Nicole
Szybko odsunęłam się od Harry’ego. Popatrzyłam się na brata
i wyszłam z kuchni. Udałam się do swojego pokoju. Gdy tylko zamknęłam drzwi,
oparłam się o nie i zamknęłam oczy. Co to miało być? Czemu się z nim
przytuliłam? Potrzebowałam tego? Najwyraźniej tak.
Powoli otworzyłam oczy. Omiotłam spojrzeniem całe pomieszczenie.
Pewnie niektórzy pomyśleliby, że panuje tu istny chaos, ale nie ja. Właśnie w
takim ułożeniu wszystko znajduję. Jednak niedawno obiecałam mamie, że zrobię tu
porządek. Więc skoro nie poszłam do szkoły to mogę zrobić coś pożytecznego i
doprowadzić mój pokój do stanu używalności codziennej.
Przebrałam się z piżamy i pierwsze co zrobiłam to zmienienie
pościeli. Zdjęłam poszewki i zamieniłam je na świeże. Pościeliłam łóżko. Już
miałam dość tych porządków, a był to dopiero początek. Wzięłam laptopa do ręki
i włączyłam cały album mojego ulubionego zespołu. Oczywiście głośność była
maksymalna.
Wyszłam z pokoju zanosząc brudne poszewki i piżamę do kosza,
a z szafy biorąc odkurzacz. Wstąpiłam
jeszcze do kuchni po ściereczki. Zamknęłam drzwi i z postanowieniem, że to
pomieszczenie będzie lśniło, zaczęłam sprzątać.
Nim się obejrzałam było już południe. Skończyłam dzisiejszą
misję i byłam z siebie naprawdę dumna. W końcu nie każdemu się to udaje.
Schowałam odkurzacz na swoje miejsce, a wykorzystane
ściereczki upchnęłam w ogromnym worku na śmieci. Pomyślałam, że przyda mi się
szybki prysznic, więc zabrałam czyste ubrania i ruszyłam w kierunku łazienki.
Chciałam jeszcze wstąpić do Kevina, żeby powiedzieć mu o mamie. Zanim zapukałam
do drzwi, otworzyły się, a z pokoju wyszedł mój brat i Harry.
- Kevin, mama mówiła, że nie wie kiedy wróci, bo znowu coś
się stało w szpitalu i ma dużo zajęć. – powiedziałam.
Blondyn spojrzał na mnie i kiwnął głową. Minął mnie i ruszył
w stronę wyjścia.
- Gdzie idziesz? – spytałam.
- Muszę coś załatwić. Nie martw się, będę w domu jeszcze
dzisiaj. I Nic, proszę nie szukaj mnie, okej?
Popatrzył się na mnie.
- Okej.
Wyszedł z Harrym z domu, a ja zostałam sama. Cieszyłam się
jak małe dziecko. W końcu mam wolny dom! Nie czekając długo wbiegłam do swojego
pokoju szukając telefonu. Znalazłam go szybciej niż myślałam, bo ktoś napisał
mi sms-a. Odblokowałam ekran i zaczęłam czytać.
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Nicole
Zaproś kogoś do domu.
Nie chcę, żebyś siedziała sama. Proszę x
Uśmiechnęłam się. Nie wiem jak on to robił, ale czytał mi w
myślach.
Nadawca: Nicole
Odbiorca: Kevin
Właśnie miałam to
robić. O której wrócisz do domu?? Tylko nie pisz, że jeszcze dzisiaj :)
Wysłałam wiadomość i czekałam na odpowiedź. Nadeszła bardzo
szybko.
Nadawca: Kevin
Odbiorca: Nicole
Późno. Może o 24, ale
raczej później, więc nie czekaj. Baw się dobrze. Pa xx
Westchnęłam zrezygnowana. Napisałam jeszcze, żeby dał mi
numer Harry’ego i zaczęłam pisać do swoich przyjaciółek. Obecnie były jeszcze w
szkole, ale miałyśmy się spotkać u mnie o 16. Miałam jeszcze 4 godziny. Jednak
zaczynałam trochę panikować. Jak mam im powiedzieć to, co stało się w
niedzielę?
**
Nareszcie wybiła czwarta po południu i moje oczekiwanie na
przyjaciółki dobiegło końca. Wygramoliłam się łóżka i poszłam otworzyć drzwi,
gdy tylko usłyszałam dzwonek. Kiedy odblokowałam zamek, od razu zostałam
zagarnięta w nasz grupowy uścisk.
- Okej, wystarczy tych czułości. – zaśmiałam się.
- Co, już ci nie odpowiada… - urwała Nel, dostrzegając moją
twarz.
- Co się stało? – zapytała momentalnie blednąc.
Wbiłam wzrok w podłogę, gestem ręki zapraszając je do
środka. Zamknęłam drzwi i dołączyłam do dziewczyn.
- Więc? - zaczęła Emily.
Wzięłam głęboki wdech i opowiedziałam im o wszystkim. Nie
zajęło mi to długo, jednak kiedy skończyłam, miny dziewczyn mówiły mi wszystko.
Dałam im czas, żeby oswoiły się z tym, co przed chwilą usłyszały. Czekałam na
pytania, które były nieuniknione.
- Kim jest Harry? – spytała jako pierwsza Emily.
- Um, przyjacielem Kevina.
Szatynka pokiwała głową po czym uśmiechnęła się do mnie.
- Chodź, zrobię ci profesjonalny makijaż, żeby zakryć to. –
ruchem ręki wskazała na podbite oko.
- Okej… spodziewałam się jakiegoś przesłuchania, czy coś w
tym stylu, a tymczasem dostaję tylko jedno pytanie, które nie jest zbytnio
związane z tym, co się stało. – powiedziałam.
- Skarbie, pytanie kim jest Harry, jest ważne. Przecież
gdyby nie on, ci faceci mogliby cię zgwałcić. Dobrze wiedzieć, kto pomaga
twojej przyjaciółce, nie? – wtrąciła się Nel.
- Dobra, dobra, róbmy ten makijaż i idźmy gdzieś na miasto.
– zmieniłam temat.
Więcej nie rozmawiałyśmy już ani o Harrym, ani o niedzieli.
Postanowiłyśmy, że pójdziemy do galerii handlowej i pobuszujemy po sklepach.
Taki plan wydawał mi się adekwatny do zaistniałej sytuacji.
Po „profesjonalnym makijażu” jak to określiła Emily,
przebrałam się i ruszyłyśmy w drogę. Byłam wdzięczna Nel za to, że miała
samochód i mogłyśmy z niego skorzystać, a nie tłuc się przepełnionymi
autobusami do centrum.
Kiedy tylko weszłyśmy do galerii, każda z nas poszła w inną
stronę. Emily jak zwykle poszła dokupić sobie kosmetyki, których zresztą miała
chyba z milion w domu. Nel postawiła na nowe ubrania, bo „dawno nie kupiłam czegoś naprawdę fajnego”. Ja oczywiście wybrałam
dział spożywczy.
Moim celem było kupić coś dobrego na film. Wybrałam trzy
rodzaje różnych sałatek, świeże bagietki i pizzę, z której i tak zdejmiemy
składniki i doprawimy po swojemu. Oczywiście największym problemem okazały się
słodycze, ponieważ dziewczyny mają różne gusty.
Zaczęłam rozglądać się za ciastkami i batonikami, gdyż
uważałam, że będzie to najbezpieczniejszy wybór. Kiedy miałam już kierować się do
kasy, przypomniałam sobie o żelkach. Jestem już chyba od nich uzależniona.
Stanęłam przed półką z łakociami i zaklęłam pod nosem. Czy
one muszą być tak wysoko?
Podskoczyłam próbując dostać do ukochanych żelków, gdy
poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Automatycznie odsunęłam się.
Popatrzyłam na osobę stojącą obok mnie. Okazało się, że był to chłopak, na oko
niewiele starszy ode mnie, który aktualnie zwijał się ze śmiechu.
- Ha ha ha. – rzuciłam sarkastycznie i już miałam odejść.
Cóż, obejdę się bez żelek ten jeden dzień.
- Czekaj! – krzyknął blondyn i pobiegł do mnie z uśmiechem.
- Pomogę ci. Jestem Niall. – wyciągnął rękę.
- Nicole. – uścisnęliśmy sobie dłonie.
- To jak, ile chcesz paczek? – zapytał, a kąciki jego ust
podniosły się do góry.
- Dwie. – mruknęłam.
- Oho, w końcu trafiłem na dziewczynę, która normalnie je.
- Taa… tak się składa, że ja po prostu jestem od nich
uzależniona, tyle. – posłałam chłopakowi uśmiech, który odwzajemnił.
- To tak jak ja. – wyciągnął paczki w moją stronę.
- Mogę? – spytałam.
- Jasne, jak dasz mi swój numer.
- Po co ci mój numer? – zapytałam podejrzliwie.
- Żeby z tobą pisać. Taka wymiana, żelki za twój numer.
Chyba naprawdę byłam w desperacji żelkowej, bo w końcu
podałam mu te dziewięć cyferek.
- Dziękuję, miło się z tobą robi interesy. – uśmiechnął się.
- Tak, jasne. Pa. – machnęłam na chłopaka, żeby sobie
poszedł.
Usłyszałam jeszcze tylko dźwięczny śmiech, kiedy skręcił do
innego przedziału. Pomimo tego, nie żałowałam swojej decyzji. Z uśmiechem na
twarzy pomaszerowałam w kierunku kasy. Ten dzień zapowiada się naprawdę miło.
___________________________________
91 % z polskiego :ooo
Jeeeeej! ^^
Znowu jakoś dłużej :)
Prooooszę o ten komentarz no! ;c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz