Kevin
Patrick. Skurwiel jakich mało. Gdybym poznał go kiedyś
lepiej, teraz nie musiałbym wszystkiego odkręcać. To przez niego byłem na samym
dnie. Ale udało mi się wyjść na prostą, kiedy poznałem Harry’ego. Gdy
usłyszałem jego historię, zrozumiałem jak wielki błąd popełniłem. Postanowiłem,
że wyciągnę nas z tego mimo wszystko.
Był tylko jeden sposób, żeby uwolnić się od Patricka i jego
bandy gnojków zatruwających ci życie coraz bardziej z każdą minutą. Żeby ten
pojeb się odwalił, musiałem go pokonać w wyścigach. Nagroda była olbrzymia.
Dużo osób siadło wtedy za kółkiem, bo tak bardzo kusiła ich wygrana. Jednak ja
musiałem zdobyć te pieniądze. Czemu? Bo Harry wisiał Patrickowi sporą sumkę za
narkotyki. Zresztą ja też.
Kiedy nadszedł dzień wyścigów, bardzo się denerwowałem, ale
zanim wystartowaliśmy poszedłem pogadać z Patrickiem. Powiedziałem mu, że jeśli
wygram i oddam mu całą kasę to on zniknie z mojego i Harry’ego życia na zawsze.
Wyśmiał mnie tylko lecz zgodził się. Był zbyt pewny siebie jak na kogoś, kto
pierwszy raz bierze udział w nielegalnych wyścigach.
Gdy przejechałem metę i zostałem zwycięzcą byłem
najszczęśliwszą osobą na świecie. Oddałem nagrodę Patrickowi, a ten zgodnie z
umową zniknął. Więc czemu znowu wrócił? Co go przywiało do Londynu? Z tego, co
wiem w Los Angeles, gdzie przebywał, wiodło mu się bardzo dobrze. Dlaczego
postanowił zmienić zdanie?
Te pytania cały czas kotłowały się w mojej głowie. Nie
umiałem znaleźć na nie odpowiedzi.
- Co robimy? – spytał Harry.
Popatrzyłem się na niego, kręcąc głową. Wiedziałem, o co mu
chodziło. Ja jednak nie pozwolę, żeby mój przyjaciel wdał się w bójkę z jakimś
gnojkiem. I tak nie miał czystego konta, więc nie powinien pakować się w żadne
kłopoty.
- Na razie idziemy do Patricka i wyjaśniamy sprawę. Chcę
wiedzieć jaki miał powód, żeby wrócić.
Pokiwał tylko głową, że rozumie. Wiedzieliśmy, gdzie Patrick
się znajduje. Jest zawsze tam, gdzie są wyścigi. Wystarczyło tylko dowiedzieć
się czy dzisiaj ktoś będzie się ścigał. Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer.
Odebrał już po drugim sygnale.
- Halo? – usłyszałem.
- Louis? – zapytałem.
- Tak, kto mówi?
- Kevin. Mam dla ciebie zadanie. Dowiedz się czy są jakieś
wyścigi, okej?
**
*wieczorem*
Siedzieliśmy z Harrym w klubie. Czekaliśmy na Louisa, który
obiecał, że zjawi się niedługo. Podczas czekania zamówiłem sobie piwo.
Rozkoszując się smakiem jasnobrązowej cieczy, przeglądałem swój telefon, gdy
dostałem wiadomość od Nicole.
Odpisałem szybko, bo zauważyłem jak Louis wchodzi do środka.
Schowałem komórkę i pomachałem mu, żeby nas zauważył. Uśmiechnął się widząc nas
i od razu podszedł.
- Boże, Kevin. Kiedy ja cię widziałem? – przytulił mnie na
powitanie.
- Będzie z jakiś rok. – odwzajemniłem uścisk.
- Lou! – obok nas pojawił się lokowaty.
- Hazz!
Przed oczami mignęły mi tylko loki przyjaciela, a po chwili
usłyszałem ich głośne śmiechy. Spojrzałem na podłogę i nie mogłem się opanować.
Harry i Louis leżeli obok siebie, uśmiechając się.
- Za bardzo się nie zmieniłeś, Lou. – powiedziałem, podając
mu rękę.
Przyjął pomoc i już po chwili stał i otrzepywał niewidzialny
kurz ze swojej bluzki.
- A ja to co? – Harry zrobił obrażoną minę.
Wyciągnąłem rękę, ale chłopak miał inne plany, bo już po
chwili leżałem obok niego. Wybuchneliśmy niekontrolowanym śmiechem.
- Oj panowie, zachowujecie się jak dzieci. – zacmokał Louis.
Chciałem mu odpowiedzieć, że przecież nie zachowywał się
lepiej. Minutę temu to on leżał na podłodze. Zamiast tego tylko się
uśmiechnąłem.
- Wyjdziemy na zewnątrz? – zaproponowałem podnosząc się.
- Jasne. – powiedział uradowany Harry.
Naprawdę lubiłem Louisa. Poznałem go dwa lata temu po swoim
pierwszym wygranym wyścigu. Podszedł do mnie i pogratulował wygranej. Od razu
złapaliśmy wspólny język. Zaprzyjaźniliśmy się. Niestety kontakt się urwał, bo
odszedłem i zacząłem wieść „normalne życie”.
Wyszliśmy na dwór. Chłodne powietrze orzeźwiło mnie i
pomogło w bólu głowy, który od czasu jak dowiedziałem się o powrocie Patricka,
nie chciał minąć. Stanąłem przed Louisem z poważną miną. Nie wyjaśniłem mu dokładnie
przez telefon po co mi te informacje.
- Więc? Są dzisiaj jakieś wyścigi? – zapytałem pełen
nadziei.
Niebieskooki przyjrzał mi się uważnie, zanim odpowiedział.
- Są. – potwierdził.
- O której?
- 22, ale mogą być później, bo dostaliśmy przeciek, że mają
być psy.
Spojrzałem na zegarek. 21. Mam czas.
- Po co ci to potrzebne, Kev? Zamierzasz wrócić? – zaczął
Louis.
- Zamierzam porozmawiać z pewną osobą. Jeżeli będzie taka
potrzeba, będę jechał. Dlatego musisz mi pomóc. Od roku nie jeździłem czymś
naprawdę dobrym. Masz coś może dla mnie? – spytałem.
- Z kim? – chłopak jakby zignorował moje pytanie.
Nie chciałem mu odpowiadać. Jednak Harry zrobił to za mnie.
- Patrick.
Lou otworzył szeroko oczy i spojrzał na mnie jak na wariata.
- Nie. Nie możesz tego zrobić, Kevin. Słyszałem, że ostatnio
jak Patrick się ścigał w LA to chłopak, który jechał razem z nim zginął.
Oficjalnej wersji nie ma, ale każdy wie, że to Patrick.
Po tych słowach byłem w szoku. Ból głowy znowu się nasilił
od natłoku myśli. Przecież jak sam Louis powiedział – nie ma oficjalnej wersji.
Zresztą, kto tu mówi, że ja się będę na pewno ścigał? Tylko z nim porozmawiam i
już. Chcę, żeby się odpieprzył ode mnie i Harry’ego.
- Muszę się tylko dowiedzieć po co wrócił. – zacząłem.
Widać było, że Louis nie jest przekonany, co do moich
planów.
- Proszę, Lou. Pomożesz mi? – spytałem.
Chłopak przygryzł wargę i zmierzwił swoje włosy. Złapał za
ich końcówki i lekko pociągnął.
- Nie chcę, żebyś zginął Kevin. Ale dobra, pomogę. –
powiedział w końcu.
Uśmiechnąłem się chociaż byłem pewien, że wyszedł z tego
grymas.
- Dzięki. – szepnąłem.
- Okej, to idziemy do mnie. Od jakiegoś czasu ciągle
ulepszam jedną taką maszynkę. Zobaczymy, czy ci się spodoba. – wyszczerzył
zęby.
Czy mówiłem, że naprawdę lubię Louisa?
_____________________________________________
Kino! kino, kino .! Dzisiaj <3
Ale najpierw dodaję rozdział :)
Miłego czytania. Chociaż... ten rozdział nie jest taki jaki być powinien. Moooże go zmienię, zobaczymy =] Narazie jednak - miłego czytania :D
Komentujesz? :)
Na pewno się odwdzięczę :3
Na pewno się odwdzięczę :3
"jasnobrązowa ciecz"-ciekawe określenie :D
OdpowiedzUsuńNie chciałam powtarzać słowa piwo hahahahah XD
UsuńOhh cóż poradzę na to, co przychodzi mi do tej główki :D