Niall
Leżąc na łóżku obok jasnowłosej
dziewczyny patrzyłem się w sufit. Próbowałem przyswoić wszystkie
informacje, które jeszcze chwilę temu udało mi się wydobyć od
Nicole.
Zastałem ją w tragicznym stanie.
Klęcząc na podłodze ściskała nerwowo kartkę przykładając ją
do serca. Jej spazmatyczny szloch powodował gęsią skórkę na moim
ciele.
Poczułem, jak jej ciało przekręca
się na drugą stronę. Popatrzyłem na nią po czym podniosłem się
z łóżka starając się jej nie obudzić. Zgasiłem lampkę przy
biurku, a mrok od razu ogarnął całe pomieszczenie. Cicho zamknąłem
drzwi w chwili, w której rozległo się gwałtowne pukanie do
mieszkania.
Otworzyłem drzwi. Przede mną stał
chłopak, którego zdjęcia pokazywała mi Nicole. Jej
chłopak.
-Kim ty, kurwa, jesteś? - krzyknął
Harry.
-Zamknij się, albo nie wpuszczę
cię do środka. - warknąłem.
Oj milusi, nie powiem.
-Gdzie jest Nicole?
Ściszył swój głos, ale nadal
wyczuwalny był w nim agresywny ton.
-Śpi. Słuchaj, lepiej będzie
jeśli pójdziesz, serio. - oparłem się o framugę drzwi blokując
mu przejście.
-Co?! Chyba nie wiesz do kogo
mówisz.
Spojrzałem na niego z uniesionymi
brwiami.
-Miałeś być ciszej. - ten gość
coraz bardziej działał mi na nerwy – Jesteś chłopakiem Nicole.
Tym samym, przez którego tyle płakała, tym samym, przez którego
tyle wycierpiała, a mimo to nadal cię broni. Wiem, do kogo mówię.
Postawa Harry'ego momentalnie uległa
zmianie. Nie byłem pewien, ale chyba nieco się zgarbił.
-Cierpiała...
Po chwili ciszy odezwał się patrząc mi w oczy.
-Nazywasz się Niall?
Kiwnąłem głową.
-Opowiadała o mnie? - tym razem,
to ja zadałem pytanie.
-Tak. - skrzywił się.
Parsknąłem, patrząc na niego
wymownie.
-Stary, nie zamierzam podrywać
Nicole. Ona jest tylko moją przyjaciółką.
Nie odpowiedział.
-Możesz mi powiedzieć, co się
stało? Cholera, musiało się coś stać, inaczej nie dzwoniła by
po naszej kłótni. - pociągnął za swoje włosy.
-Wejdź. - otworzyłem szerzej
drzwi, pozwalając mu przejść – Ale jeżeli chociaż raz
podniesiesz głos to przysięgam, że cię uderzę.
Zamknąłem drzwi za niespodziewanym
gościem kierując go w stronę salonu. Usiedliśmy na sofie. Czułem
jego niechęć względem mnie. Była wręcz namacalna, ale
postanowiłem to zignorować.
-Więc?
-Nicole dzwoniła do ciebie zapewne
z tego samego powodu, co na początku do Kevina, a później do
mnie. - zacząłem.
-No nie gadaj.
-Jeśli chcesz mogę cię w każdej
chwili odprowadzić z powrotem do drzwi.
-Po prostu przejdź do sedna
sprawy. - machnął niecierpliwie ręką, jakby odganiał się od
muchy.
Dlaczego ona musiała sobie wybrać
takiego idiotę?
-Jej mama ma raka. Złośliwego.
Lekarze dają jej około miesiąca życia. - szepnąłem.
Cisza, która zapanowała po moich
słowach była nieznośna. Chłopak otworzył usta w przerażeniu,
ale zaraz je zamknął. Spojrzał na mnie, jakby zobaczył ducha.
Nagle wstał z kanapy i szybkim krokiem opuścił dom trzaskając
przy tym drzwiami.
-Dupek. - to nie były moje słowa.
W progu stała Nicole. Jej wzrok
utkwiony był w podłodze. Podszedłem do dziewczyny i przytuliłem
ją do siebie delikatnie całując w czubek głowy.
-Może musi to przemyśleć. -
stwierdziłem.
Sam nie wiem czemu zacząłem go
bronić. Zachował się, jak zwykły tchórz. Uciekł, kiedy ona
najbardziej go potrzebowała.
Małe rączki kurczowo zacisnęły się
na mojej bluzce. Jej włosy łaskotały moją brodę.
-Chodźmy spać.
A gdy nie otrzymałem odpowiedzi,
wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju.
***
Skończyłem szykować śniadanie, gdy
do kuchni weszła Nicole. Zacisnąłem usta widząc, jak wygląda.
-Jajecznica i herbata. Słodzisz? -
spytałem.
-Jedną, dziękuję.
Spojrzałem na zegarek. Lada chwila
powinny tu być przyjaciółki Nicole, które zaprosiłem. Dziewczyna
o niczym nie wiedziała. Źle się czułem z tym, że grzebałem w
jej telefonie, ale wiedziałem, że ta wizyta na pewno jej pomoże.
Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi od
razu zerwałem się z krzesła.
-Sprawdzę, kto to, kończ jeść.
Otworzyłem drzwi.
-Hej, jestem Nel. - wystawiła
rękę.
-Niall. - uśmiechnąłem się,
odwzajemniając gest.
-Emily powinna zaraz przyjść.
Nim skończyła zdanie usłyszeliśmy,
jak ktoś przeklina, a echo jego słów roznosi się po klatce
schodowej.
-W sumie to już jest. - usłyszałem
śmiech Nel.
-Przepraszam za spóźnienie, ale
napisałeś do mnie o dziewiątej! Przecież wtedy dopiero świta! -
oskarżający ton w jej głosie spowodował, że moje kąci ust
automatycznie się podniosły.
Kiedy stanęła przede mną w oczy
rzuciły mi się jej zaróżowione policzki i włosy zmierzwione od
wiatru. Widać, że naprawdę się śpieszyła.
-Och, raczy mi pani wybaczyć. To
niedopuszczalne w moim zachowaniu. Obiecuję poprawę.
-Wybaczam. Emily.
-Niall. - odpowiedziałem i gestem
ręki zaprosiłem obie do środka.
***
Kiedy wracałem od Nicole zaczęło
padać. Nałożyłem kaptur i przyśpieszyłem kroku. Do mojego domu
był spory kawałek, ale postanowiłem skorzystać z metra.
Zacząłem się zastanawiać, czy
dziewczynom choć trochę udało się poprawić humor Nicole. Ona
sama nie była zbytnio zadowolona tym, że przyjaciółki ją
odwiedziły. Wiedziałem, że wolałaby zostać sama i obwiniać się
o wszystko. Czułem się jednak w jakiś sposób za nią
odpowiedzialny. Jest mi jak siostra, której nigdy nie miałem.
I jeszcze jej chłopak, który zachował
się jak ostatni pojeb. Jak można zostawić dziewczynę w takiej
chwili? Przecież ona teraz najbardziej go potrzebuje.
Z moich przemyśleń wyrwał mnie
dzwonek nadchodzącego sms'a.
Hej x Może chciałbyś się
spotkać? :) Spóźnialska E.
Musiałem kilka razy przeczytać treść
tej krótkiej wiadomości zanim odpisałem.
No hej x Chętnie :)
Ps. Skąd masz mój numer?
Nie musiałem długo czekać na
odpowiedź.
Ale błagam, o LUDZKIEJ godzinie,
dobrze? Nie tylko ty masz dostęp do cudzego telefonu :3
Uśmiechnąłem się do siebie, pisząc
odpowiedź.
Czyli 12 najwcześniej? :D
Taaaak, może uda mi się wstać.
Primark jutro? :)
Okej x
Cóż, zapowiada się interesujący
dzień.
____________________________________
Witam! :)
Spóźnionych, wesołych świąt <3
I oczywiście mokrego lanego poniedziałku :D
Dawno niczego nie pisałam, ale w końcu mam wolne i postanowiłam, że jednak wypadałoby coś napisać ;3
Chciałabym tylko jeszcze napisać, że to ff skończę na pewno, tylko będą po prostu duże odstępy czasu, za co przepraszam ;c
Ode mnie chyba tyle. Liczę, że rozdział Ci się spodobał :)
Do... kiedyś tam ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz