środa, 4 czerwca 2014

Jako, że dzisiaj jest 4 czerwiec, czyli urodziny mojej przyjaciółki to: Życzę Ci wszystkiego co najlepsze, żeby nasza przyjaźń nigdy ci nie zbrzydła, żebyśmy wytrwały ze sobą kolejne dziesięć lat i więcej, żeby ciastka, czpisy i cola zawsze szły w cycki, szanującego, przystojnego i czarującego chłopaka, dostania się na wymarzony profil do nowej szkoły, więcej, więcej, więcej odpałów! <3 Żeby słonko ci świeciło, moim cieniem przysłoniło :) Hahhaha, nie wiem, jakoś się tak zrymowało :D no kurczę, po prostu czego chcesz.! :*

Z tej jakże ważnej okazji, dodaję nowy rozdział :) Hyhy, miło by było chociaż jeden komentarz mieć, nie mówię, że nie XD

_______________________________

Rozdział 5



Kevin

Podprowadziłem Harry’ego prawie pod jego mieszkanie. Przez całą drogę powrotną próbowałem wyciągnąć od niego o czym rozmawiał z Nicole. Nie chciał mi powiedzieć, oczywiście. Nie sądziłem, że może mieć przede mną jakieś tajemnice, tym bardziej z moją siostrą w roli głównej. Tak bardzo chciałem wiedzieć, że nawet zaoferowałem mu, iż będę sprzątał jego pokój przez tydzień.
- Ty chyba sobie jaja robisz. – zaśmiał się.
- Nie. – odparłem poważnym tonem.
Spojrzał na mnie jak na wariata, a potem zaczął się śmiać. Ludzie wokół patrzyli się na nas jak na nienormalnych, ale w tym momencie, nie obchodziło mnie to.
- Co jest w tym takiego, że nie chcesz mi powiedzieć? – spytałem udając obrażonego.
- Ej, nie bądź zły na mnie. Po prostu nie mogę ci powiedzieć, ok? Byłem u niej, bo chciałem ją przeprosić i tyle. Nic więcej.
- Ale za co niby miałbyś ją przepraszać? – spytałem zdziwiony.
- O nie! Tego ze mnie nie wydusisz. Obiecałem, że nie powiem i zamierzam dotrzymać słowa.
Tajemnica przed starszym bratem? Tego bym się nie spodziewał. Po chwili zdałem sobie sprawę, że przecież nie mogłem kontrolować Nicki przez cały czas i nie powinno mnie to interesować, więc odpuściłem.
- Dobra, będę leciał. Pa, Loczek. – uśmiechnąłem się do przyjaciela.
- Pa, Kev. – odpowiedział i zniknął za rogiem bloku.
**
Po wcześniejszej, długiej rozmowie z Harrym, udałem się do mojej byłej dziewczyny. Dalej nie rozumiałem, jak ona mogła mi to zrobić? Przecież byliśmy parą od trzech lat, dobrze nam się układało, a ja wiązałem z nią większe nadzieje, a tu co? Zdradziła mnie z kimś innym.
Szedłem ulicą nie zważając na ludzi. Niebo powoli robiło się ciemniejsze. Musiało być już późno, bo gdy dotarłem do celu zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy.
Zapukałem do drzwi Ann. Usłyszałem kroki, więc cierpliwie czekałem. Po chwili w drzwiach stanęła mama dziewczyny.
- Dobry wieczór. – przywitałem się.
- Dobry wieczór, Kevin. Coś się stało? – spytała z uśmiechem.
- Czy jest może Ann?
- Tak, ale ma gościa. Możesz chwilę poczekać? Zaraz ją zawołam.
Zostawiła otwarte drzwi, ale ja nie wszedłem do środka. Miała gościa? A co jeżeli to ten typek? Powinienem tam pójść i mu przywalić?
Kiedy dziewczyna mnie zobaczyła, jej uśmiech od razu zniknął.
- Co ty tutaj robisz? Przecież mówiłam, że z nami koniec.
- Chciałbym to jakoś wyjaśnić. Ostatnio uciekłaś i…
Nie dokończyłem, bo zobaczyłem, że za jej plecami staje… Max! No co za sukinsyn. Myślałem, że się zaraz na niego rzucę.
- O witam, witam. Co cię tu sprowadza Kevin? – spytał z uśmieszkiem na twarzy.
Spokojnie, Kevin. Dasz radę, po prostu odejdź, zanim stanie się coś gorszego. Posłałem gniewne spojrzenie Max’owi. Nie chciałem z nim już mieć nic do czynienia. Na Ann nawet nie spojrzałem, nie zasługiwała na to. Odwróciłem się na pięcie i odszedłem szybkim krokiem słysząc za sobą chichot Max’a. Usłyszałem jak mówił, że jestem ciotą, bo nie zauważyłem jak moja dziewczyna mnie zdradza. Nie zamierzałem dać się sprowokować. Ale nie pozwalam na to, żeby ktoś mnie obrażał.

Nicole
Mamę znowu wezwali do pracy na noc. Nie byłam zła, przecież była najlepszym lekarzem w szpitalu, ale zaczynałam się niepokoić o brata. Wyszedł z Harry’m jakieś dwie godziny temu. Powiedział, że nie wróci później niż o 22, a była już 23. Próbowałam się do niego dodzwonić, ale kiedy usłyszałam dzwonek jego komórki w domu, zorientowałam się, że nie wziął ze sobą telefonu. Nie miała pojęcia co robić.
W końcu uznałam, że jeśli nie wróci za dziesięć minut do domu to wyjdę na dwór i zacznę go szukać. W sumie to był chyba najgłupszy pomysł jaki do tej pory wymyśliłam, ale co innego mi pozostawało?
Nagle jakbym dostała olśnienia. Harry!
Szybko pobiegłam do pokoju brata, złapałam za telefon i wyszukałam go w kontaktach. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam aż odbierze.
- Tak? – spytał zaspanym głosem. Pięknie, nie ma to jak obudzić kogoś w nocy.

- Um, nie chciałam cię budzić, ale…
- Co się stało, Nic?
- Kevin nie wrócił na noc do domu, nie wiem co się z nim dzieje. Powiedział, że wróci o 22, ale jeszcze go nie ma. – zaczęłam panikować.
Harry nie odzywał się. Czemu mi nie odpowiadał?
- Dobra, zrobimy tak. Będę u ciebie za jakieś piętnaście minut, okej? Do tego czasu bądź ciągle w domu, może wróci. Zadzwonię do ciebie jak będę na miejscu.
- Dziękuję, Harry. – powiedziałam i usłyszałam jak się rozłączył.
Cóż, przynajmniej wiem, że mój brat ma prawdziwego przyjaciela.

Harry

Gdy odebrałem telefon, nie wiedziałem, że będę musiał wyrwać się ze snu. Kevin nie wrócił na noc do domu. To oczywiste, że Nicole ma prawo się martwić. Ale czemu mnie to wzruszyło?
Szybko założyłem bluzkę i buty. Kiedy wyszedłem z  domu poczułem, że jest naprawdę chłodno. Wygrzebałem kluczyki z kieszonki i ruszyłem w kierunku mojego samochodu. Po chwili odpaliłem silnik i jechałem w stronę domu mojego kumpla. Wolałem oczywiście, żeby sam wrócił do domu. Bałem się o niego, bo przecież nie wiadomo co może cię spotkać w takim mieście jak to.
Zacząłem myśleć dokąd mógłby pójść. Na pewno poszedł do Ann, ale czy wciąż u niej był? Ja nie wybaczyłem zdrady Alex, ale Kevin jest inny.
Zaparkowałem przed blokiem przyjaciela i wyciągnąłem komórkę. Zero przychodzących połączeń lub sms-ów, co oznacza, że Kevin nie wrócił. Zadzwoniłem na jego numer, by po chwili usłyszeć stłumiony głos Nicole.
- Już idę.
- Okej, wyjdę na klatkę schodową, dobra?
- Zgoda.
Rozłączyłem się i wysiadłem z auta. Ruszyłem na miejsce spotkania. Gdy wszedłem zobaczyłem dziewczynę. Była bardzo blada i zmartwiona. Ale nie płakała.


- Idziemy? – spytała.
- Jedziemy. – poprawiłem ją.
Kiwnęła tylko głową. Wyszliśmy na zewnątrz kierując się w stronę mojego samochodu.
- Nie jest ci zimno? – zapytała mnie.
- Trochę, ale nie aż tak jak tobie. – odparłem.
Popatrzyła na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Skąd wiesz, że mi zimno?
- Widać.
Otworzyłem dla niej drzwi od strony pasażera. Kiedy sam zająłem miejsce po stronie kierowcy, od razu włączyłem ogrzewanie.
- Więc wiesz gdzie jest mój brat? – odwróciła się w moją stronę.
- Podejrzewam trzy miejsca. – rzekłem zgodnie z prawdą.
- Czyli najpierw do Ann? – zapytała.
- Tak.
- A co potem?
- Potem się zobaczy.
Więcej się już nie odzywaliśmy, ale wyczuwałem co chwilę jej niepewny wzrok na mnie. Przypomniały mi się jej słowa z dzisiejszego dnia. ‘’Bałam się ciebie naprawdę. Teraz też się boję.’’ Czemu ona się mnie bała? A co gorsza, czemu się tym aż tak przejąłem?
- To tu. – powiedzieliśmy razem.
Uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła gest. Wyszliśmy z samochodu idąc koło siebie.
- Powinnaś dać mi swój numer telefonu. – rzekłem po chwili namysłu.
- Później. – powiedziała tylko, naciskając guzik z dzwonkiem.
Staliśmy tak dłuższą chwilę w milczeniu, kiedy drzwi się otworzyły. Ann.
- Widziałaś może Kevina? – spytała Nicole.
Dziewczyna popatrzyła się na mnie, później na Nic i znowu na mnie.
- Wyszedł.
- Ale jak to wyszedł? Dokąd poszedł? – nalegała zmartwiona siostra.
- Wyszli z Max’em. Bili się. – mówiąc to zamknęła drzwi.
Usłyszałem jak Nic bierze głęboki wdech, żeby się uspokoić. Nie wiedziałem, czemu tak dziwnie reagowała na słowo ‘’bójka’’. 
- Czy wiesz może o co chodziło Ann? – zapytała z nadzieją.
Oczywiście, że wiedziałem, ale czy powinienem mówić? Wiedziałem, że tak się stanie, że Ann nie będzie chciała gadać z Kevinem. Nie sądziłem tylko, że można być takim chujem, żeby odbijać swojemu kumplowi dziewczynę. Naprawdę nienawidzę Maxa.
- Wiem. – odpowiedziałem, po czym ruszyłem w stronę samochodu dając znać dziewczynie, żeby poszła za mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy