Dodam ten rozdział, ale nie zmienia to faktu, że wciąż liczę na te komentarze... C:
____________________________
Rozdział 6
Nicole
Harry dał mi znać, żebym poszła za nim. Grzecznie
podreptałam w stronę samochodu. Ledwie zamknęłam drzwi, a silnik zawarczał i
odjechaliśmy. Bałam się. Z tego co powiedziała Ann wynika, że Kevin się bił. I
to z Maxem. Nie wiem tylko czemu. Przecież byli najlepszymi przyjaciółmi razem
z Harrym, więc?
Wiedziałam też, że Kevin się nie podda dopóki już naprawdę
nie będzie nadziei na odzyskanie dziewczyny. Przyszedł do niej, bo chciał
porozmawiać. Ale co się stało dalej? Skąd pojawił się tam Max? A co najważniejsze,
dlaczego oni się bili?
Z zamyślenia wyrwał mnie zachrypnięty głos mojego
towarzysza.
- Już jesteśmy, Nic.
Spojrzałam zdziwiona na miejsce, w które mnie zawiózł.
Wyglądało okropnie. Średniej wielkości budek z odpadającym tynkiem
przyozdobiony miejskim graffiti. Stary napis głosił, że znajdujemy się w,
bliżej nie znanym dla mnie, pubie. Z pomieszczenia wydobywała się dość głośna
muzyka. Zadrżałam. Nie lubiłam takich miejsc.
- Po co tu przyjechaliśmy? – spytałam spoglądając na
wychodzące z klubu dwie dziewczyny.
Wychodzące to za ładnie powiedziane. One dosłownie się
stamtąd wytoczyły.
- Po twojego brata. – odrzekł niczym niewzruszony chłopak.
- Tutaj? On nigdy nie chodzi do takich miejsc. –
powiedziałam zdziwiona.
- Więc w takim razie zaraz się przekonamy, nieprawdaż?
Czyżby sugerował, że nie znam swojego własnego brata?
Niedorzeczność.
- Chcesz iść ze mną, czy wolisz zostać w samochodzie? –
zapytał Harry.
To dziwne, ale wydawało mi się jakbym wyczuła w jego głosie
niemą prośbę pozostania w bezpiecznym aucie. Ale nie zamierzałam tego zrobić.
Chciałam znaleźć swojego brata i koniec.
- Idę z tobą. – rzekłam zdecydowanym tonem.
Otwierałam już drzwi samochodu, gdy poczułam na swoim
nadgarstku czyjąś rękę. Momentalnie odwróciłam się i zaliczyłam bliskie zderzenie
z głową Harry’ego. Chłopak puścił mnie i potarł bolące miejsce. Wiem, że nie
powinnam, ale zaczęłam się śmiać. Gdy poczułam na sobie spojrzenie mówiące
‘’zaśmiej się jeszcze raz, a cię zamorduję’’ przestałam chichotać i z uśmiechem
patrzyłam na poszkodowanego.
- To czemu mnie złapałeś za rękę? – spytałam – Masz swoją
karę.
- Ha ha ha. Zabawne. Słuchaj, to nie jest bezpieczne
miejsce. A jako najlepszy przyjaciel twojego brata podczas jego nieobecności
muszę cię chronić. To co teraz powiem może zabrzmieć dziwnie, ale nie bierz
sobie tego aż tak do serca, ok?
Kiwnęłam głową i czekałam na kontynuację jego ‘’przemowy’’.
Czekając aż zbierze swoje myśli i uformuje je w jakieś logiczne zdania, bawiłam
się nerwowo włosami. W mojej głowie jak echo odbijały się słowa ‘’ muszę cię
chronić’’. To było miłe, że ktoś się o ciebie martwi, ale czemu mnie to aż tak
wzięło?
- Więc tak. W tym klubie jest dużo facetów, którzy jak
zobaczą dziewczynę samą to od razu… muszą ją mieć. Nie zamierzam pozwolić, żeby
coś ci się stało i chociaż ta propozycja jest hym… dziwna, to musisz się na nią
zgodzić jeśli chcesz tam wejść.
Do czego on zmierzał?
- Musisz udawać moją dziewczynę. I to musi być naprawdę
zżyta relacja.
Mówiąc to spuścił głowę czekając aż w końcu się odezwę.
Szczerze nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Pierwsza reakcja to szok. Znamy
się… dzień? Dwa? Oczywiście widziałam go nie raz nie dwa w domu i czasami
zamieniliśmy parę zdań, ale żeby rozmawiać na głębsze tematy to nie. Mimo to
wiedziałam, że muszę to zrobić. Jak Harry sam powiedział, nie mam wyjścia.
Robię to dla Kevina, tak?
- Dobra, ale ja… - zająkałam się.
Czy miała mu powiedzieć, że jeszcze nigdy nie miała
chłopaka? Że nie wiem co się robi właśnie w takich chwilach? Przez mój brak
doświadczenia nawet w takiej sprawie mogłam wszystko zawalić, a nie o to mi
chodziło.
- Tak? – dopytywał się.
A niech cię szlag, Styles!
- Ja jeszcze nie miała chłopaka i nie wiem jak powinnam się
zachowywać. – przyznałam.
Chłopak spojrzał na mnie niedowierzając. Skanował moją twarz
upewniając się, że nie żartuję. Popatrzyłam się w jego zielone tęczówki.
- Nic nie szkodzi. – pokazał swoje dołeczki.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Skoro będę twoim pierwszym chłopakiem to zrobię to jak
należy.
Odpiął swoje pasy bezpieczeństwa i wysiadł z samochodu.
Podszedł do drzwi od strony pasażera i wyciągnął rękę w moi kierunku. Nie
wahałam się, bo wiedziałam, że jesteśmy ‘’obserwowani’’ przez imprezowiczów w
środku. Harry przyciągnął mnie do siebie za ręce.
- Nicole, chcesz zostać moją dziewczyną na tą noc? – jego
szept wywołał ciarki na mojej szyi.
- Jest to pytanie bez podtekstów i w celu abym była
bezpieczna tak? – odszepnęłam.
- Oczywiście. – znowu dołeczki.
- A więc zgadzam się. – wzięłam go za rękę i ruszyliśmy w
kierunku wejścia.
Tej nocy całe moje życie się zmieniło. Szkoda tylko, że nie
tak jak chciałam.
Przeczytałeś/aś - skomentuj :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz