poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 31

Niall


Leżąc na łóżku obok jasnowłosej dziewczyny patrzyłem się w sufit. Próbowałem przyswoić wszystkie informacje, które jeszcze chwilę temu udało mi się wydobyć od Nicole.

Zastałem ją w tragicznym stanie. Klęcząc na podłodze ściskała nerwowo kartkę przykładając ją do serca. Jej spazmatyczny szloch powodował gęsią skórkę na moim ciele.

Poczułem, jak jej ciało przekręca się na drugą stronę. Popatrzyłem na nią po czym podniosłem się z łóżka starając się jej nie obudzić. Zgasiłem lampkę przy biurku, a mrok od razu ogarnął całe pomieszczenie. Cicho zamknąłem drzwi w chwili, w której rozległo się gwałtowne pukanie do mieszkania.

Otworzyłem drzwi. Przede mną stał chłopak, którego zdjęcia pokazywała mi Nicole. Jej chłopak.

-Kim ty, kurwa, jesteś? - krzyknął Harry.

-Zamknij się, albo nie wpuszczę cię do środka. - warknąłem.

Oj milusi, nie powiem.

-Gdzie jest Nicole?

Ściszył swój głos, ale nadal wyczuwalny był w nim agresywny ton.

-Śpi. Słuchaj, lepiej będzie jeśli pójdziesz, serio. - oparłem się o framugę drzwi blokując mu przejście.

-Co?! Chyba nie wiesz do kogo mówisz.

Spojrzałem na niego z uniesionymi brwiami.

-Miałeś być ciszej. - ten gość coraz bardziej działał mi na nerwy – Jesteś chłopakiem Nicole. Tym samym, przez którego tyle płakała, tym samym, przez którego tyle wycierpiała, a mimo to nadal cię broni. Wiem, do kogo mówię.

Postawa Harry'ego momentalnie uległa zmianie. Nie byłem pewien, ale chyba nieco się zgarbił.

-Cierpiała...

Po chwili ciszy odezwał się patrząc mi w oczy.

-Nazywasz się Niall? 

Kiwnąłem głową.

-Opowiadała o mnie? - tym razem, to ja zadałem pytanie.

-Tak. - skrzywił się.

Parsknąłem, patrząc na niego wymownie.

-Stary, nie zamierzam podrywać Nicole. Ona jest tylko moją przyjaciółką.

Nie odpowiedział.

-Możesz mi powiedzieć, co się stało? Cholera, musiało się coś stać, inaczej nie dzwoniła by po naszej kłótni. - pociągnął za swoje włosy.

-Wejdź. - otworzyłem szerzej drzwi, pozwalając mu przejść – Ale jeżeli chociaż raz podniesiesz głos to przysięgam, że cię uderzę.

Zamknąłem drzwi za niespodziewanym gościem kierując go w stronę salonu. Usiedliśmy na sofie. Czułem jego niechęć względem mnie. Była wręcz namacalna, ale postanowiłem to zignorować.

-Więc?

-Nicole dzwoniła do ciebie zapewne z tego samego powodu, co na początku do Kevina, a później do mnie. - zacząłem.

-No nie gadaj.

-Jeśli chcesz mogę cię w każdej chwili odprowadzić z powrotem do drzwi.

-Po prostu przejdź do sedna sprawy. - machnął niecierpliwie ręką, jakby odganiał się od muchy.

Dlaczego ona musiała sobie wybrać takiego idiotę?

-Jej mama ma raka. Złośliwego. Lekarze dają jej około miesiąca życia. - szepnąłem.

Cisza, która zapanowała po moich słowach była nieznośna. Chłopak otworzył usta w przerażeniu, ale zaraz je zamknął. Spojrzał na mnie, jakby zobaczył ducha. Nagle wstał z kanapy i szybkim krokiem opuścił dom trzaskając przy tym drzwiami.

-Dupek. - to nie były moje słowa.

W progu stała Nicole. Jej wzrok utkwiony był w podłodze. Podszedłem do dziewczyny i przytuliłem ją do siebie delikatnie całując w czubek głowy.

-Może musi to przemyśleć. - stwierdziłem.

Sam nie wiem czemu zacząłem go bronić. Zachował się, jak zwykły tchórz. Uciekł, kiedy ona najbardziej go potrzebowała.

Małe rączki kurczowo zacisnęły się na mojej bluzce. Jej włosy łaskotały moją brodę.

-Chodźmy spać.

A gdy nie otrzymałem odpowiedzi, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju.




***





Skończyłem szykować śniadanie, gdy do kuchni weszła Nicole. Zacisnąłem usta widząc, jak wygląda.

-Jajecznica i herbata. Słodzisz? - spytałem.

-Jedną, dziękuję.

Spojrzałem na zegarek. Lada chwila powinny tu być przyjaciółki Nicole, które zaprosiłem. Dziewczyna o niczym nie wiedziała. Źle się czułem z tym, że grzebałem w jej telefonie, ale wiedziałem, że ta wizyta na pewno jej pomoże.

Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi od razu zerwałem się z krzesła.

-Sprawdzę, kto to, kończ jeść.

Otworzyłem drzwi.

-Hej, jestem Nel. - wystawiła rękę.

-Niall. - uśmiechnąłem się, odwzajemniając gest.

-Emily powinna zaraz przyjść.

Nim skończyła zdanie usłyszeliśmy, jak ktoś przeklina, a echo jego słów roznosi się po klatce schodowej.

-W sumie to już jest. - usłyszałem śmiech Nel.

-Przepraszam za spóźnienie, ale napisałeś do mnie o dziewiątej! Przecież wtedy dopiero świta! - oskarżający ton w jej głosie spowodował, że moje kąci ust automatycznie się podniosły.

Kiedy stanęła przede mną w oczy rzuciły mi się jej zaróżowione policzki i włosy zmierzwione od wiatru. Widać, że naprawdę się śpieszyła.

-Och, raczy mi pani wybaczyć. To niedopuszczalne w moim zachowaniu. Obiecuję poprawę.

-Wybaczam. Emily.

-Niall. - odpowiedziałem i gestem ręki zaprosiłem obie do środka.





***





Kiedy wracałem od Nicole zaczęło padać. Nałożyłem kaptur i przyśpieszyłem kroku. Do mojego domu był spory kawałek, ale postanowiłem skorzystać z metra.

Zacząłem się zastanawiać, czy dziewczynom choć trochę udało się poprawić humor Nicole. Ona sama nie była zbytnio zadowolona tym, że przyjaciółki ją odwiedziły. Wiedziałem, że wolałaby zostać sama i obwiniać się o wszystko. Czułem się jednak w jakiś sposób za nią odpowiedzialny. Jest mi jak siostra, której nigdy nie miałem.

I jeszcze jej chłopak, który zachował się jak ostatni pojeb. Jak można zostawić dziewczynę w takiej chwili? Przecież ona teraz najbardziej go potrzebuje.

Z moich przemyśleń wyrwał mnie dzwonek nadchodzącego sms'a.

Hej x Może chciałbyś się spotkać? :) Spóźnialska E.

Musiałem kilka razy przeczytać treść tej krótkiej wiadomości zanim odpisałem.

No hej x Chętnie :)
Ps. Skąd masz mój numer?

Nie musiałem długo czekać na odpowiedź.

Ale błagam, o LUDZKIEJ godzinie, dobrze? Nie tylko ty masz dostęp do cudzego telefonu :3

Uśmiechnąłem się do siebie, pisząc odpowiedź.

Czyli 12 najwcześniej? :D

Taaaak, może uda mi się wstać. Primark jutro? :)

Okej x


Cóż, zapowiada się interesujący dzień.






____________________________________



Witam! :)
Spóźnionych, wesołych świąt <3 
I oczywiście mokrego lanego poniedziałku :D
Dawno niczego nie pisałam, ale w końcu mam wolne i postanowiłam, że jednak wypadałoby coś napisać ;3
Chciałabym tylko jeszcze napisać, że to ff skończę na pewno, tylko będą po prostu duże odstępy czasu, za co przepraszam ;c 
Ode mnie chyba tyle. Liczę, że rozdział Ci się spodobał :)
Do... kiedyś tam ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy