środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 7





Nicole


Weszliśmy do baru. Był przepełniony ludźmi, ale jakoś udało nam się przejść do lady, gdzie zamówiłam colę. Harry postawił na coś mocniejszego, co nie za bardzo mi się podobało. Przecież prowadził. Kiedy mu to wypomniałam, uśmiechnął się i powiedział tylko, żebym się nie martwiła, bo bywało gorzej. No bardzo śmieszne. I jak tu ufać człowiekowi?
Od momentu kiedy wyszliśmy z samochodu, Harry cały czas trzymał swoją rękę na mojej tali. Nie przeszkadzało mi to. Wiedziałam, że tylko udawaliśmy, ale mimo to jego dotyk dodawał mi odwagi i pozwalał czuć się bezpiecznie.
- Jak myślisz, gdzie może być Kevin? – spytałam Harry’ego.
Chyba nie usłyszał mojego pytania, bo zawzięcie wpatrywał się w coś, czego ja nie mogłam dostrzec. No tak, mój wzrost znowu dawał o sobie znać. Szturchnęłam więc chłopaka by zwrócił w końcu swoją uwagę na mnie.
Kiedy jego zielone tęczówki odnalazły moje, wiedziałam, że coś nie gra. Zmartwienie, złość i troska mieszało się w jedno.
- Pocałuj mnie. Szybko. – powiedział.
Co? Mam go pocałować? Po co?
Spojrzałam w lewą stronę i dostrzegłam grupkę mężczyzn wpatrujących się prosto we mnie. No cudnie. Przecież Harry cię uprzedzał, prawda? Ale nie, ja musiałam oczywiście postawić na swoim i tu przyjść. „Musisz udawać moją dziewczynę. I to musi być naprawdę zżyta relacja”.
Nie czekając dłużej złapałam za koszulkę Harry’ego, wcześniej sprawdzając czy nasi obserwatorzy dalej się na nas patrzą. Patrzą to za mało powiedziane. Oni się dosłownie gapili. Nie myślałam dłużej i przybliżyłam twarz do swojego „chłopaka”. Nie protestował. Delikatnie dotknęłam jego malinowych warg. Jeszcze nigdy się nie całowałam, dlatego nie wiedziałam co mam robić dalej. Jednak Harry od razu przejął kontrolę i po chwili nasze języki zaczęły ze sobą tańczyć. Od razu wyczułam alkohol, ale nie przeszkadzało mi to.
Pocałunek z lekkiego i nieśmiałego, przerodził się w coś więcej. Stał się bardziej zachłanny i agresywny. Gdy oderwaliśmy się od siebie, Harry jeszcze cmoknął mój nos.
- Dobrze całujesz. – wyszeptał mi do ucha.
Zawstydziłam się komplementem jak zwykle, a potem zrobiłam coś czego bym się po sobie nie spodziewała. Położyłam ręce na torsie chłopaka i wspięłam się na palce.
- Ty też nie najgorzej. – odszepnęłam dając buziaka w szyję.
Harry spojrzał na mnie ukazując swoje dołeczki.
- Chodź, poszukamy Kevina. – złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w głąb pomieszczenia.



Harry


Nicole nie zdawała chyba sobie sprawy jak ładną dziewczyną była. Gdy tylko weszliśmy do środka, wszyscy faceci zaczęli się na nią gapić. Sam nie wiem czemu, ale wkurzało mnie to. Po prostu miałem ochotę im wszystkim przywalić. Nie byłem zazdrosny. Po prostu się o nią bałem. Jebany Kevin. Czy on naprawdę zawsze musi coś takiego odwalić?
Złapałem ją za rękę i zaczęliśmy iść w kierunku męskiej łazienki. Nie wiedziałem czy może w niej być. Nie wiedziałem w ogóle czy tutaj jest, ale lepiej dla niego, żeby był.
Droga okazała się bardzo trudna, musieliśmy pokonać masę ludzi. Cały czas bacznie obserwowałem Nicole. Nie mogłem pozwolić, żeby coś się jej stało. Nie mogłem.
Nagle zauważyłem charakterystyczną czerwoną czapkę i blond włosy. Kevin.
- Nic, chyba widziałem Kevina. Wszedł do męskiej, poczekasz chwilkę? Zaraz wracam.
Nie podobało mi się to, że będę musiał zostawić ją samą, mimo że sprawdzenie czy to rzeczywiście Kevin wszedł do łazienki zajęłoby mi minutę.
- Dobra, tylko proszę, pośpiesz się. – błagała.
Spojrzałem w jej oczy. Miały ten sam odcień co mój. Ale jednak były inne, jaśniejsze. Niewiele myśląc przygarnąłem ją do siebie i pocałowałem w czoło.
- Zaraz będę. – zapewniłem i wszedłem do łazienki.
Zamknąłem za sobą drzwi. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem go. Siedział opary o ścianę, głowę miał schowaną między rękami, które opierał o kolana.
- Kevin? – podszedłem do niego.
Spojrzał na mnie. Jego twarz nie była w najlepszym stanie. Ann miała rację. Bił się.
- Harry?  Co ty tu robisz? – spytał zdziwiony.
- Szukaliśmy cię z Nic. Boże, nawet nie wiesz jak ona się o ciebie martwi. Wstawaj, czeka na zewnątrz.
- Nicole tutaj jest? Zwariowałeś?! – podniósł się szybko. Za szybko.
- Jesteś pijany. – stwierdziłem.
- Taa… - mruknął i wyminął mnie.
Wyszliśmy z pomieszczenia. Wzrokiem szukałem niskiej blondynki, ale nie mogłem jej znaleźć. Kurwa.
- Gdzie jest Nicole? – spytałem sam siebie.



Nicole


Czekałam pod łazienką aż Harry w końcu z niej wyjdzie razem z moim bratem. Każda sekunda dłużyła mi się niemiłosiernie. Dla zabicia czasu obserwowałam innych ludzi. Niektórzy naprawdę dobrze się bawili. Spojrzałam w stronę lady i zobaczyłam jak jakiś chłopak całuje się z dziewczyną. Przypomniało mi się jak zaledwie kilka minut temu robiłam dokładnie to samo z Harrym. Poczułam jak się czerwienię, więc spuściłam wzrok na buty.
Niespodziewanie poczułam dotyk ręki na swoich plecach.
- Cześć piękna. Jesteś sama?
Jego oddech dosłownie zwalił mnie z nóg. Szybko odwróciłam się w stronę chłopaka. Miał przekrwione oczy, a żel z jego włosów spływał wraz z kroplami potu z jego czoła.
- Nie, z chłopakiem. – opowiedziałam.
Zdjął swoją rękę z moich pleców, ale zaraz złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia.
- Chyba nie będzie zły jak na chwilę znikniesz? – zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
Zaczęłam się mu wyrywać i krzyczeć. Poczułam jak blokuje moje usta. Zaczęłam panikować. Nie, proszę, nie. Czemu ja? Czemu nikt mi nie pomoże? Nie widzą mnie? Spojrzałam w stronę łazienki, niewiele widziałam, ale dostrzegłam burzę loków Harry’ego i czerwoną czapkę Kevina. Potem nie ujrzałam już niczego innego poza ciemnością nocy.



Harry


- Nie mogę uwierzyć, że zostawiłeś ją samą. – słyszę to zdanie po raz setny.
- Tak, ja też. – mruknąłem.
- Musimy się rozdzielić. – zażądał Kevin.
- Ok., to ja idę na dwór, a ty szukasz tutaj? – spytałem.
-  Zgoda.
Pewnym krokiem ruszyłem w kierunku wyjścia. Nie sądziłem, że mogę być takim palantem. Po pierwsze nie powinienem był w ogóle pozwalać by wysiadła z tego jebanego samochodu. Przynajmniej byłaby teraz bezpieczna. Kurwa, Harry jeżeli coś się jej stanie to będzie twoja wina. Znowu.
No gdyby nie to, że Kevin nie wrócił na noc do domu pewnie nie byłoby teraz tej całej akcji. Ah, nie zwalaj wszystkiego na kumpla, ty nie jesteś lepszy. Super, teraz rozmawiasz sam ze sobą. Cudnie Harry, oby tak dalej.
Popchnąłem drzwi. Zimny wiatr zmierzwił moje włosy. Rozejrzałem się dookoła. W którą stronę najpierw? Już miałem skręcić w prawą, kiedy usłyszałem głośny śmiech. Postanowiłem sprawdzić kto w taką pogodę wyszedł na dwór zamiast zostać w klubie.
Podszedłem pod grupkę ludzi starając się, żeby mnie nie zauważyli. Wytężyłem wzrok. Te same buty, ten sam strój i włosy. Nicole. 



_____________________________________



Przeczytałeś/aś - skomentuj :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy