Nicole
W drodze powrotnej nie odezwałam
się ani słowem. Ciągle czułam gulę w gardle, która z każdą kolejną chwilą
rosła. Żeby zapomnieć choć trochę o tym co wydarzyło się dzisiejszej nocy,
patrzyłam przez okno na światła latarni.
Harry opowiedział o wszystkim
Kevinowi. Wiedziałam, że to zrobi, ale jakaś cząstka mnie miała nadzieję, że
jednak zachowa to dla siebie. Nie mniej wiedziałam, że mój brat musi wiedzieć o
wszystkim.
Kiedy wysiedliśmy, rzuciłam
Harry’emu krótkie „cześć” i pobiegłam w stronę klatki. Jak dobrze, że nie
zapomniałam kluczy. Przekręciłam zamek i już po chwili stałam przed drzwiami do
swojego pokoju.
Spojrzałam na zegarek wiszący tuż
nad komodą. 00:30. A więc jest już poniedziałek. Cudnie.
Zabrałam piżamę i ruszyłam do
łazienki. Pierwsze co zrobiłam to długi, gorący prysznic. Chciałam zmyć z
siebie pozostałości z niedzieli. W pewnym stopniu mi się to udało. Kiedy
skończyła się ciepła woda, wytarłam się ręcznikiem i założyłam piżamę.
Spojrzałam w lustro po raz pierwszy
od przybycia do domu. Widok trochę mnie zszokował. Nie dość, że miałam rozciętą
wargę, to jeszcze podbite oko.
Rozczesałam mokre włosy i umyłam
zęby. Gdy wychodziłam z łazienki weszłam jeszcze na chwilę do kuchni po
szklankę wody. W myślach wołałam do Boga, żeby pomieszczenie było puste.
Oczywiście, moje modły nie zostały wysłuchane. Kevin. Kiedy tylko go
zobaczyłam, zasłoniłam twarz włosami i szybko napełniłam szklankę przezroczystą
cieczą.
- Nicole. – powiedział, po czym
podszedł do mnie bliżej.
Wyczułam odór alkoholu. Na moich
ustach zawitał grymas, a po chwili wydałam z siebie syk.
No tak, warga.
Kevin delikatnie dotknął zranionego
miejsca. W jego oczach rysował się ogromny ból.
- Wiesz, że zachowałaś się bardzo,
ale to bardzo nieodpowiedzialnie szukając mnie, prawda? Wiesz przecież, że
wróciłbym do domu. Tak, spóźniłem się, ale nie powinnaś tak panikować.
Spuściłam wzrok na podłogę. Nie
wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Czy powinnam mu wypomnieć, że to on zachował
się jak szczeniak? Że obiecał mi coś i znowu nie dotrzymał słowa? Że tak bardzo
się o niego martwiłam?
Postanowiłam jednak, że nie będę mu
odpowiadać. Niech zrobi mi to kazanie, ale będę miała przynajmniej święty
spokój.
Z roztargnienia odgarnęłam włosy i
natychmiast tego pożałowałam. Usłyszałam jak Kevin głośno wciąga powietrze.
Spojrzałam na niego wystraszona. Zdziwiłam się kiedy na twarzy brata zobaczyłam
łzy. Myślałam, że będzie na mnie zły, tymczasem on płakał.
Odstawiłam szklankę na blat, po
czym rozłożyłam ręce.
- Misiak? – spytałam.
Chłopak uśmiechnął się blado i już
po chwili poczułam jak mnie przytula.
**
Budzik zadzwonił zbyt wcześnie.
Postanowiłam, że nie pójdę dzisiaj do szkoły. Przecież nie pokażę się tak tym
wszystkim ludziom w gmachu szkolnym. Nie wiadomo co mogliby sobie pomyśleć.
Po cichu wyszłam z pokoju i udałam
się do łazienki. Jęknęłam cicho zauważając swoje odbicie w tafli szkła. Limo
pod okiem było fioletowe, a warga dalej opuchnięta. Jak ja się wytłumaczę
mamie?
Właśnie, mama!
Pędem przeleciałam przez cały dom.
Podeszłam pod drzwi do pomieszczenia, które zajmowała mama. Spojrzałam przez
dziurkę od kluczyka. Pokój był czysty. Poszłam do kuchni, żeby zadzwonić do
rodzicielki. Wybrałam numer do szpitala. Już po drugim sygnale usłyszałam w
słuchawce znajomy głos pani Lottie.
- Dzień dobry, czy jest może mama?
– zapytałam.
- Chwilka, już wołam.
Bawiłam się kablem od telefonu
stacjonarnego.
- Tak? Coś się stało? – usłyszałam
zmartwiony głos.
- Nic, wszystko w porządku. –
zapewniłam mamę automatycznie – Chciałam ci tylko powiedzieć, że dzisiaj się
źle czuję i zostanę w domu, tak na wszelki wypadek.
- Oh, no dobrze. Słuchaj skarbie,
nie za bardzo mogę rozmawiać, mamy tutaj urwanie głowy. Nie wiem kiedy wrócę do
domu. – dodała smutniejszym tonem.
- Nie martw się mamo, damy radę
sami. Jesteśmy już duzi. – zapewniłam ją.
- Wiem, słonko. Ja się po prostu o
was martwię.
- Nie musisz. Zadzwoń później jak
będziesz miała chwilkę. Muszę kończyć, idę obudzić Kevina. Pa, kocham cię.
- Ja ciebie też.
Jeden plus. Mojej mamy nie będzie.
Chociaż wolałabym, żeby była w domu i nie pracowała tak dużo. Niestety to nie
zależy ode mnie.
Skierowałam się w stronę pokoju
brata z zamiarem wyrwania go ze snu. Gdy już otwierałam drzwi, do moich uszu
dotarł dzwonek, oznaczający, że ktoś stoi pod drzwiami i domaga się wejścia.
Przestraszyłam się, ale podeszłam i zajrzałam przez wizjer. Harry.
Harry
*wcześniej*
Zatrzasnąłem drzwi samochodu i
stanąłem obok Kevina. Opowiadając mu o tym co widziałem, pominąłem parę
szczegółów ze względu na dziewczynę. Wolałem, żeby nie przeżywała tego drugi
raz.
- Cześć. – usłyszałem Nicole.
Spojrzałem w jej stronę aby coś
odpowiedzieć, ale już jej nie było. W sumie to wcale się jej nie dziwię.
- To teraz opowiedz dokładnie.
Zerknąłem na przyjaciela. Tak, znał
mnie aż za dobrze. Wiedział też, że opowiem mu wszystko. Nie lubiłem sekretów.
Szanowałem szczerych ludzi, innymi gardziłem.
W trakcie opowiadania musiałem
robić małe przerwy. Nie wiem czemu, ale samo opowiadanie o tym, bolało mnie.
Pomyślałem przez chwilę co by było gdybym nie zdążył na czas. Przeszedł mnie
dreszcz, co nie uszło uwadze Kevina.
- Co jest? – spytał.
- Nic. Myślałem tylko o tym, co by
było gdyby… - mruknąłem niewyraźnie.
Staliśmy w ciszy, każdy pogrążony w
swoich zamysłach. Nagle poczułem wibracje w swojej kieszonce i początek
piosenki Fall Out Boy. Sprawnym ruchem wyciągnąłem telefon by po chwili
odrzucić połączenie.
- Alex? – Kevin odpalił papierosa.
Naprawdę nie podobał mi się nałóg
kumpla. Jednak nic mu nie mówiłem, wiedziałem, że to nic nie da. Próbowałem nie
raz, ale on zawsze ma te swoje „argumenty za”.
- Taa…
- Czemu nie odebrałeś? – spojrzał
na mnie nieobecnym wzrokiem.
- Bo mnie zdradziła? Z moim
„przyjacielem”. – nakreśliłem w powietrzu nawias – Zresztą, nieważne.
Powiedziałem jej, żeby nie dzwoniła. To już koniec, nie zamierzam do tego
wracać.
Oparłem się o maskę samochodu, przeczesując włosy ręką.
Złapałem się za kark i wpatrzyłem w drogę. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że Alex
mogła tak po prostu to zrobić. Nigdy nie zdradziłem żadnej dziewczyny będąc z
nią w związku. Czasami po prostu nie wychodziło, nie dogadywaliśmy się. Ale to
co zrobiła Alex…
- Dziękuję, Harry. – dosłyszałem szept.
- Nie masz za co. – odpowiedziałem, również szepcząc.
- Mam. Jesteś najlepszym przyjacielem jakiego miałem. –
uśmiechnął się.
- Och, zawstydzasz. – pokazałem swoje dołeczki.
Szturchnąłem go w ramię, po czym natychmiast spoważniałem.
- Nie rób tego więcej Nicole. Stary, żebyś widział jak ona
się martwiła. – przetarłem ręką czoło.
- Wiem, że schrzaniłem, ale poniosło mnie. Nigdy sobie tego
nie wybaczę. Jestem cholernym idiotą.
- Tak, jesteś cholernym idiotą. – przytaknąłem.
- Powinienem już iść. Muszę jeszcze pogadać z siostrą. –
rzekł po czym odszedł w stronę klatki.
Poczekałem, aż wejdzie do środka. Odpaliłem silnik i
wróciłem do swojego domu.
**
Kiedy tylko znalazłem się w pokoju, opadłem na łóżko
niezdolny do jakichkolwiek innych ruchów. Nie mogłem przestać myśleć. Moim
umysłem zawładnęła Alex. Już niedługo go opuści i pójdzie w niepamięć.
Przynajmniej miałem taką nadzieję. Bo naprawdę mi na niej zależało. Kochałem ją
i wydaje mi się, że wciąż ją kocham. Ale ja po prostu nie mogę być z kimś kto
mnie zdradził. Poza tym ta dziewczyna przypominała mi o moim drugim życiu. A na
pewno nie chciałem do niego wracać. Nie teraz, kiedy wszystko zaczynało się
układać.
**
Nacisnąłem dzwonek.
Raz, drugi, trzeci… Co tak długo? Czyżby Kevina nie było w domu? Wiem, że ma
szkołę, ale wątpię że do niej poszedł, zapewne miał kaca po wczoraj. Więc czemu
do cholery nie otwierał tych drzwi?
Kiedy chciałem odejść, usłyszałem dźwięk odblokowywania
zamku. Spojrzałem w kierunku wejścia i zobaczyłem Nicole.
- Hej. – wychrypiałem.
- Um, cześć. – powiedziała – Kevin jeszcze śpi, ale jak
chcesz to możesz wejść, bo właśnie miałam go budzić.
- Dobra.
Wszedłem do kuchni uprzednio zdejmując buty. Usiadłem na
jednym z krzeseł i czekałem na dziewczynę. Nie zostałem sam długo, bo już po
chwili Nicole dołączyła do mnie. Wyglądała bardzo ładnie rano. Pomimo
wczorajszych przeżyć wydawała się być w lepszym stanie. Nie mogłem jednak
określić tego na sto procent, ponieważ nie widziałem jej twarzy.
- Zaraz przyjdzie. – rzekła i już miała wychodzić.
W ostatnim momencie złapałem ją za ramię i odwróciłem w
swoją stronę. Jej głowa była skierowana na podłogę. Delikatnie dotknąłem brody
dziewczyny i uniosłem. To, co zobaczyłem przeraziło mnie. Mimo iż starała się
ukryć siniaka pod warstwami pudru, to jednak wciąż był widoczny, a jej warga
opuchnięta.
- Co ci się stało? – spytałem, muskając spuchnięte miejsce.
- To nic takiego. Przewróciłam się. – kłamała.
- Nie umiesz oszukiwać ludzi, Nicole. Proszę, powiedz mi
prawdę.
Przetarła ręką twarz i oparła się o ścianę.
- To byli oni. Wczoraj zanim mnie uratowałeś, to jeden z
nich mnie uderzył. – szepnęła.
Automatycznie zacisnąłem pięści i zamknąłem oczy. Co za
chuje. Jak oni mogli uderzyć dziewczynę? Biorąc uspakajające oddechy,
spojrzałem na Nicole. Oplotła się ramionami i odwróciła wzrok. Podszedłem do
niej i niepewnie rozłożyłem ramiona. Chciałem, żeby mnie przytuliła, ale nie
nalegałem. Jednak ona najwyraźniej również tego potrzebowała, bo oplotła mnie w
pasie przysuwając się bliżej. Objąłem ją i zacząłem pocieszając gładzić jej
plecy.
Trwaliśmy tak dobre kilkanaście minut zanim do moich uszu
nie dotarło czyjeś chrząknięcie. Odwróciłem się w stronę, z której dochodził
dźwięk. No tak, świetne wyczucie czasu, Kevin.
_______________________________________
Taki trochę dłuższy :D
Przeczytałeś/aś - skomentuj :)
Jest świetnie^^ Dopiero zaczynam czytać, ale już mi się spodobało. Pisz dalej i oby jak najwięcej :)
OdpowiedzUsuń