał na mnie jak na wariata, a potem zaczął się śmiać.
Ludzie wokół patrzyli się na nas jak na nienormalnych, ale w tym momencie, nie
obchodziło mnie to.
- Co jest w tym takiego, że nie chcesz mi powiedzieć? –
spytałem udając obrażonego.
- Ej, nie bądź zły na mnie. Po prostu nie mogę ci
powiedzieć, ok? Byłem u niej, bo chciałem ją przeprosić i tyle. Nic więcej.
- Ale za co niby miałbyś ją przepraszać? – spytałem
zdziwiony.
- O nie! Tego ze mnie nie wydusisz. Obiecałem, że nie powiem
i zamierzam dotrzymać słowa.
Tajemnica przed starszym bratem? Tego bym się nie
spodziewał. Po chwili zdałem sobie sprawę, że przecież nie mogłem kontrolować
Nicki przez cały czas i nie powinno mnie to interesować, więc odpuściłem.
- Dobra, będę leciał. Pa, Loczek. – uśmiechnąłem się do
przyjaciela.
- Pa, Kev. – odpowiedział i zniknął za rogiem bloku.
**
Po wcześniejszej, długiej rozmowie z Harrym, udałem się do
mojej byłej dziewczyny. Dalej nie rozumiałem, jak ona mogła mi to zrobić?
Przecież byliśmy parą od trzech lat, dobrze nam się układało, a ja wiązałem z
nią większe nadzieje, a tu co? Zdradziła mnie z kimś innym.
Szedłem ulicą nie zważając na ludzi. Niebo powoli robiło się
ciemniejsze. Musiało być już późno, bo gdy dotarłem do celu zaczęły pojawiać
się pierwsze gwiazdy.
Zapukałem do drzwi Ann. Usłyszałem kroki, więc cierpliwie
czekałem. Po chwili w drzwiach stanęła mama dziewczyny.
- Dobry wieczór. – przywitałem się.
- Dobry wieczór, Kevin. Coś się stało? – spytała z
uśmiechem.
- Czy jest może Ann?
- Tak, ale ma gościa. Możesz chwilę poczekać? Zaraz ją
zawołam.
Zostawiła otwarte drzwi, ale ja nie wszedłem do środka.
Miała gościa? A co jeżeli to ten typek? Powinienem tam pójść i mu przywalić?
Kiedy dziewczyna mnie zobaczyła, jej uśmiech od razu
zniknął.
- Co ty tutaj robisz? Przecież mówiłam, że z nami koniec.
- Chciałbym to jakoś wyjaśnić. Ostatnio uciekłaś i…
Nie dokończyłem, bo zobaczyłem, że za jej plecami staje…
Max! No co za sukinsyn. Myślałem, że się zaraz na niego rzucę.
- O witam, witam. Co cię tu sprowadza Kevin? – spytał z
uśmieszkiem na twarzy.
Spokojnie, Kevin. Dasz radę, po prostu odejdź, zanim stanie
się coś gorszego. Posłałem gniewne spojrzenie Max’owi. Nie chciałem z nim już
mieć nic do czynienia. Na Ann nawet nie spojrzałem, nie zasługiwała na to.
Odwróciłem się na pięcie i odszedłem szybkim krokiem słysząc za sobą chichot
Max’a. Usłyszałem jak mówił, że jestem ciotą, bo nie zauważyłem jak moja
dziewczyna mnie zdradza. Nie zamierzałem dać się sprowokować. Ale nie pozwalam
na to, żeby ktoś mnie obrażał.
Nicole
Mamę znowu wezwali do pracy na noc. Nie byłam zła, przecież
była najlepszym lekarzem w szpitalu, ale zaczynałam się niepokoić o brata.
Wyszedł z Harry’m jakieś dwie godziny temu. Powiedział, że nie wróci później
niż o 22, a była już 23. Próbowałam się do niego dodzwonić, ale kiedy usłyszałam
dzwonek jego komórki w domu, zorientowałam się, że nie wziął ze sobą telefonu.
Nie miała pojęcia co robić.
W końcu uznałam, że jeśli nie wróci za dziesięć minut do
domu to wyjdę na dwór i zacznę go szukać. W sumie to był chyba najgłupszy
pomysł jaki do tej pory wymyśliłam, ale co innego mi pozostawało?
Nagle jakbym dostała olśnienia. Harry!
Szybko pobiegłam do pokoju brata, złapałam za telefon i
wyszukałam go w kontaktach. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam aż
odbierze.
- Um, nie chciałam cię budzić, ale…
- Co się stało, Nic?
- Kevin nie wrócił na noc do domu, nie wiem co się z nim
dzieje. Powiedział, że wróci o 22, ale jeszcze go nie ma. – zaczęłam panikować.
Harry nie odzywał się. Czemu mi nie odpowiadał?
- Dobra, zrobimy tak. Będę u ciebie za jakieś piętnaście
minut, okej? Do tego czasu bądź ciągle w domu, może wróci. Zadzwonię do ciebie
jak będę na miejscu.
- Dziękuję, Harry. – powiedziałam i usłyszałam jak się
rozłączył.
Cóż, przynajmniej wiem, że mój brat ma prawdziwego
przyjaciela.
Harry
Gdy odebrałem telefon, nie wiedziałem, że będę musiał wyrwać
się ze snu. Kevin nie wrócił na noc do domu. To oczywiste, że Nicole ma prawo
się martwić. Ale czemu mnie to wzruszyło?
Szybko założyłem bluzkę i buty. Kiedy wyszedłem z domu poczułem, że jest naprawdę chłodno.
Wygrzebałem kluczyki z kieszonki i ruszyłem w kierunku mojego samochodu. Po
chwili odpaliłem silnik i jechałem w stronę domu mojego kumpla. Wolałem oczywiście,
żeby sam wrócił do domu. Bałem się o niego, bo przecież nie wiadomo co może cię
spotkać w takim mieście jak to.
Zacząłem myśleć dokąd mógłby pójść. Na pewno poszedł do Ann,
ale czy wciąż u niej był? Ja nie wybaczyłem zdrady Alex, ale Kevin jest inny.
Zaparkowałem przed blokiem przyjaciela i wyciągnąłem
komórkę. Zero przychodzących połączeń lub sms-ów, co oznacza, że Kevin nie
wrócił. Zadzwoniłem na jego numer, by po chwili usłyszeć stłumiony głos Nicole.
- Już idę.
- Okej, wyjdę na klatkę schodową, dobra?
- Zgoda.
Rozłączyłem się i wysiadłem z auta. Ruszyłem na miejsce
spotkania. Gdy wszedłem zobaczyłem dziewczynę. Była bardzo blada i zmartwiona.
Ale nie płakała.
- Idziemy? – spytała.
- Jedziemy. – poprawiłem ją.
Kiwnęła tylko głową. Wyszliśmy na zewnątrz kierując się w
stronę mojego samochodu.
- Nie jest ci zimno? – zapytała mnie.
- Trochę, ale nie aż tak jak tobie. – odparłem.
Popatrzyła na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Skąd wiesz, że mi zimno?
- Widać.
Otworzyłem dla niej drzwi od strony pasażera. Kiedy sam
zająłem miejsce po stronie kierowcy, od razu włączyłem ogrzewanie.
- Więc wiesz gdzie jest mój brat? – odwróciła się w moją
stronę.
- Podejrzewam trzy miejsca. – rzekłem zgodnie z prawdą.
- Czyli najpierw do Ann? – zapytała.
- Tak.
- A co potem?
- Potem się zobaczy.
Więcej się już nie odzywaliśmy, ale wyczuwałem co chwilę jej
niepewny wzrok na mnie. Przypomniały mi się jej słowa z dzisiejszego dnia. ‘’Bałam się ciebie naprawdę. Teraz też się
boję.’’ Czemu ona się mnie bała? A co gorsza, czemu się tym aż tak
przejąłem?
- To tu. – powiedzieliśmy razem.
Uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła gest. Wyszliśmy
z samochodu idąc koło siebie.
- Powinnaś dać mi swój numer telefonu. – rzekłem po chwili
namysłu.
- Później. – powiedziała tylko, naciskając guzik z
dzwonkiem.
Staliśmy tak dłuższą chwilę w milczeniu, kiedy drzwi się
otworzyły. Ann.
- Widziałaś może Kevina? – spytała Nicole.
Dziewczyna popatrzyła się na mnie, później na Nic i znowu na
mnie.
- Wyszedł.
- Ale jak to wyszedł? Dokąd poszedł? – nalegała zmartwiona
siostra.
- Wyszli z Max’em. Bili się. – mówiąc to zamknęła drzwi.
Usłyszałem jak Nic bierze głęboki wdech, żeby się uspokoić.
Nie wiedziałem, czemu tak dziwnie reagowała na słowo ‘’bójka’’.
- Czy wiesz może o co chodziło Ann? – zapytała z nadzieją.
Oczywiście, że wiedziałem, ale czy powinienem mówić?
Wiedziałem, że tak się stanie, że Ann nie będzie chciała gadać z Kevinem. Nie
sądziłem tylko, że można być takim chujem, żeby odbijać swojemu kumplowi
dziewczynę. Naprawdę nienawidzę Maxa.
- Wiem. – odpowiedziałem, po czym ruszyłem w stronę
samochodu dając znać dziewczynie, żeby poszła za mną.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz