Nicole
Siedząc w ogromnej sali i próbując skupić całą uwagę na jednym
z wielu zadań matematycznych, rozmyślałam o dzisiejszym dniu.
Mój brat nie pojawił się na maturze.
Mówił, że nie zamierza podchodzić nawet do egzaminu. Kiedy mama
dowiedziała się o wszystkim zrobiła mu, zresztą zasłużoną,
awanturę. Jednak mimo mocnych argumentów postawionych przed Kevinem,
ten nie przejął się niczym i zakładając słuchawki – wyszedł
z domu.
Mama przeżyła lekkie załamanie i
chyba dopiero wczoraj zdała sobie sprawę, że nie ma już nad nami
takiej samej władzy rodzicielskiej jak kiedyś. Przez połowę nocy
pocieszałam ją i zapewniałam, że to tylko przejściowy stan
Kevina. Kilkanaście razy obiecywałam z nim porozmawiać i nakłonić
go do zmiany zdania.
Oczywiście wiedziałam, że nie
przemówię mu już do rozsądku, ale i tak postanowiłam podjąć
się rozmowy z nim.
Spojrzałam na arkusz papieru. Po raz
kolejny przeczytałam polecenie usilnie próbując przypomnieć sobie
odpowiednią metodę rozwiązania zadania. Nerwowo machając
długopisem w ręku spojrzałam na olbrzymi zegar wiszący na samym
przodzie klasy. Od rozpoczęcia matury minęło już czterdzieści
minut.
Rozejrzałam się po klasie. Wiele
twarzy w skupieniu przyglądało się treści zadań, ale tylko
nieliczni zawzięcie pisali po swoim arkuszu. Najprawdopodobniej
znali rozwiązania. Ach, ile bym dała, żeby być osobą posiadającą
zdolności matematyczne, które pewnie nie przydałyby mi się w
życiu, ale dzięki nim zdołałabym chociaż uporać się z
obowiązkiem szkolnym i zdaniem matury.
Zamknęłam oczy i oparłam głowę na
ręku. W nocy spałam zaledwie cztery godziny. Zmęczenie, stres i
ciągłe niewyspanie dawało o sobie znać.
**
Wychodząc z sali włączyłam swój
telefon. Umówiłam się z Niallem, który po skończonych egzaminach
chciał mnie koniecznie zabrać na kawę. Zgodziłam się. Ostatnio
nie miałam dla niego dużo czasu i liczyłam, że będę mogła mu
się wygadać.
Na dziedzińcu przed szkołą
zgromadziło się wiele ludzi, a wydostanie się z tłumu graniczyło z
cudem. Zaczęłam przepychać się przez tłum. W pewnym momencie
poczułam jak ktoś zapał mnie za nadgarstek i trzyma w silnym
uścisku. Znieruchomiałam.
Jeżeli okaże się, że to Harry,
obiecuję sobie, że przywalę mu z liścia.
Spojrzałam na osobę, która teraz
trochę poluzowała uścisk.
-Niall! - wykrzyknęłam.
Kilka osób odwróciło się w naszą
stronę, ale zaraz powróciło do swoich przerwanych zajęć.
Uśmiechnęłam się promiennie do
przyjaciela zarzucając mu ręce na szyję. Chłopak podniósł mnie
i okręcił nas wokół własnej osi.
-Jak ci poszło? - zapytał,
odstawiając mnie z powrotem na ziemię.
-Może być.
Może być było najmniejszym
kłamstwem.
-Pamiętam, że w tamtym roku
oblałem matmę. - wyznał.
-Ty? - zdziwiłam się.
Podczas wspólnych spotkań z blondynem
nie raz prosiłam go o pomoc w tym okropnym przedmiocie odkąd
powiedział mi o swoich sukcesach.
-Tak. Byłem wtedy zdemoralizowanym
nastolatkiem, dla którego liczyły się tylko imprezy i piwo. -
zaśmiał się.
-Nie wierzę. Niall Horan i
alkohol!
Uśmiechnął się, a potem na jego
twarzy zawitał diabelski uśmieszek.
-Nie wiem o czym myślisz, ale nie
waż się tego robić. - zastrzegłam.
-Przykro mi, ale nie masz nade mną
takiej władzy.
Nim zdążył powiedzieć coś jeszcze,
pochylił się nade mną i wziął na ręce. Z głośnym wrzaskiem
zaczął biec, a zdezorientowani ludzie umykali przed nim nie chcąc
się na nic narazić.
Postawił mnie na ziemi dopiero wtedy,
kiedy zaczęłam go o to prosić, bo zrobiło mi się niedobrze.
-Co jest, mała? - zapytał z
troską.
-Nic, po prostu za szybko.
Po chwilowym odpoczynku byłam w stanie
normalnie iść.
-Wiesz, zaczynasz mnie martwić. -
powiedział nagle.
-Czemu?
Zatrzymał się na chwilę, a gdy
upewnił się, że na niego patrzę, zaczął:
-Spotykamy się po takim czasie, a
ty wyglądasz jakbyś schudła co najmniej pięć kilo a twoja twarz
jest pozbawiona koloru. Przypominasz żywego trupa z wytrzeszczonymi
oczami. Dziwię się, że nikt z twoich bliskich jeszcze tego nie
zauważył.
Zaniemówiłam. Czy naprawdę to
wszystko było widoczne? A może Niall tylko żartował?
No oczywiście, że żartował.
Dziewczyno, spójrz w lustro!
-Wszystko ci wyjaśnię, ale nie
tu. - szepnęłam.
Nie byłam nawet pewna, czy mnie
usłyszał, ale kiedy poczułam jak jego ręka chwyta moją i zaczyna
prowadzić w innym kierunku niż kawiarnia – wiedziałam, że
szykuje się poważna rozmowa.
**
Siedziałam na łóżku chłopaka
wpatrując się w swoje splecione palce. Podczas całego opowiadania
zdążyłam się kilka razy rozpłakać i aktualnie ból głowy
przyćmiewał mi normalne myślenie. Czułam, jak powieki same mi
opadają i nie mogłam nic na to poradzić.
-Niall. - wychrypiałam.
-Co?
-Przepraszam.
Jego zdziwiony wyraz twarzy pokazywał,
że nie wie, o co mi chodzi.
-No za to, że już wcześniej ci
tego nie powiedziałam. - westchnęłam.
-Mhm. - mruknął tylko.
Zacisnęłam wargi. Wiedziałam, że
musi mu być przykro, ale nie chciałam, żeby był kolejną osobą,
która musiałaby przeze mnie cierpieć.
-Muszę się zbierać.
Tchórzysz.
Zignorowałam głosik w głowie i
zaczęłam powoli wstawać z łóżka. Gdy zamierzałam otworzyć
drzwi poczułam jak kręci mi się w głowie. Złapałam się klamki
i oparłam bokiem o chłodną ścianę obok.
Zamknęłam oczy, ale szybko je
otworzyłam, kiedy poczułam jak moje ciało niesione jest przez
blondyna i delikatnie położone na łóżku.
-Nigdzie nie pójdziesz, Nicole.
Jesteś strasznie osłabiona. Nie wiem czy nie powinienem zadzwonić
do twojej mamy.
-Proszę, nie. - w oczach ponownie
pojawiły się łzy na myśl o tym, że rodzicielka mogłaby
zobaczyć mnie w takim stanie.
-Zrobię ci herbaty. - powiedział
zrezygnowanym tonem i już go nie było.
**
Kubek z parującą cieczą pojawił się
w polu mojego widzenia. Chłopak siedział na łóżku trzymając go
w jednej dłoni. Drugą ręką pomógł mi się podnieść.
-Do dna. - rozkazał.
Kiedy zielona herbata rozgrzewała mój organizm od środka, ja leżałam w łóżku z głową na klatce
piersiowej chłopaka. Wtuliłam się w niego wdychając zapach jego
perfum i nagle przez moją głowę przeszła dziwna myśl.
Uśmiechnęłam się do siebie.
-Co cię tak bawi? - usłyszałam
pytanie.
-Nieważne.
Dwa małe rumieńce wstąpiły na moją
twarz.
-Wow, zaczynasz przypominać
człowieka! - krzyknął.
-Dzięki. - warknęłam.
-To powiesz mi dlaczego się
uśmiechałaś?
Wiedziałam, że mi nie odpuści, ale
głupio było mi się do tego przyznać.
-Pomyślałam sobie, że twoja
przyszła dziewczyna będzie miała z tobą bardzo dobrze.
-Będzie miała ze mną dobrze? -
zaczął się śmiać.
-Wiesz, o co mi chodzi, Horan. -
szturchnęłam go palcem w żebro.
-Cóż, nie jestem pewien, czy chcę
ją mieć. - odrzekł po chwili.
Odwróciłam się w jego stronę
marszcząc brwi.
-Przynajmniej teraz. - wzruszył
ramionami.
Nie chciałam naciskać go na
zwierzenia. Wróciłam do poprzedniej pozycji i przymknęłam
powieki.
**
Przekręciłam klucz w drzwiach i
weszłam do środka. Ściągnęłam buty i ruszyłam w stronę kuchni.
Zdjęłam szklankę z suszarki i nalałam sobie soku jabłkowego.
Otworzyłam lodówkę, ale nie znalazłam w niej nic, na co miałabym
ochotę, więc zamknęłam ją i udałam się w stronę pokoju.
Kiedy przechodziłam koło salonu
zobaczyłam słabe światło i zgarbioną postać mamy siedzącej na
kanapie. Od razu weszłam do pomieszczenia.
Zapach alkoholu owiał cały pokój.
Mama mamrotała coś do siebie chyba nie zdając sobie sprawy, że
znajduję się obok niej. Ona była pijana.
-Mamo... - szepnęłam.
Jej nieobecne spojrzenie przeniosło
się na mnie.
-Co się stało? - spytałam.
Parsknęła śmiechem i spojrzała na
kartkę. Dopiero teraz zauważyłam, że trzyma w ręku pomięty
arkusz.
-Chodź. - pomogłam jej wstać z
sofy.
Położyłam ją spać i wróciłam do
salonu. Włączyłam górne światło i spojrzałam na stolik, na
którym leżała kartka. Podniosłam ją na wysokość swoich oczu.
Druk był niewyraźny od dużej ilości zgnieceń i musiałam wytężyć
wzrok, żeby cokolwiek zobaczyć.
Zmrużyłam oczy i zaczęłam czytać.
Kilka razy prześledziłam tekst, ale nie mogłam się mylić.
Upuściłam kartkę i drżącymi rękami
wzięłam komórkę do ręki.
Kevin nie odbierał, Harry też nie.
Kurwa.
Wybrałam kolejny numer. Odebrał od
razu.
-Tak?
-J-ja... niemożliwe. Niall... -
kilka łez spłynęło po moich policzkach.
-Nicole, co się dzieje? -
usłyszałam, jak chłopak przemieszcza się w domu.
-P-przyjdź, pro-osze...
-Będę za dziesięć minut.
Dźwięk zerwanego połączenia wciąż
szumił mi w uszach. Opadłam na kolana, kompletnie załamana. Czy
właśnie tak ma wyglądać moje życie?
____________________________________________
Witam z pierwszym rozdziałem II części. :)
Miłego czytania :3
Cuudooo, czekam na kolejny rozdział ! xx
OdpowiedzUsuń